Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 25-04-2018, imieniny Marka, Jarosława
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Złoto miesza w głowach, ale jakieś skarby tam są na bank

 
Elbląg, Złoto miesza w głowach, ale jakieś skarby tam są na bank Od lewej. Jacek Michał Kowalski, obok Marek Jagodziński (fot. AD)
Reklama w Elblągu
Rek

Stoi pod ziemią lokomotywa z wagonami, a w nich złoto, zrabowane dzieła sztuki, archiwalia. Ach...zaświeciły się badaczom oczy, gdy spektakularnie ożyła legenda tzw. złotego pociągu. Jacek Michał Kowalski, który od kilkunastu lat prowadzi badania archiwalno-historyczne nad fascynującymi tajemnicami II wojny światowej, które kryją się na obszarze Dolnego Śląska jest „optymistycznym pesymistą”: - Magia złota i brylantów miesza w głowach. Ale i zaznacza: - Tam coś jest, a w Górach Sowich na 100 procent.

„Złoty pociąg” to jedna z wielu legend Dolnego Śląska, która ożyła w ostatnich tygodniach. Z tajemniczym pociągiem łączy się: a to niewyjaśnioną do dzisiaj sprawę zrabowanych przez Niemców depozytów bankowych (stąd nazwa ”złoty pociąg”), bądź ładunek o charakterze wojskowym (sprzęt i broń chemiczna), wreszcie zaginione bezcenne skarby kultury. Zrabowane dzieła sztuki, archiwalia, księgozbiory z setek kolekcji publicznych i prywatnych Niemcy próbowali ukryć na Dolnym Śląsku, wydawało się z dala od linii frontu.
     - W Piechowicach miał być ukryty pociąg z brylantami. Przyznaję, złoty pociąg to też fajne zamieszanie, ale czy coś zostanie odkryte? - zastanawia się Jacek Michał Kowalski, badacz tajemnic Dolnego Śląska, współautor opracowań: „Złoto generałów”. Służby specjalne PRL na tropie skarbów III Rzeszy, Kraków 2009, Wojenne sekrety Lubiąża, Kraków 2010 (seria: Militarne sekrety), „Tajemnica Riese”. Na tropach największej kwatery Hitlera, Łódź 2002. - Ta legenda nie jest niczym nowym – kontynuuje. - Wątek pana Słowikowskiego, mieszkańca Dolnego Śląska, parkingowego na zamku Książ eksploatowany jest od lat 80. czy 90. Dzisiejsi „odkrywcy” złotego pociągu zaczęli eksploatować jego teorię, podpierając ją jakimiś badaniami geofizycznymi. Bo to, co Słowikowski opowiada, nie ma dowodów: „Byłem stróżem na tym parkingu i ci Niemcy się tu dziwnie zachowywali”, „Wzgórze, które omija tor kolejowy jest dziwnie płaskie”, „Las na wzgórzu jest znacznie młodszy niż kawałek dalej”, „Słyszałem, że z Wałbrzycha wyjechał pociąg z gazami bojowymi” (co akurat jest możliwe). "I tak sobie pomyślałem, że dlaczego nie mogło tam być złota". To są niestety wszystkie argumenty - mówi Jacek Michał Kowalski. - Nie mówię, że tam nic nie ma, ale do sukcesu jeszcze daleko.
     - Od wielu lat zajmuję się obszarem Dolnego Śląska okresu wojennego i powojennego w kontekście ukrywania dzieł sztuki i archiwaliów – kontynuuje. - Bazuję jednak na dokumentach, a nie na opowieściach. Publikuję dokumenty, w dużej mierze nieznane, po to, by czytelnik miał szansę na własne zdanie.
     I sam też ma własne – skarby na Dolnym Śląsku są.
     - Cokolwiek by nie uważać pod słowem „skarby” - albo tam jeszcze są, albo już są po stronie wschodniej naszej granicy - mówi Jacek Michał Kowalski. - Jedno jest pewne: Niemcy wiedzą, gdzie, co było ukryte. Prof. Günter Grundmann był takim regionalnym konserwatorem zabytków, był odpowiedzialny za ochronę zabytków na terenie Dolnego Śląska. I on, od 1942 r. je rozśrodkowywał – nie „ukrywał” - tak na wszelki wypadek. Pisał o tym raporty, są zachowane jego listy, opisy, jak to po pałacach, zamkach czy kościołach rozlokowane zostały depozyty, np. że w pałacu w Jagniątkowie, w sali dużej, na parterze znajdują się skrzynie z … Archiwum Grundmanna jest część przechowywane w muzeum we Wrocławiu.
     To taka mapa do skarbu – przyznaje badacz – ale skarbu już odkrytego: - Część została wydobyta przez komisję rewindykacyjną zaraz po wojnie, część wyjechała na wschód.
     Tajemnice skrywają Góry Sowie, gdzie znajduje się „Riese”, czyli ciąg podziemnych sztolni i sieci korytarzy stworzonych jako kwatera Hitlera. Dziś są tam punkty muzealne, ale nie wszystko zostało odkryte i udostępnione.
     - Tam na 100 procent coś się znajdzie - kończy Jacek Michał Kowalski, który wczoraj (13 października) był gościem w kawiarence Clio elbląskiego muzeum.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Domena .pl
Czytnik kart kryptograficznych
Hosting WWW START
Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok (bez czytnika)