Wtorek 20-11-2018, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Śmiertelnie ją pobił, bo schowała wódkę

Elbląg, Śmiertelnie ją pobił, bo schowała wódkę Dziś przed Sądem Okręgowym w Elblągu zapadł wyrok w sprawie Jana G. (fot. AD)
Rek

58-letni Jan G. znęcał się nad swoją konkubiną psychicznie i fizycznie przez ponad rok, a feralnego kwietniowego wieczoru nastąpił najbardziej poważny przejaw jego agresji. Bił Janinę H. pięściami za to, że schowała przed nim butelkę wódki. Spowodował u niej obrażenia, które skutkowały śmiercią. Tak orzekł dziś (10 maja) sąd i skazał mężczyznę na karę 7 lat więzienia.

Proces trwał od grudnia 2009 r. Prokuratura postawiła 58-letniemu Janowi G. dwa zarzuty: znęcania się nad konkubiną oraz pobicia, w wyniku którego kobieta zmarła. Do tragedii doszło 29 kwietnia ubiegłego roku w mieszkaniu oskarżonego. Mężczyzna początkowo przyznał się do winy, ale już na pierwszej rozprawie zmienił zdanie. Twierdził, że uderzył Janinę H. tylko raz, a gdy wychodził do pracy następnego dnia, jego konkubina żyła. Przyznał też, że czasem szarpał ją, „kopnął w tyłek”, ale nie uważał tego za znęcanie się.
     - Fakt znęcania się nie budzi wątpliwości – mówiła uzasadniając wyrok sędzia Elżbieta Kosecka-Sobczak. – Sąsiedzi Jana G. wielokrotnie wzywali policję. Opisywali, że w jego mieszkaniu odbywają się libacje, widywali też Janinę H. w ciemnych okularach. Odgłosy świadczyły o awanturach, biciu, słychać było krzyki. Widzieli też niejednokrotnie siniaki na twarzy Janiny H. To nie pozostawia wątpliwości, że oskarżony bił swoją konkubinę.
     Znaczące dla sprawy były opinie biegłych, szczególnie z zakresu medycyny.
     - Biegli stwierdzili, że obrażenia pokrzywdzonej nie są zbieżne z wyjaśnieniami oskarżonego [mężczyzna upierał się, że Janina H., z powodu cukrzycy, często przewracała się i tego kwietniowego wieczoru też się przewróciła w łazience i spowodowała u siebie obrażenia – red.]– mówiła dziś (10 maja) w sądzie prokurator Beata Iskrzyńska. - Przyczyną zgonu kobiety były rozległe obrażenia wewnątrzczaszkowe. Z opinii biegłych wynika, że nie ma takiego mechanizmu upadku, który spowodowałby takie rany czy stłuczenia.
     Prokurator Iskrzyńska wskazywał także na tryb życia, jaki prowadził Jan G.
     - Prowadził on pasożytniczy tryb życia – mówiła. – Mieszkanie przekształcił w melinę, zakłócał ciszę nocną, od wielu lat nadużywał alkoholu. Nie szukał pracy, a źródło dochodu znalazł w biednej rencistce. I tak jej za to odpłacił? Nie udzielił pokrzywdzonej pomocy, nie wykazał też skruchy ani krytycyzmu. Janina H. zginęła, bo nie dała konkubentowi wódki. To śmierć niesprawiedliwa i bezsensowna.
     Obrona wskazywała na niejasne okoliczności, brak naocznych świadków i – jej zdaniem – niejednoznaczne opinie biegłych. Podważała również wiarygodność ważnego świadka – Piotra K. [mężczyzna był feralnego wieczoru u Jana G. i został przez niego „wyproszony” po tym, jak zwrócił uwagę na agresywne zachowanie gospodarza – red.]. Skłaniała się jedynie do spowodowania przez Jana G. średniego uszczerbku na zdrowiu jego konkubiny.
     Ostatecznie sąd zdecydował o winie oskarżonego i wymierzył mu karę 7 lat więzienia (na poczet kary zaliczył tymczasowy areszt, w którym Jan G. przebywa od 30 kwietnia 2009 r.).
     - Oskarżony znęcał się nad Janiną H. przez długi czas, a 29 kwietnia 2009 r. nastąpił najbardziej poważny przejaw jego agresji – przyznała sędzia Elżbieta Kosecka-Sobczak. – Pobił ją, pozostawił samej sobie [według biegłych kobieta po odniesionych urazach mogła jeszcze przez jakiś czas się przemieszczać, stąd jej wizyta w łazience – red.], wreszcie nie sprawdził jej stanu, nie wezwał pogotowia. Nie wykazał też skruchy podczas procesu. Na jego korzyść przemawia jedynie niekaralność oraz to, że częściowo przyznał się do winy.
     Jak dodała sędzia Kosecka-Sobczak, kara ma cel prewencyjny.
     - Nie można znęcać się nad kimś, bić bez konsekwencji – zakończyła.
     Wyrok nie jest prawomocny.
     Jan G. zabrał głos podczas dzisiejszej, ostatniej rozprawy. Najbardziej obruszył się za określenie „pasożyt” oraz za zarzut nadużywania przez niego alkoholu.
     - Nie jestem alkoholikiem. Uderzyłem ją, ale nie tak, by się przewróciła – przekonywał podniesionym głosem. – Świadek kłamie [to o Piotrze K. – red.]. Ja w życiu tego nie zrobiłem.
A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok (bez czytnika)
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata Mini
Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok Mini
Hosting WWW START