Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Z opowieści dziada i baby

W jednym roku zwieziono materiały, w następnym dopiero przyszli murarze, rok później stolarze, jeszcze za rok malarze. Potem zabrakło pieców, instalacji, informował Głos Wybrzeża z 19 marca 1954 r.

„Był sobie dziad i baba – bardzo starzy oboje”... Któż z nas nie zna tej bajki.
     Otóż, jak w bajce czasem się zdarza, dziad i baba, chociaż już bardzo, bardzo starzy oboje poszli raz na spacer ul. 1 Maja w Elblągu. Ona trzęsąca się, on skurczony we dwoje, drepcąc malutkimi kroczkami zatrzymali się przy budynku nr 1, by odpocząć, odsapnąć chwilę.
     Dziad oparł się mocno na kiju i podniósł głowę do góry. Uważnie przyglądał się trzypiętrowemu gmachowi i coś, jakby łza zaświeciła w jego oku.
     - Pamiętasz – szepnął do baby. – Pamiętasz!
     - Ej, dziadu, co takie się kręci w głowie, co mam pamiętać? Czego płaczesz?
     - Za młodością – rozszlochał się dziad.
     I zaczął snuć swą opowieść, którą podsłuchaliśmy i wiernie oddajemy.
     - Byłem młody i piękny, gdy dom ten decyzją prześwietnych władz miejskich oddany został na biurowiec Powszechnej Spółdzielni Spożywców. Spółdzielnia zawarła wówczas umowę z Miejskim Przedsiębiorstwem Remontowo-Budowlanym na remont tego domu.
     Tyle lat upłynęło. Ty babo, byłaś wtedy młoda, hoża.
     - Och, jak to dawno było - szepnęła baba próbując się zarumienić – i zdaje się to już nieprawda – dodała z żalem.
     - MPRB – opowiadał dalej dziad – wzięło się do roboty, ustalono terminy ukończenia remontu, podpisano umowy. Ale mijały lata... W jednym roku zwieziono materiały, w następnym dopiero przyszli murarze, rok później stolarze, jeszcze za rok malarze. Potem zabrakło pieców, instalacji.
     I popatrz – wskazał trzęsącą się ręką na budynek. Myśmy się zestarzeli, a remontu jeszcze nie ukończono.
     I podreptali dziad z babą dalej drobnym kroczkiem. Znacznie szybciej jednak niż elbląskie MPRB realizuje zawarte z nim umowy.
     

oprac. Olaf B.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama