Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Wchodzimy bez uprzedzenia...

Elbląscy policjanci zapowiadają kontynuację akcji przeciwko dilerom narkotyków w szkołach oraz wizyty dzielnicowych i kuratorów w domach dzieci zagrożonych patologiami. Poniżej rozmowa z nadkom. Jolantą Sanocką, specjalistą do spraw nieletnich w Komendzie Miejskiej Policji oraz nadkom. Romanem Krawczyńskim, kierownikiem Policyjnej Izby Dziecka.

Joanna Ułanowska-Horn.: Spróbujmy podsumować wakacje pod względem bezpieczeństwa.
     Jolanta Sanocka.: Wakacje były dość bezpieczne. Mamy taką nadzieję, że w dużej mierze przyczyniła się do tego prowadzona przez nas profilaktyka. Szereg określonych zadań mieli dzielnicowi, służby patrolowe i zespół prewencji. Poświęciliśmy wiele czasu i uwagi młodzieży, która spędzała czas na koloniach, obozach, zgrupowaniach. Staraliśmy się do nich dotrzeć.
     
     J.U.: Wiele dzieci jednak spędzało wakacje po prostu w mieście, na swoich podwórkach...
     J.S.: O nich też nie zapomnieliśmy. Były objęte nadzorem na tyle, na ile byliśmy w stanie to robić. W każdym przypadku, kiedy zgłaszano nam niepokojące fakty zakłócania porządku, interweniowaliśmy jak najszybciej, a do miejsc, gdzie gromadzi się młodzież, a znamy takie miejsca, kierowane były dodatkowe patrole.
     
     J.U.: A co z występkami nieletnich? Nie obyło się przecież bez kradzieży i rozbojów...
     Roman Krawczyński: Musimy przyznać, że tego lata wielu nieletnich trafiło na policję. Na początku wakacji byliśmy nieco zdenerwowali tą sytuacją. Ale w sierpniu statystyki się poprawiły. Młodzież niestety nie próżnowała. Było dużo kradzieży kieszonkowych, były uszkodzenia mienia. Ale ciekawe sprawy też się trafiały : dwóch nieletnich wykorzystując Internet proponowało do sprzedaży telefony komórkowe , a gdy ktoś zapłacił, wysyłali w paczce ...ogórki. Jeden z nieletnich np. w pociągu oszukiwał podróżujących, wyłudzając mandaty.
     
     J.U.: Czy takie pomysły rodzą się wtedy, gdy młodzież ma więcej czasu?
     R.K.: Z pewnością tak, tym bardziej że w porównaniu z poprzednimi latami teraz było mniej form zorganizowanego wypoczynku, młodzież się nudziła i wymyślała nowe metody przestępstw. Podam jeszcze przykład, który nas nieco przeraził: w Izbie Dziecka został zatrzymany nieletni, a w areszcie w tym samym czasie jego ojciec. Chyba obaj uczestniczyli w kradzieżach... W wakacje nie obyło się bez awantur domowych, kłótni i konfliktów.
     
     J.U.: Jakie programy prewencyjne przygotowuje policja?
     J.S.: Chcielibyśmy kontynuować programy, które już uruchomiliśmy. Myślę, że się sprawdziły i przynoszą efekty. Chcemy zająć się przeciwdziałaniem alkoholizmowi i narkomanii wśród nieletnich.
     
     J.U.: Odwiedzaliście państwo wraz z psychologami rodziny zagrożone patologiami czy ta akcja będzie kontynuowana?
     R.K.: Oczywiście, chcemy także poszerzyć naszą grupę o kuratorów zawodowych. Ta akcja ma przede wszystkim zmobilizować rodziców, by bardziej zainteresowali się wynikami swoich dzieci w szkole.
     
     J.U.: A dość kontrowersyjna akcja wykrywania narkotyków w szkołach przy pomocy psów.
     R.K.: Początkowo dyrektorzy niezbyt chętnie chcieli z nami współpracować, by tropić narkotykowych dealerów. Obawiali się uwag ze strony rodziców, skarg. Ale po uzgodnieniach z dyrektorami poszczególnych placówek i z Wydziałem Edukacji Urzędu Miejskiego udało się i jak się okazuje, akcje te mają sens. Oczywiście o tym, kiedy wkroczymy, nie informujemy uczniów, a dyrekcję zawiadamiamy w ostatniej chwili. Dopiero wtedy można coś wykryć.
     
     Zobacz także „To były bezpieczne wakacje”

Rozmowę przygotowała Joanna Ułanowska-Horn (Radio
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Po śmierci rodziców moje siostry (a szczególnie jedna) urządziła sobie melinę z niewiadomo jakimi ludzmi Okradziono mnie dwa razy, nie mowiąc o zniszczeniu mienia. Byl zgłaszany ten fakt i na policję i do dzielnicowego. Przez prawie dwa lata go nie widziałem. ludzie mówią że z dzielnicowym tej dzielnicy nie warto rozmawiac bo, cytuje "....dzielnicowy to dupa...." Co najlepsze prawie to samo uslyszalem od policjantow. Musiałem stamtąd sie wyprowadzić. Z tego co wiem tam nadal jest melina. I co wy na to szanowni Państwo ???
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Monty Python(2001-09-04)
  • W sumie nie zgodze sie z Pani J.U. na mojej dzielnicy ul. wyspiańskiego kilku wyrostkow ogolilo glowy oczywiscie nieudolnie ... ubralo markowe dresiki ( nazwe pomine ) i od poczatku wakcji poslalo 4 pijakow do szpitala 1 chlopakowi roztrzaskali glowe i na koniec 1 ulgowo potraktowali nozem ... w sumie to byly pierwsze takie wakacje oczywiscie policja niewiele zrobila ... chcac niechcac musielismy recznie rozwiazac owy problem jak narazie jest cisza ...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    sachmet(2001-09-05)
Reklama