Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 11-12-2016, imieniny Damazego, Daniela
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Skrucha złodzieja

Trzy osoby odpowiadają przed elbląskim sądem za kradzieże w szesnastu plebaniach. Mieszkania księży okradało dwóch mężczyzn i jedna kobieta. Wybierali plebanie w małych wsiach i miasteczkach.

Z wyjaśnień, jakie składał przed sądem Sławomir B. wynika, że on i Barbara M. trudnili się handlem obwoźnym. Niestety, interes nie przynosił zysków. Popadli w długi i zdecydowali, że będą kraść. Po pięciu włamaniach dołączył do nich Piotr C. Na rozprawę przybył zakuty w łańcuchy. Okazuje się, że odbywa karę 9,5 roku więzienia również za włamania i kradzieże. Złodzieje wybrali plebanie nieprzypadkowo:
     - Z góry uznaliśmy, że są tam rzeczy wartościowe, które będzie można zabrać- wyjaśniał oskarżony.
     Złodzieje włamywali się zawsze pod nieobecność księży. Wcześniej sprawdzali, czy ktoś jest w domu lub pytali sąsiadów.
     - Role w grupie były podzielone - mówi oskarżony. - My dwaj włamywaliśmy się, a Barbara sprawdzała teren, przeprowadzała wywiad i stała na czatach przy samochodzie.
     Złodzieje niczym nie pogardzili. Ich łupem padły obok magnetowidów, komputera czy pieniędzy także golarka, lornetka, pistolet gazowy, sztućce, kosmetyki, rękawiczki oraz mięso i wędliny. Nie wzbogacili się jednak.
     - Sprzedawaliśmy te rzeczy bardzo tanio na tak zwanym ruskim rynku i pieniędzmi dzieliliśmy się po równo. Starczyło na paliwo do samochodu i na jedzenie- wyjaśniał oskarżony.
     Sprawcy włamań przyznali się do winy. Sławomir B mówił, że dopiero gdy wyjechał za granicę zrozumiał, że źle zrobił i bardzo tego żałuje. Wrócił więc z własnej woli do kraju i zapowiedział, że zamierza spłacić poszkodowanych, bo pracując w Holandii odkładał każdy grosz.

J
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama