Piątek 19-10-2018, imieniny Jana, Pawła
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Cichutko na szlaku. Słychać tylko plusk spadających liści. Cichutko na szlaku. Słychać tylko plusk spadających liści.

Najpierw jeden nie przyszedł, teraz drugi jest chory. Proces "pachnących" biznesmenów nie może ruszyć

 
Elbląg, Najpierw jeden nie przyszedł, teraz drugi jest chory. Proces "pachnących" biznesmenów nie może ruszyć Proces ws. handlu dopalaczami nadal nie może ruszyć. W elbląskim sądzie nie stawia się to jeden, to drugi z oskarżonych mężczyzn (fot. arch. WS)
Rek

Prowadzili wspólnie "pachnący" biznes, teraz razem zasiadają na ławie oskarżonych. Razem, ale jednak osobno. W kwietniu w elbląskim sądzie stawił się Jakub G., a dziś (11 maja) Szymon I. Ramię w ramię jeszcze się nie udało. Czy to gra celowa, by proces w sprawie handlu dopalaczami nie mógł ruszyć? Obrońca zaprzecza i przedstawia ... zwolnienie lekarskie swojego klienta.

W całej Polsce walka z dopalaczami przypomina walkę z wiatrakami. Sanepid kontroluje "pachnące" sklepy, rekwiruje towar, nakłada kary, ale nic to nie daje. Za chwilę, jak grzyby po deszczu, wyrastają nowe sklepy, z nowym asortymentem i biznes kręci się dalej.
     W Elblągu walkę z dopalaczami od lat prowadzi Marek Jarosz, Powiatowy Inspektor Sanitarny. To on w listopadzie 2013 r. złożył w Prokuraturze Rejonowej zawiadomienie o bezpośrednim narażeniu życia lub zdrowia klientów "pachnącego domku" poprzez sprzedaż produktów zawierających związki wyczerpujące pojęcie środek zastępczy tzw. dopalacze. Poprzez niewłaściwe zażywanie tych środków [jest bowiem na nich etykieta informująca, że są to środki nie do spożycia, a młodzi je palą, jedzą lub wąchają – red.] dochodziło do hospitalizacji, głównie młodych ludzi.
     Karty choroby osób pokrzywdzonych zostały przekazane biegłym z zakresu medycyny sądowej i toksykologii Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku. To oni mieli wypowiedzieć się na temat szkodliwości tych specyfików dla zdrowia. I zabrali decydujący głos. Na liście pokrzywdzonych jest 29 osób.
     Prokuratura postawiła zarzuty dwóm mężczyznom: 28-letniemu Jakubowi G. i Szymonowi I. z Pabianic.
     - Zarzuty wprowadzania do obroty środków, które mogły zagrażać życiu i zdrowiu wielu osób, co potwierdzają opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej – uzupełnia Iwona Nienadowska z Prokuratury Rejonowej w Elblągu. - Będziemy chcieli wykazać, że do tego sklepu nie przychodziły osoby, które chciały kupić zapach do torebki czy do szafy, tylko po to, by kupić dopalacze w celu ich zażycia. Według biegłego chemika, jakiekolwiek spożycie tych środków powodowało rozstrój zdrowia.
     
     Czy to gra na czas?

     Proces miał ruszyć 1 kwietnia tego roku. Nie ruszył, bo w sądzie nie stawił się Szymon I. Sędzia Wojciech Furman wyznaczył więc termin posiedzenia w sprawie zastosowania wobec oskarżonego tymczasowego aresztowania. Poskutkowało, bo Szymon I. dziś (11 maja) w sądzie stawił się, ale tym razem zabrakło Jakuba G. Ten przysłał zwolnienie lekarskie. Proces więc ruszyć nie mógł.
     - Sąd już po pierwszej rozprawie wyznaczył termin posiedzenia w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania wobec jednego z oskarżonych. Jak widać poskutkowało – zauważa prokurator Nienadowska. - Dziś jednak nie stawił się drugi z oskarżonych.
     Czy to przewlekanie postępowania?
     - Nie mogę dyskutować z opinią lekarską biegłego sądowego, być może jest to wyjątkowy zbieg okoliczności – mówi prokurator Iwona Nienadowska, ale przyznaje, że dotychczasowe działanie oskarżonych wskazuje na to, że będą chcieli postępowanie przedłużyć. - Tak to wygląda.
     - Nieobecność Jakuba G. wynika z przyczyn losowych, których nie był on wstanie przewidzieć – zapewnia z kolei jego obrońca, adwokat Piotr Krystoń. Jaka to choroba? - chcieli wiedzieć dziennikarze. - Niezaplanowana, nagła, której nie mógł uniknąć – tajemniczo uciął adwokat.
     Szczegółów na temat choroby oskarżonego jest też ciekaw sędzia Wojciech Furman. Na 8 czerwca zaplanował więc posiedzenie, na którym chce zapoznać się z opinią biegłych medyków. Tego samego dnia chce też rozpocząć proces, który dziś został zmuszony odroczyć.
     
     Ważniejszy jest wyrok niż kara
     
Prokuratura podtrzymuje zarzuty wobec Jakuba G. I Szymona I., a inspektor sanitarny wskazuje, że dowody są mocne: - To informacje ze szpitali, w których fachowcy wypowiadają się na temat objawów, które wystąpiły w przypadku zatruć – wskazuje Marek Jarosz. - Są też wyniki badań toksykologicznych z opiniami na temat środków, które zatrzymaliśmy w tym sklepie. To środki szkodliwe – co zostało określone w ekspertyzach. Środki, które działają jak dopalacze, mają działanie psychoaktywne, wywołując stany ciężkie.
     A co na to obrona?
     - Naszym zdaniem stawianie zarzutu oskarżonym jest niedopuszczalne. I to nie tylko z tego przepisu, ale i jakiejkolwiek innej regulacji prawno-karnej do zachowania oskarżonych stosować nie można. Zdaniem obrony czyn, który im się zarzuca nie stanowi przestępstwa - twierdzi adwokat Piotr Krystoń.
     - Dla mnie najważniejsze jest to, by wysoki sąd orzekł, że stanowi to przestępstwo – ripostuje Marek Jarosz. - Że wprowadzenie do obrotu, sprzedawanie tego świństwa młodym ludziom, nieświadomym tego, co robią jest czynem nagannym i podlega to sankcjom. Wymiar kary jest sprawą drugorzędną.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Domena .pl
Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok (bez czytnika)
Domena funkcyjna .com.pl
Hosting WWW START