UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Mały Pasłęk, wielka historia: wojny polsko-szwedzkie a kwestia pasłęcka (część pierwsza)

 
Elbląg, Gustaw Adolf w bitwie pod Lutzen
Gustaw Adolf w bitwie pod Lutzen

„Kto ty jesteś?” – pytał polskie dzieci na przełomie XIX i XX wieku Władysław Bełza. Pytanie na pozór banalne, ale gdyby zadać je niemal 300 lat wcześniej pasłęczanom, mielibyśmy problem z uzyskaniem odpowiedzi. Na przestrzeni 10 lat – od 1625 do 1635 - mieszkańcy grodu nad Wąską byli bowiem poddanymi księcia pruskiego, króla polskiego i władcy Szwecji. Poddaństwo to nie ograniczało się do zapewnienia kwater armiom poszczególnych monarchów – miasto było regularnie obciążane kontrybucjami, a gwałty i rabunki, popełniane przez żołnierską tłuszczę zdawały się nie mieć końca…

W tym tkwi ambaras, aby Polak i Szwed chcieli naraz

„Nie wie Polak co to morze, gdy pilnie orze” – głosiła staropolska maksyma. Przeciwstawił się jej ostatni z Jagiellonów, Zygmunt II August, który zorganizował pierwszą w dziejach Rzeczpospolitej marynarkę wojenną i stanął do walki o „dominium Maris Baltici” (łac. „panowanie nad Morzem Bałtyckim”). Stawka niebagatelna – uczynienie z Bałtyku wewnętrznego akwenu i zdominowanie handlu z Zachodem – działała na wyobraźnię środkowoeuropejskich elit i nic dziwnego, że Polska o morski prymat musiała rywalizować z Rosją, Danią i Szwecją. Kilkanaście lat po śmierci Augusta Rzeczpospolita połączyła się z tą ostatnią poprzez osobę króla, Zygmunta III Wazy i mogło się wydawać się, że polsko-szwedzkiej sile nie będzie w stanie przeciwstawić się jakakolwiek flota. Niestety, zgoda budowana na fundamencie wspólnego władcy okazała się nadzwyczaj krucha, gdyż Sztokholm i Warszawę dzieliły religia, kultura, obyczaje…Można by wyliczać i wyliczać, a że protokół rozbieżności obejmował również kwestie terytorialne (kością niezgody były Inflanty), na pytanie o ewentualną wojnę między państwami odpowiedź brzmiała nie „czy”, ale „kiedy”. Ostatecznie dyplomacja ustąpiła miejsca armatom w 1600 roku, gdy pierwszy z polskich Wazów anektował Estonię, a w odpowiedzi Riksdag (szwedzki parlament – przyp. red.) pozbawił go prawa do sztokholmskiej korony. Rozpoczęły się walki, które z przerwami trwały niemal 70 lat.

Taktycznych sukcesów Rzeczpospolitej w wojnie ze Szwecją nie brakowało – wystarczy wspomnieć o wiktorii pod Kircholmem (1605), gdzie czterotysięczna armia polska rozgromiła trzykrotnie liczniejsze siły przeciwnika. Niemniej, przez ponad dekadę konflikt pozostał nierozstrzygnięty, przy czym oba kraje działały też na innych teatrach wojennych – Szwedzi zaangażowali się w wojnę z Duńczykami, a Zygmunt III Waza miał na głowie zmagania z Wielkim Księstwem Moskiewskim i wewnętrzną opozycją (tzw. rokosz Zebrzydowskiego). Druga dekada XVII wieku przyniosła kilkuletnie zamrożenie sporu, ale w 1617 roku wybuchł on ponownie i to ze zdwojoną siłą. Nowy władca Szwecji, Gustaw II Adolf, szybko pokazał nadwiślańskim elitom, że pogłoski o jego niepospolitych talentach militarnych nie są przesadzone – jeszcze w 1617 roku opanował Parnawę, a cztery lata później kolejny ważny port - Rygę. Jednocześnie zadbał o to, aby książę pruski (a zarazem polski lennik), Jerzy Wilhelm, przyjął podczas wojny polsko-szwedzkiej neutralną postawę – ożenił się z jego siostrą, Marią Eleonorą. Niestety, Rzeczpospolita na działania Gustawa Adolfa niespecjalnie mogła odpowiedzieć: wprawdzie w latach 20. XVII wieku mogła puścić w bój 18 tys. 600 żołnierzy wojsk zaciężnych, 10 tys. żołnierzy wojsk magnackich i 6 tys. Kozaków, ale większość z nich stacjonowała na wschodnich rubieżach kraju. Szwedzki król, zwany „Lwem Północy”, nie mógł przepuścić takiej okazji…

 

Hulaj dusza…”, czyli Szwedzi gościnnie w Pasłęku

O co chodziło Gustawowi Adolfowi w wojnie z Polską? Nie tylko o uczynienie z Bałtyku morza szwedzkiego – jak pisze Józef Włodarski „głównym celem był Gdańsk, porty pruskie oraz zdobycie ujścia Wisły, co miało zapewnić Szwecji wielkie dochody, […] dla przyszłego wystąpienia przeciw Habsburgom w Niemczech”. Niejako przy okazji „Lew Północy” zamierzał wymusić na Zygmuncie Wazie podwójną rezygnację, z jednej strony z Inflant, z drugiej ze szwedzkiego tronu. Zanim jednak siły Gustawa Adolfa dotarły do Gdańska, musiały zająć Prusy Książęce i polskie lenno stało się kolejnym celem jednego z najwybitniejszych dowódców w historii. 23 czerwca 1626 ku Prusom wyruszyła potężna flota, złożona ze 125 okrętów i statków transportowych, a już 6 lipca doborowe szwedzkie oddziały (6 tys. piechurów oraz 1 tys. kawalerzystów) przeprowadziły skuteczny desant na Piławę. Jerzy Wilhelm, wbrew polskim prośbom, nie zabezpieczył tamtejszego portu przed inwazją – co więcej, jego armia nie postawiła Szwedom nawet symbolicznego oporu. Sam zaś niemal z radością przyjął zapewnienia szwagra, że okupacja Piławy jest czasowa i skończy się wraz ze zdobyciem Gdańska. Jeśli w tym kontekście można mówić o neutralności księcia pruskiego, to była to neutralność wyjątkowa nieżyczliwa wobec Rzeczpospolitej…Tymczasem Szwedzi rozpoczęli marsz wzdłuż Zalewu Wiślanego, zajmując Braniewo, Tolkmicko, Elbląg i Malbork, a po przekroczeniu Wisły – Gniew, Tczew, Puck i Hel.

Tym samym Gdańsk znalazł się w pułapce, ale nie była to jeszcze pułapka śmiertelna, tym bardziej że na tyłach wojsk szwedzkich operowali Polacy, zgromadzeni w Pasłęku. W lutym 1627 polska załoga otrzymała wsparcie w postaci oddziałów Jerzego Wilhelma i wydawało się, że zdobycie grodu nad Wąską przez Szwedów to „mission impossible”. Nie na darmo jednak Gustaw Adolf zapracował na swój przydomek – 25 lipca „Lew Północy” okrążył siły pruskie, a dwa dni później podszedł pod Pasłęk od strony Rogajn. Jeszcze w drodze wysłał pułkownika-lejtnanta, Hansena von Rotha, który poinformował radę miejską o nadejściu „gości”, którym należy przygotować jedzenie i dach nad głową. Mimo powagi sytuacji pasłęccy włodarze nie spieszyli się z wypełnieniem tego polecenia, a burmistrz, Bartłomiej Stangwald, pozwolił sobie nawet na afront wobec szwedzkiego króla. Gustaw Adolf oczekiwał bowiem, że pod murami miasta powita go Stangwald, a naprzeciw mu wyszedł tylko zastępca burmistrza. Efekt? „Lew Północy” rozpędził straże miejskie, a 18-tysięczne wojsko obsadziło zamek, miasto i okoliczne wsie (w jednej stodole mogło przebywać nawet 120 żołnierzy). Pasłęczanie szybko przekonali się, że „goście” to okupanci, którzy gdyby mogli, ogołociliby miasto do cna. Szwedzi rabowali, co się dało: mąkę, słód, bydło – doszło do tego, że przed obliczem Gustawa Adolfa stanęła pasłęcka delegacja prosząc go o ratunek. Tym razem król zachował się wspaniałomyślnie i zakazał żołnierzom plądrowania, a przed budynkami użyteczności publicznej (kościół, ratusz, młyn) umieścił straże.

 

Gdzie dwóch się bije, tam tracą pasłęczanie

Niestety, życzliwość „Lwa Północy” wobec pasłęczan kończyła się tam, gdzie zaczynały się kwestie finansowe. Szwed obciążył miasto kwotą 8 tys. talarów kontrybucji oraz 5 tys. 681 talarów „odstępnego” i dopiero po 11 dniach pobytu opuścił Pasłęk kierując się w stronę Malborka. Pasłęczanie mogli odetchnąć, ale nie na długo – już 29 października szwedzka armia wróciła, znowu spragniona i głodna. Swoje potrzeby Szwedzi zaspokoili – jakżeby inaczej – kosztem mieszkańców, których zamknęli w kościele i domach, a sami ruszyli na „łowy”. Rabunek miasta trwał trzy dni, tyle ile w Pasłęku przebywał Gustaw Adolf. Potem król udał się do Elbląga, natomiast na zamku pozostawił kilkutysięczną załogę. Kolejny rok przyniósł pasłęczanom koniec skandynawskiej okupacji, ale Polacy, którzy przepędzili Szwedów, mieli z wyzwolicielami tyle wspólnego, co Armia Czerwona w 1945 roku. Nałożyli bowiem na miasto nowe kontrybucje, a jakby tego było mało, szwedzkie wojsko nie zamierzało zrezygnować z Pasłęka. Oddajmy głos Józefowi Włodarskiemu: „Bywało nawet tak, że w mieście i na zamku stacjonowała załoga szwedzka, a przedmieścia i spichrze szturmowali Polacy”. Zresztą, okrucieństwo wojny poznały także pobliskie wsie. Przykładem wydarzenia z 1629 roku, gdy Polacy – w sile jednej roty – splądrowali m.in. Jelonki, Topolno, Wysoką, Drużno i Krosno. Polscy jeźdźcy skonfiskowali wiele sztuk bydła, a resztę łupów załadowali na sanie, ale nie cieszyli się długo zdobyczą. Między Suszem, a Iławą uderzył na nich oddział szwedzkiego pułkownika Streiffa, który odzyskał część skradzionego mienia…

  Elbląg, Gustaw Adolf
Gustaw Adolf

Gustaw Adolf zdawał sobie sprawę, że Polacy stanowią groźną siłę nie tylko na lądzie, ale również na wodzie. W związku z tym, w 1629 roku nakazał podpasłęckim żeglarzom, aby wszystkie swoje statki ściągnęli do Węziny. Stamtąd 44 jednostki zostały przetransportowane Wąską do przystani koło Pasłęka – dzięki temu polskie zagrożenie zostało zneutralizowane, ale wojna miała się już ku końcowi. Wreszcie, we wrześniu 1629, Rzeczpospolita i Szwecja zawarły rozejm, ale w tym wypadku nie sposób mówić o polskim sukcesie. W rękach Gustawa Adolfa pozostały Elbląg, Tolkmicko i Braniewo, a jakby tego było mało, król szwedzki otrzymał prawo poboru cła w polskich portach. Zawieszenie broni przetrwało 6 lat i w 1635 roku Szwedzi i Polacy ponownie zasiedli do stołu rokowań. Miejscem negocjacji stał się…Pasłęk, a konkretnie kościół pw. św. Bartłomieja, na który były „zwrócone oczy prawie całej Europy” (ks. Kazimierz Cyganek). Jeszcze raz Józef Włodarski: „24 stycznia 1635, o godzinie 11, przybyli do Pasłęka z Elbląga posłowie szwedzcy. Ołtarz zasłonięto kotarą, a przy trójkątnym stole obrad zasiadły delegacje”. 2 lutego odbyła się druga tura rozmów, a do trzeciego spotkania, wskutek zwłoki Szwedów, doszło dopiero 30 lipca. Polacy, zniecierpliwieni postawą przeciwników, oświadczyli wówczas, że nie zamierzają marnować czasu i wyjechali do Krakowa. Ostatecznie kolejny rozejm (na 26 lat) zawarto w Sztumskiej Wsi, ale nie wytrzymał on próby czasu. Następca Gustawa Adolfa („Lew Północy” zginął w 1632 roku w bitwie pod Lützen), Karol X Gustaw, w 1655 roku najechał bowiem Rzeczpospolitą, rozpoczynając słynny „potop”…

