Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 22-02-2018, imieniny Marty, Małgorzaty
 
Rek

UWAGA!

Sąd czeka na opinię bieglych

Nadal nie zapadł wyrok w procesie Tomasza M. oskarżonego o śmiertelne pobicie półtorarocznego dziecka. Nie wpłynęła bowiem uzupełniająca opinia biegłych z zakresu medycyny sądowej. Trzeba na nią poczekać- zdaniem sędziego Piotra Żywickiego - do 10 dni.

Proces dobiega końca. Sąd przesłuchał już wszystkich świadków, ale dziś postanowił "dosłuchać" jeszcze lekarza, który był na miejscu zdarzenia, dokonywał oględzin i sporządził krótką dokumentację.
     Sędzia Piotr Żywicki nadal oczekuje na uzupełniającą opinię biegłych z Gdańska. Miała ona być gotowa na dziś.
     - Skład lekarski prosił nas o zwłokę. Może to potrwać od tygodnia do 10 dni  -przyznał sędzia. - Nie dysponujemy pełnym materiałem dowodowym. Potrzebna jest ta opinia w kontekście wcześniejszego opiniowania patomorfologa.
     - To proces poszlakowy, w którym nie ma bezpośrednich dowodów na to, że mój klient z siłą i rozmysłem uderzył dziecko - mówił obrońca oskarżonego, Stanisław Borzdyński. - Są natomiast dowody na to, że zajmował się nim jak ojciec. Świadczą o tym zeznania matki dziecka czy jej rodziców.
     - Oskarżony liczy się z odpowiedzialnością, ale za nieumyślne spowodowanie śmierci - dodał. - Gryzie go to, że nie wezwał pomocy do dziecka, na które upadł. Liczę, że za to sąd wymierzy mu karę 1 roku i 6 miesięcy więzienia, no, góra 2 lat.
     Czyn, o który oskarżony jest Tomasz M. zagrożony jest karą do 12 lat pozbawienia wolności.
     - To wykluczone - ripostuje mecenas Borzdyński. - Nigdy nie odbywał kary pozbawienia wolności, nie jest zdemoralizowany, nie utrudnia postępowania. Taka kara byłaby zbyt wysoka.
     A co z ucieczką Tomasza M. do Niemiec? Mężczyzna musiał być sprowadzany do sądu na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.
     - Ucieczka? On nie miał motywacji uchylania się od kary - zapewnia obrońca. - Miał po prostu zobowiązania finansowe i wyjechał do pracy. I wyjechał do Niemiec, a nie do Panamy.
     O winie Tomasza M. przekonana jest natomiast prokuratura.
     - Teza z aktu oskarżenia została przyjęta w oparciu o opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej - mówi Sławomir Karmowski, zastępca Prokuratora Rejonowego w Elblągu. - Obrażenia powstały w skutek celowego działania. Biegli za najbardziej prawdopodobne uznali celowe uderzenie. W naszej ocenie nie był to więc wypadek.
     - Występujemy o wymierzenie surowej kary pozbawienia wolności - kontynuuje prokurator. - Pobicie ze skutkiem śmiertelnym zagrożone jest karą od 2 do 12 lat więzienia.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama