Czwartek 24-01-2019, imieniny Franciszka, Felicji
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Nie ma zgody, będzie proces. O stalking

 
Elbląg, Nie ma zgody, będzie proces. O stalking Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami (fot. AD, arch. portEl)
Rek

Nie pomógł mediator, więc teraz sprawę będzie musiał rozpatrzyć sąd. Pan Jan, który według ustaleń prokuratury, nachodził w domu i w pracy, śledził, a po odrzuceniu awansów także groził 41-letniej ekspedientce, nie przyznaje się do winy. I nie zgodził się na ugodę. Twierdzi, że poszło o wypłatę zadośćuczynienia, ale nękana kobieta zapewnia: - Nie chodzi o pieniądze. Po prostu nie chcę, by on czy jego rodzina się do mnie zbliżali. Na wniosek obu stron proces toczy się za zamkniętymi drzwiami.

Sprawa dotyczy wydarzeń, jakie miały miejsce w okresie od czerwca 2016 roku do stycznia 2017 roku. To wówczas - jak twierdzi prokuratura - pan Jan, po odrzuceniu jego awansów przez panią Małgorzatę, nachodził ją w domu i pracy, jeździł za nią po mieście samochodem, ponawiał propozycję spotkania, dzwonił, zostawiał kwiaty pod drzwiami jej mieszkania. Nachodził również członków rodziny pani Małgorzaty, zapewniał ich o swoim uczuciu i zdradzał plany na wspólne życie. Gdy kobieta kategorycznie odmawiała kontaktów, zaczął grozić śmiercią - jej i jej dzieciom. Miarka się przebrała i nękana zgłosiła sprawę policji.
     W styczniu 2017 r. pan Jan został zatrzymany, a następnie aresztowany. Później sąd zmienił środek zapobiegawczy na poręczenie majątkowe i zakaz zbliżania się do ofiary. Poskutkowało, ale śledztwo w tej sprawie kontynuowała prokuratura, która pod koniec września ub. r. przesłała akt oskarżenia do sądu.
     W grudniu w Sądzie Rejonowym w Elblągu stawił się zarówno 65-letni pan Jan, jak i pokrzywdzona 41-letnia pani Małgorzata. Oboje ze wsparciem swoich najbliższych i mecenasów. Oskarżony nie przyznawał się do winy, a jego obrońca złożył wniosek o przeprowadzenie mediacji. Druga strona się na to zgodziła.
     Niestety, mediacje nie doprowadziły do ugody, sprawę więc dalej będzie rozpatrywał sąd. Za zamkniętymi drzwiami - o co wnioskowały dziś (6 lutego) obie strony.
     - Ona żądała 50 tys. zł zadośćuczynienia. To bezczelność, nie wyraziliśmy na to zgody - skomentował zakończone fiaskiem mediacje pan Jan i przedstawił dziennikarzom swoją wersję wydarzeń. Stwierdził, że kobietę zna od pięciu lat, a podłożem sporu między nimi nie było odrzucone uczucie tylko pieniądze, której miał jej pożyczyć. Do stalkingu się nie przyznaje.
     - Nigdy też nie groziłem jej śmiercią. Rozstaliśmy się w dzień jej urodzin, 26 listopada. Chciałem to wszystko zakończyć i to ją uraziło - stwierdził 65-latek.
     - Nie chcę, by ani on, ani jego żona, ani jego rodzina zbliżali się do mnie i do moich dzieci. Te warunki nie zostały przyjęte i dlatego do zawarcia ugody nie doszło - zapewnia z kolei pokrzywdzona kobieta.
     Za stalking może grozić kara do 3 lat więzienia. Proces trwa.
A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Naszywka GODŁO
Czapka z nadrukiem
Ręcznik z haftem
Naszywka HERB ELBLĄGA