 

Przy pisaniu tekstu korzystałem z publikacji: „Poczet królów i książąt polskich” pod red. nauk. Andrzeja Garlickiego, „Władcy Polski. Historia na nowo opowiedziana” Mirosława Maciorowskiego i Beaty Maciejewskiej, „Pasłęk. Spotkania z historią i legendą” ks. Wiesława Rodzewicza i Józefa Włodarskiego oraz „Pasłęk: z dziejów miasta i okolic 1297-1997” pod red. nauk. Józefa Włodarskiego.

Tomasz Czapla
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem (od najstarszych opinii)
Pokazuj od
najnowszych
Pokazuj od budzących
największe emocje
  • I prosze nikt z pieniaczy nie ma nic do dodania. Pamietajcie WSP zobowiazuje. /wieczorowa szkola podstawowa/.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 8
    Gosc(2019-10-05)
  • cz. I A oto wiadomosc, ktora znalazlem w materialach niemieckich: II Woja Pȯłnocna 1655-1660 Zniszczenie Zamku Kiszewskiego Dopiero 1 lipca 1655 pȯłnocny front polsko-litewski zaatakowała armia szwedzka dowodzona przez feldmarszałka Gustawa Horna oraz Gustawa Langa. Podawanie daty zdobycia i zniszczenia Zamku Kiszewskiego na rok 1655 jest niewłaściwe. Zachodni trzon armii szwedzkiej zaatakował siły polskie, gdzie 25 lipca 1655 doszło do przegranej bitwy pod Ujściem. Natomiast w roku 1656 oddziały szwedzkie w połączeniu z siłami Steenbocka. .. wychodząc z Malborka zajęły tereny dzisiejszych Żuław, gdzie do niewoli dostała się załoga Zameczku w Grebinie k/Pruszcza Gdańskiego (60 ludzi). W maju 1656 atakuje załogę Zamku Kiszewskiego niszcząc poprzez bezpośredni ostrzał mury i zamek głȯwny. Cześć załogi wydostaje się poprzez zamkowe lochy poza linie szwedzkie i przyłącza się do punktu obrony ȯwczesnie zwany Szańcem Zblewskim. Tam broniła się załoga w sile 500 żołnierzy wraz z kaszubskim pospolitym ruszeniem.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    elb1976(2019-10-14)
  • cz. II Pewne jest, że wśrȯd załogi byli obrońcy wywodzących się z naszego rodu Gołuniȯw. Z uwagi na przeważające siły wroga obrona szańca zawarła dnia 20 maja 1656r rozejm, na podstawie ktȯrego mogła poddać szaniec i wycofac się honorowo wraz z rynsztunkiem wojennym. W dowȯdztwie polskim podjęło tajny plan aby w trakcie wycofywania się z szańca ze środka szeregu żołnierzy polskich oddać strzał w kierunku krȯla szwedzkiego Karola Gustawa, Plan się wogȯle nie powiȯdł, gdyż kula trafila i zabiła osobę stojącą obok krȯla. Rozwścieczeni Szwedzi rozniesli szablami prawie całą załogę polską. Społeczność Zblewa i Starej Kiszewy powinna wespȯł z Zrzeszeniem Kaszubsko-Pomorskim przeprowadzić studia miejsca Szańca Zblewskiego i postawić symboliczny pomnik kaszubskiego oporu przeciwko szwedzkiemu najeźdzcy. Źrodło historyczne: Zeitschrift des Westpreussischen Geschichtsverein, Heft 12.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    elb1976(2019-10-14)
Reklama