Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 19-01-2018, imieniny Henryka, Mariusza
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Elbląg-Nowy Rok Elbląg-Nowy Rok

Nie mieli litości dla psów, trafią do więzienia

 
Elbląg, Nie mieli litości dla psów, trafią do więzienia Karę bezwzględnego pozbawienia wolności wobec opraców psów z Zielonki Pasłęckiej orzekł dziś elbląski sąd (fot. arch. portEl)
Rek

Właściciel, który nieludzko traktował swoje psy, a ostatecznie namówił kolegę, by zabił jednego z czworonogów, ma spędzić w więzieniu sześć miesięcy. Natomiast ten, który łopatą próbował zabić psiaka ma trafić do więzienia na rok. Taki wyrok zapadł dziś (23 stycznia) w Sądzie Rejonowym w Elblągu. Kara dla mieszkańców Zielonki Pasłęckiej jest wyższa niż ta, której domagała się prokuratura. - Jest sprawiedliwa – podsumowała Barbara Zarudzka, inspektor ds. ochrony zwierząt.

Przypomnijmy: gdy w październiku 2015 r. inspektorzy ds. ochrony zwierząt weszli na posesję 34-letniego Radosława M. z Zielonki Pasłęckiej, odkryli trzy zagłodzone, wyziębione i brudne psy. Jeden z nich był w stanie agonalnym. Mimo starań lekarzowi weterynarii nie udało się go uratować. Druga suczka – Śnieżka - miała więcej szczęścia. Po rekonwalescencji znalazła ciepły dom w Gdyni.
     Psi opiekun stanął przed sądem. Na ławie oskarżonych towarzyszył mu kolega, który - na polecenie Radosława M. - łopatą skatował jednego z psiaków.
     Radosław M. odpowiadał za znęcanie się nad psami oraz za podżeganie do uśmiercenia jednego z nich, zaś Przemysław K. za usiłowanie zabicia psa. Zamiaru tego bezpośrednio nie osiągnął, bo przeszkodzili mu inspektorzy ds. ochrony zwierząt. Mężczyznom groziła kara do 2 lat więzienia. Obaj byli już wcześniej karani.
     - Chciałabym, by sprawcy usłyszeli wyrok bezwzględnego więzienia – mówiła na początku procesu, w maju 2016 r., Barbara Zarudzka, inspektor OTOZ Animals.
     Radosław M. przed sądem twierdził, że psów nie głodził i że miały u niego dobrze. Nie potrafił jednak wytłumaczyć dlaczego - gdy obrońcy praw zwierząt zabierali z jego posesji czworonogi - te były wycieńczone, wychudzone i poranione. Jeden z nich - śmiertelnie. Wcześniej bowiem właściciel wspólnie z kolegą postanowili go dobić łopatą. - Poprosiłem kolegę, bo nie mogłem patrzeć, jak zwierzę się męczy - przyznał podczas jedne z rozpraw. Ostatecznie pozostawił konającego psiaka pod lasem i przykrył gałęziami. I w sumie nie wie, dlaczego tak postąpił.
     Obrońca Radosława M. wnosił o wymierzenie kary w zawieszeniu. Prokuratura chciała, by właściciel psów trafił jednak do więzienia na pięć miesięcy, zaś jego kolega na trzy.
     Dziś (23 stycznia) sędzia Katarzyna Słyś ogłosiła wyrok. Oskarżonych nie było na sali.
     Decyzją sądu Radosław M. ma trafić za kratki na sześć miesięcy, a Przemysław K. na rok. Ponadto skazani mają odpowiednio 5- i 8-letni zakaz posiadania zwierząt.
     - Wina i sprawstwo nie budzi wątpliwości – uzasadniała sędzia Katarzyna Słyś. - Mężczyźni działali w sposób umyślny i świadomy, a zwierzę, nie jest rzeczą - podkreślała sędzia. - Jest istotą żywą, zdolną do odczuwania cierpienia. Człowiek winny jest jej poszanowanie i opiekę.
     Sędzia Słyś dodała, że wymierzona kara jest sprawiedliwa. Nie mogła być orzeczona w zawieszeniu ze względu na to, że obaj mężczyźni byli już wcześniej karani.
     - Myślałam jednak, że będzie to kara w zawieszeniu, a dodatkowo oskarżeni zostaną skierowani na roboty publiczne – mówiła po wyjściu z sali Barbara Zarudzka, inspektor ds. ochrony zwierząt z Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia Obrońców Praw Zwierząt w Pasłęku. - To, co stało się dziś bardzo nas satysfakcjonuje. Nie można zwierząt krzywdzić, mordować i być bezkarnym – kontynuowała. - A takich spraw jest dużo i myślę, że coś już drgnęło w polskim prawodawstwie. Bo tylko kara więzienia lub finansowa wpłynie na świadomość oprawców.
     Orzekane do tej pory kary w zawieszeniu, zdaniem Barbary Zarudzkiej, nic nie dały:
     - Spotykam się z tymi oprawcami, bo nieraz trafiają do mnie i śmieją mi się w twarz. Nic się w ich psychice nie zmieniło. Ale w tym roku w Polsce zaczynają być wymierzane kary bezwzględnego więzienia – zauważyła. - A nie byłoby tych spraw, gdybyśmy my, ludzie, zaczęli zwierzęta traktować jak istoty czujące, myślące, jak naszych przyjaciół. Człowiek udomowił zwierzęta i powinien się nimi opiekować – zakończyła.
     Z wyroku zadowolona jest również prokurator Edyta Bełczyńska: - Wnosiliśmy o bezwzględne pozbawienie wolności, a kara wymierzona jest nawet wyższa niż w naszym wniosku. Uważam, że spełnia swoje cele w zakresie społecznego oddziaływania, prewencji szczególnej, w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. Jedynie taka kara odniesie swoje cele wobec oskarżonych - podkreśliła prokurator.
     Wyrok nie jest prawomocny. Strony mogą się od niego odwołać.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama