Poniedziałek 17-12-2018, imieniny Łazarza, Floriana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Mówił, że chce ją zabić, ale nie traktowałam tego poważnie

Elbląg, Mówił, że chce ją zabić, ale nie traktowałam tego poważnie
Rek

- Dzwonił do mnie po kilkanaście razy dziennie. Mówił, że Magdę kocha i nie chce od niej odejść. Potem jednak, że chce jej poderżnąć gardło, bo ona go zdradza i koledzy się z niego śmieją. Nie, nie mówiłam o tym Magdzie, bo nie myślałam, że on to na poważnie mówi – tak zeznawała dziś (23 marca) w sądzie Monika, przyjaciółka Magdy. Tragedia jednak wisiała na włosku.

24-letni Paweł R., jak dziś twierdzi, nie mógł wytrzymać zdrady małżonki i tego, że koledzy się z niego śmieją. Mówi, że kochał Magdę, ale sytuacja go przerosła. Awantury były na porządku dziennym. Kulminacja nastąpiła w nocy 18 maja 2011 r., gdy chwycił za nóż i zaatakował śpiącą żonę. Zadał jej wiele ran ciętych, choć – dziś twierdzi – nie chciał jej zabić a okaleczyć. Gdy zemdlała zadzwonił po pogotowie. Powiedział, że żona chciała popełnić samobójstwo. Kobieta trafiła do szpitala. Przeżyła.
     - Jej stan był dobry, rany nie zagrażały życiu – mówił dziś (23 marca) w sądzie chirurg z braniewskiego szpitala, który kilka godzin po zdarzeniu rozmawiał z pokrzywdzoną.
     Kolejny świadkiem była 25-letnia Monika, przyjaciółka Magdy. To z nią oskarżony mężczyzna utrzymywał kontakt telefoniczny i to ona miała go poinformować o kochanku żony.
     - Dzwonił do mnie nawet po kilkanaście razy dziennie. Mówił, że kocha Magdę, ale koledzy się z niego śmieją, bo ona ma kochanka – mówiła. – Mówił też, że ona chce się zabić. W końcu zaczął mówić, ale i pisać w smsach o tym, że chce ją zabić, że poderżnie jej gardło i będzie patrzył jak się wykrwawia. Nie brałam tego na poważnie. Mówiłam, by się uspokoił, by nie robił Magdzie krzywdy, bo ona ma dzieci. Mówiłam, że Magda nie jest taka, za jaką ją uważa i że jeśli nie chce takiej żony, niech poszuka sobie lepszej.
     Taką rozmowę Monika i Paweł przeprowadzili kilka godzin przed dramatycznym wydarzeniem z 18 maja. Rano kobieta odczytała smsy od Pawła, w których ten domagał się, by skasowała wiadomości od niego i nawet numer jego telefonu, bo przyjedzie do niej policja.
     - Przestraszyłam się. Zaczęłam dzwonić do Magdy, ale ona nie odbierała. W końcu jej mama mi powiedziała, co się stało – mówiła 25-latka. – Magda wcześniej skarżyła się, że mąż podejrzewa ją o zdradę. Nawet do sklepu nie mogła wyjść, bo on krzyczał, że idzie do kochanka. Nie słyszałam jednak, by Paweł się nad nią znęcał.
     Zeznania, które kobieta złożyła dziś w elbląskim sądzie różniły się zasadniczo od tych, które złożyła na początku postępowania. Wówczas twierdziła, że i Magda, i jej matka mówiły o awanturach, biciu. Sprawcą miał być Paweł, który podejrzewał, że żona zdradza go z Jerzym.
     - Powiedziała mi, że poznała kogoś – odczytywał z akt sprawy sędzia Marek Nawrocki.
     Dziś Monika nie wspomniała o tym romansie. Zapewniała, że nie wie, kim jest Jerzy i co go łączyło z jej przyjaciółką. Dlaczego?
     - Dla dobra Magdy – wyznała.
     Nie powiedziała też koleżance o groźbach, jakie pod jej adresem kierował małżonek.
     - Mówiłam Magdzie, że Paweł do mnie pisze i wydzwania, ale nie mówiłam o groźbach, bo nie traktowałam ich poważnie - przyznała. – Ona natomiast mówiła, że chce rozwodu, nie może tak dalej żyć. Mąż ją ciągle podejrzewał o zdradę.
     Nie zachowały się żadne smsy z korespondencji między Pawłem a Moniką, ani między kobietami. Obie przyznały, że w ich telefonach, po zapełnieniu skrzynki, wiadomości kasują się automatycznie. Sędzia jednak zwrócił się do Moniki, by przekazała swój aparat, w pamięci którego być może zapisane są wiadomości tekstowe od oskarżonego.
     24-letni Paweł R. jest oskarżony o usiłowanie zabójstwa byłej żony (także o wcześniejsze znęcanie się nad nią). Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że nie chciał zabić, a jedynie okaleczyć. Przez zazdrość.
     Kolejna rozprawa odbędzie się w przyszłym tygodniu.
A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

RTV + SZAFA
Kuchnia nowoczesna III
Kuchnia inna niż inne
Kuchnia nowoczesna II