Sobota 23-02-2019, imieniny Polikarpa, Romy
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Kalendarium elbląskie: 11-16 lutego (odc. 34)

 
Elbląg, Kalendarium elbląskie: 11-16 lutego  (odc. 34)
Browar w Elblągu, druga połowa XIX wieku
Rek

Co wydarzyło się w Elblągu na przestrzeni wieków pomiędzy 11 a 16 lutego? Dlaczego w Elblągu nie ma krzyżackiego zamku? Jak mieszczanie zjednali sobie łaskę Władysława IV? Jakie były początki dzisiejszego browaru i jakie zasługi dla Elbląga miał kapelan Armii Krajowej ks. Giedymin Pilecki? Tego i innych ciekawostek możecie się dowiedzieć z kolejnego odcinka naszego kalendarium.

11 lutego 1636 r.
     Królewska łaska

     Tego dnia do Elbląga przybył król Władysław IV Waza. Pięciodniowa wizyta króla zapoczątkowała dobre stosunki między monarchą a miastem, które trwały aż do śmierci króla.
     To była dla Elbląga bardzo ważna wizyta. Elblążanie chcieli bowiem zatrzeć złe wrażenie, jakie wywołało szybkie poddanie się Szwedom w 1626 r. Gospodarcze i polityczne konsekwencje tego czynu były znaczące: Szwedzi nałożyli na Elbląg olbrzymie kontrybucje, miasto ponosiło koszty budowy nowoczesnych fortyfikacji, król polski do Gdańska przeniósł kantor brytyjskiej Kompanii Wschodniej, wreszcie Elbląg przestał być strażnikiem pieczęci miast pruskich, a Gdańsk i Toruń dążyły do dalszego osłabienie pozycji konkurenta w oczach króla. Dlatego wizytę Władysława IV w Elblągu traktowano bardzo poważnie.
     Do Elbląga król przybył z Gdańska. Mroźna zima uniemożliwiła zorganizowanie, jak jego poprzednikom, wielogodzinnego spektaklu i iluminacji powitalnych na wolnym powietrzu. Nie zakłóciło to jednak dobrej atmosfery, bo też nie wspominano o zachowaniu się miasta wobec Szwedów. Mieszczanie nie mieli w tym interesu, a królowi nie wypadało, zwłaszcza że otrzymał od mieszczan prezent w postaci 100 tysięcy złotych. Ukontentowany Władysław IV bez oporów potwierdził poprzednie przywileje i zagwarantował wolność religijną. I wprawdzie do Elbląga nie powróciła Kompania Wschodnia, to i tak miasto uzyskało na tyle szerokie przywileje, by już w cieniu Gdańska, ale nadal dostatnio żyć. Król zwolnił bowiem miasto od podatków koronnych, kwaterunków wojskowych i podatków na cele wojenne. W 1641r. elblążanie uzyskali zwolnienia od cła na obszarze całego państwa polskiego, a w 1644r. zwolnienie z podwójnego cła w duńskim Sundzie. Ale najwięcej na tak starannie przygotowanej wizycie Władysława IV zyskał patrycjusz elbląski Izaak Spiering, o którym w naszym kalendarium będzie przy innej okazji.
     
     12 lutego 1454 r.
     Przepędzić Krzyżaków

     Elblążanie zdobyli tego dnia zamek krzyżacki. Zamek rozebrano, by nie zamieszkała w nim ani ta, ani żadna inna załoga. Niewiele dziś wiemy o elbląskim zamku. Pozostało po nim kilka ozdobnych cegieł, przechowywanych w Muzeum, stojąca na dziedzińcu granitowa kolumna i relikwiarz Krzyża Świętego z zamkowej kaplicy (dziś w katedrze św. Mikołaja).
     Zamek budowano ponad trzydzieści lat z przerwą, gdy wybuchło pierwsze powstanie pruskie. Musiała być to solidna forteca, skoro przetrwała oblężenie drugiego powstania. Zamek budził też podziw ówczesnych swoim wyglądem i architektoniczną harmonią.
     Do chwili wybudowania zamku w Malborku i sprowadzenia się tam wielkiego mistrza był najważniejszym domem pruskiej prowincji. Tu kapituła dzieliła stanowiska i rozdawała urzędy. Wielki komtur sprawował straż nad pieczęcią Zakonu, wielki szpitalnik, a jednocześnie komtur elbląski zarządzał szpitalami w Prusach. Wokół zamku zamieszkiwali świadczący różne usługi Krzyżakom rzemieślnicy, były też kuźnie, cegielnie, spichrze, słodownia, browar i wapiennik. Nad rzeką zamieszkiwali podlegli zakonnikom rybacy.
     W lutym 1454 roku przeciw Krzyżakom wybuchło powstanie Związku Pruskiego. Jako pierwszy, 8 lutego, zdobyty został zamek w Toruniu. Mieszczanie wysadzili wieżę w powietrze, a mury zamkowe rozebrali do piwnic. Teren zamku był potem miejscem wysypywania śmieci.
     Elbląski zamek padł 12 lutego. Również przystąpiono do jego rozbiórki i do niszczenia warsztatów rzemieślniczych wokół zamku. Ale nie wszystko i nie od razu zniszczono. Mieszczanie oszczędzili wapiennik, spichrz i zamkowy browar. Gruzy zamku głównego przez wiele lat były źródłem wszelkiej maści budulca, np. w 1554 r. dla malborskiej drogi, czy dwieście lat później do zasypywania fos staromiejskich.
     
     13 lutego 2011 r.
     Chłopak z gitarą

     W wieku 59 lat zmarł Andrzej Dulczewski - muzyk, pedagog, długoletni pracownik Instytutu Pedagogiczno-Językowego PWSZ w Elblągu, zawsze pogodny, energiczny, angażujący się w życie kulturalne i społeczne środowiska i miasta.
     Był rok 1976, gdy wystąpił w telewizyjnym Studio 2 w audycji „Spotkanie z profesorem Aleksandrem Bardinim”. Profesor Bardini oceniał występy i udzielał porad młodym muzykom. Andrzej Dulczewski zaśpiewał piosenkę do słów Jonasza Kofty pt. „Jej portret”. Od tej chwili stał się rozpoznawalny nie tylko Elblągu, bo program oglądała cała Polska. Ale występ w telewizji nie przewrócił mu w głowie, natomiast spotkanie z profesorem pozostawiło trwały ślad. Będąc później nauczycielem i wykładowcą, przekazywał swym uczniom wartości, którym wierny był Aleksander Bardini, a także Józef Karpiński, pierwszy wielki autorytet młodych elbląskich muzyków.
     Andrzej Dulczewski był uczniem elbląskiej Szkoły Muzycznej (1959-66) i grał w szkolnej orkiestrze pod dyrekcją Józefa Karpińskiego. Także został nauczycielem uczącym muzyki. W latach 1991-92 dyrygował chórem „Cantata”. Prowadził chór akademicki PWSZ. W pamięci swoich uczniów i studentów oraz przyjaciół i znajomych pozostał na zawsze jako wspaniały, wrażliwi człowiek.
     
     14 lutego 1903 r.
     Proboszcz z AK

     Tego dnia w Brodziszczach w powiecie Wołożyn (dziś Białoruś) urodził się ks. Giedymin Pilecki, w czasie wojny kapelan Armii Krajowej, w latach 1954-67 proboszcz kościoła św. Mikołaja w Elblągu.
     W roku 1954 kościół św. Mikołaja wciąż był ruiną. Od dwóch lat parafia nie miała proboszcza, po tym, jak w lutym 1952 r. władze UB usunęły z miasta ks. Wacława Hipsza. Jego następca w ogóle nie został przez UB wpuszczony do miasta i w końcu sam zrezygnował. Sięgnięto zatem po doświadczonego księdza, kapelana Armii Krajowej, który poznał więzienie w stalinowskich łagrach i smak ubeckich przesłuchiwań.

  Odbudowa kościoła św. Mikołaja
Odbudowa kościoła św. Mikołaja


     Ks. Giedymin Pilecki doprowadził do odbudowy kościoła i skutecznie zabiegał o jego godne, zabytkowe wyposażenie. Starał się też od odbudowę kościoła Najświętszej Marii Panny i plebanii kościelnych przy ul. Mostowej – w obu przypadkach nieskutecznie.
     Zginął 7 grudnia 1967 roku w wypadku samochodowym. Pochowany został na cmentarzu Agrykola w Elblągu. Kolejnym proboszczem parafii św. Mikołaja został ks. Mieczysław Józefczyk.
     
     15 lutego 1951 r.
     Tramwajem na Druską

     Elbląskie tramwaje należą do najstarszych w Polsce. Uruchomione zostały w 1895 r.. Łączyły centrum miasta z oddalonym dworcem kolejowym i oddalające się od centrum nowe dzielnice mieszkaniowe z wielkimi fabrykami Schichaua. Zakupione dla miasta wozy elektryczne dostosowane były do przyjmowania pasażerów z obu stron, więc linie nie musiały być kończone pętlami. Po dojechaniu do przystanku końcowego motorniczy przechodził z korbą na drugi koniec wozu i ruszał ponownie w trasę. Po wojnie, ze względu na bezpieczeństwo, nowy tabor posiadał już drzwi, najpierw z obu stron – suwane ręcznie, a nowsze wozy już tylko z jednej. Trzeba było wybudować pętle tramwajowe. Przedłużono linię nr 2 z rogu ulic Mickiewicza i Bema (w tym czasie Stalina) do ul. Saperów, a linię nr 1 do ul. Druskiej. Na pętlach zbudowano bocznice, na których w ciągu dnia, poza godzinami szczytu, parkowały tramwajowe przyczepy.
     Trakcję przedłużono również dla lepszego skomunikowania ważnej dzielnicy miasta. Mieszkało tu wielu pracowników Zamechu, bo ta część miasta była stosunkowo mało zniszczona. Dla ich potrzeb przy ul. Dębowej otworzono zakładowy żłobek. A zanim doprowadzono tramwaj, do pracy woziły ich przerobione ze starych ciężarówek autobusy.
     
     16 lutego 1880 r.
     Piwo na cesarski stół

     Tego dnia założono spółkę „Brauerei Englisch Brunnen (Browar Angielskie Źródło), która deklarowała prowadzenie browaru i związanych z nim zakładów oraz wszelkiego rodzaju sklepów. Była to już druga spółka w tym miejscu i tym celu, stąd dziś na trunkach ze znakiem EB znajdujemy datę 1872, a nie 1880.
     Źródła Angielski Zdrój odkryte zostały około 1580 roku przez angielskich kupców, którzy w Elblągu założyli swój kantor. Źródlana woda słynęła tym, że nawet w upały jej temperatura nie przekraczała 7 stopni Celsjusza. Teren wokół studni umocniono i obsadzono lipami. Anglicy jednak przenieśli swój kantor do Gdańska, a grunt w 1641 roku w dzierżawę wziął burmistrz Sieffert. Otrzymał zgodę na wybudowanie domu (dworu) pod warunkiem, że „każdy mieć będzie dostęp do angielskiego źródła i będzie mógł z niego korzystać”. Latem 1848 roku dwór przebudowano na podmiejską restaurację.
     W roku 1872 powołano „Elbinger Aktien-Brauerei”. Spółka nabyła grunty przy Angielskim Zdroju oraz dość dobrze prosperujący browar w Winnicy (ul. Łęczycka). Natychmiast rozbudowała znajdującą się tam słodownię. Rok później przy Angielskim Zdroju uruchomiła browar parowy, zamykając warzelnię w Winnicy.
     Do 1876 roku produkcja piwa rosła i akcjonariusze byli zadowoleni z wypłacanych dywidend. Krach nastąpił w 1877roku, gdy hektolitry skwaśniałego piwa trzeba było wylać. W kolejnych dwóch latach spółka nadal przyniosła straty i 4 lutego 1880 roku zlikwidowano ją. Browar wraz ze wszystkimi nieruchomościami sprzedano trzy dni później.
     16 lutego 1880 roku na zakupionym majątku powstała nowa spółka - „Brauerei Englisch Brunnen” z kapitałem aukcyjnym 900 000 marek. Produkcja piwa zaczęła ponownie przynosić zyski. Robert Sy (dyrektor w latach 1884-1909) unowocześnił i rozbudował zakład. Właścicielowi elbląskiej mleczarni, Schroederowi, sprzedał słodownię w Winnicy. Uzyskane pieniądze zainwestował w rozbudowę i wyposażenie nowego browaru. Mógł on teraz produkować ok. 50.000 hl piwa rocznie. Były to doskonałe piwa dolnej fermentacji: bawarski lager, czeski pilzner, norymberskie eksportowe i porter oraz ciemne lekkie piwo górnej fermentacji. W latach późniejszych produkowano też lemoniadę i gazowaną wodę mineralną z własnego źródła Angielski Zdrój oraz lody. W 1900 roku BEB stał się oficjalnym dostawcą piwa na cesarski dwór.
     
     Kartki z elbląskiego kalendarium publikowane są na antenie telewizji Truso TV (kanał 140 Vectry) oraz na facebookowym fanpage Truso TV

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Historia ciekawa ale Elbląg a szczególnie wymienione miejsca zmieniły się. Lecz np tramwaje powstały jako pierwsze w Polsce ale ich stan świadczy o braku dbałości rządzących. W Browarze rządzi żywiec ,a Elblągiem olsztun .upodlenia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    14 1
    (2019-02-10)
  • To nie narzekajcie ludzie, tylko weźcie sie do roboty! Na początku choćby odbudujcie zamek, a później już jakoś pójdzie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 1
    (2019-02-10)
  • W Niemczech nie jest w żaden sposób ewidencjonowane równoległe posiadanie innych oprócz niemieckiego obywatelstw, ani też informacji dotyczących pochodzenia narodowego lub etnicznego, co prowadzi do zaburzenia statystyk demograficznych, które jedynie na podstawie ewidencjonowanego niemieckiego obywatelstwa pokazują, iż państwo to jest jednym z najbardziej monoetnicznych państw Europy, zaś w rzeczywistości sytuacja wygląda dużo bardziej zróżnicowanie
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 3
    (2019-02-10)
  • Czaskowski kupił tramwaje z Korei. Pasa w szoku. Dlaczego PiS nie zrobił wyborów do samorządów 3 lata temu? Mógł to zrobić. A teraz płacze że samorządy robią co chcą.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 3
    (2019-02-11)
  • Dużo płaczu, mało pracy. .. .ogarnijcie się smutasy elbląskie!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 1
    bezpodpisu(2019-02-11)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapeta fizelinowa 290x260 cm - Tropiki
Fototapety dziecięce
Fototapety czarno białe Black&White
Fototapety do siłowni/fitness club