Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 18-11-2017, imieniny Karoliny, Romana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Park Dolinka Park Dolinka

Liga Kobiet

O najbardziej bolesnych sprawach elbląskich kobiet, informował Głos Elbląga z 7 lipca 1958 r.

Z jakimi sprawami przychodzą tu najczęściej kobiety – z pytaniem tym zwróciliśmy się do sekretarza ZM LK w Elblągu ob. Krystyny Barczyńskiej.
     Większość zwracających się do zarządu LK o pomoc – to kobiety porzucone przez mężów, przeważnie obarczone dziećmi. Ostatnio np. matka pięciorga dzieci – Klara M. – urodziła trojaczki. Mają one w tej chwili miesiąc. Matka ma poważne kłopoty z wyżywieniem dzieci, mąż bowiem mieszka z kochanką, a na utrzymanie dzieci i żony płaci zaledwie 320 złotych miesięcznie. Klara M. pobiera wprawdzie dodatek rodzinny, ale i to w sumie daje przecież niewiele, tak, że sytuacja samotnej kobiety, mającej na utrzymaniu ośmioro dzieci – wygląda niewesoło. A oto inny przykład: Mąż Haliny O. – to nałogowy pijak; nigdzie nie pracuje, nie daje ani grosza na utrzymanie pięciorga dzieci. Adelmana S. 60-letnia w tej chwili kobieta, wyszła swego czasu za mąż za wdowca i wychowała mu troje dzieci. Dzieci dorosły i urządziły sobie własne życie, a samotną kobietę, ciężko chorą na serce i niezdolną do pracy, mąż porzucił. Adelmona S. pozostała więc bez żadnych środków do życia.
     Dzień w dzień przychodzą do zarządu kobiety – maltretowane i bite przez mężów. W wielu wypadkach historie takie znajdują finał w szpitalu, jak to miało miejsce z Teresą F. – matką czworga dzieci, Edytą P., która wychowuje sama pięcioro dzieci i innymi.
     - W jaki sposób zarząd Ligi Kobiet udziela pomocy tym nieszczęśliwym kobietom i czy pomoc jest skuteczna?
     - Przede wszystkim staramy się wpłynąć na wyrodnych mężów przez rady zakładowe, rady kobiece i dyrekcje zakładów pracy. Kierujemy sprawy alimentacyjne do sądu, pomagamy kobietom w otrzymaniu pracy, umieszczamy dzieci w żłobkach i przedszkolach, staramy się o uzyskanie pieniężnych zapomóg. Organizujemy pogadanki i odczyty na temat świadomego macierzyństwa.
     - Jak się orientujemy, do zarządu LK przychodzą często także i mężczyźni. Ciekawi jesteśmy z jakimi sprawami?
     - Wypadków takich mieliśmy kilka. Mężczyźni skarżą się na niemoralny tryb życia żon, niechlujstwo i brudy w domu, nieumiejętność prowadzenia gospodarstwa, brak opieki nad dziećmi itp. W sprawach tych staramy się wówczas poprzez aktyw kobiecy porozmawiać z takimi kobietami, udzielić im rad i wskazówek.
     - Czy zarząd otrzymuje jakąś pomoc? Czy pomagają mu jakieś instytucje lub zakłady pracy?
     - Dobrze nam się np. współpracuje z oddziałem zatrudnienia oraz z niektórymi dyrekcjami zakładów pracy i instytucji. Pod adresem Milicji Obywatelskiej wysuwamy postulat, by energiczniej interweniowała w „sprawach rodzinnych”, gdy dzieje się krzywda kobietom. Gorącym życzeniem całego zarządu Ligi Kobiet byłoby unormowanie współpracy z organami milicji, gdyż pomoc ta jest bardzo potrzebna.

oprac. Olaf B.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama