Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 23-10-2017, imieniny Teodora, Seweryna
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Po sezonie Po sezonie

Teraz ja - Gdzie kończy się rzeka, a zaczyna Druzno?

 
Elbląg, Teraz ja - Gdzie kończy się rzeka, a zaczyna Druzno? fot. AD
Rek

Jestem wędkarzem od 20 lat i regularnie opłacam składki, staram się sumiennie przestrzegać regulaminu PZW. Niedawno spotkała mnie niemiła przygoda, mianowicie dostałem mandat 200 zł za to, że wędkowałem 100 metrów za tzw. zerówką – miejscem, gdzie w/g strażników kończy się rzeka Elbląg, a zaczyna jezioro Druzno.

Sprawa dyskusyjna, ponieważ dopiero za ok. 1000 m od spornego miejsca tak naprawdę zaczyna się jezioro, kto tam wędkuje, ten wie, o czym piszę. Byłem nieświadomy, że to właśnie od tego miejsca obowiązuje zakaz połowu. Wcześniej dowiadywałem się w siedzibie PZW na starówce i poinformowano mnie, że można wędkować na rzece na całej długości. Niestety, moje wyjaśnienia nie przekonały groźnych strażników przyrody, którzy musieli się wykazać – cyt.: „skoro przypłynęliśmy taki kawał...”.
     Myślę, że wystarczyłoby pouczenie.
     Moje przemyślenia zakłócił świst kotwic ok. 30 kłusowników łowiących i kaleczących ryby na tzw. szarpaka, kiedy wpływałem do miasta. Pytam, gdzie są strażnicy przyrody, gdzie jest straż rybacka, straż graniczna, miejska i policja? Odpowiedź: boją się wyścibić nos z jednostki wieczorem. Łatwiej złapać i zastraszyć wędkarza za błahe wykroczenie (jak w moim przypadku), jak np. brak wpisu łowiska w karcie wędkarskiej – mandat 100 zł.
     A jeśli w następnym roku nie opłacę karty, a limit ryb będę miał głęboko TAM? Czy działania służb państwowych mają na celu taki finał?
     Nie jestem jedynym wędkarzem mającym wiele zastrzeżeń co do pracy Państwowej Straży Rybackiej, ale cóż, wędkarze i ryby głosu nie mają...
     
     PS. Oto wpis na oficjalnej stronie: Pomorski Szlak Żeglarski – portal dla żeglarzy i turystów wodnych:
     
     Rzeka Elbląg
     Rzeka Elbląg, zwana często Elblążką*, by odróżnić ją od nazwy miasta, to typowa żuławska rzeka. Ma 17,70 km. Jest bardzo ważną arterią, łączy bowiem szlak Kanału Elbląskiego i Pojezierza Iławskiego z Elblągiem i Zalewem Wiślanym. Wpadają do niej Tyna (kilometr 3,50) i Fiszewka (kilometr 4,09). Do Nogatu (i dalej także do Zalewu) prowadzi od rzeki Elbląg Kanał Jagielloński, mający swój początek na ósmym kilometrze rzeki – na granicy Elbląga.
     Elblążka ma minimalny prąd, a czasem, przy wiatrach od Zalewu Wiślanego, występuje tzw. cofka, gdy rzeka zmienia kierunek i płynie w stronę jeziora Druzno, podtapiając Elbląg i okoliczne wioski. Miało to miejsce chociażby podczas katastrofalnej powodzi w październiku 2009 roku.
     Od Elbląga można na rzece spotkać barki z pchaczami i nieco większe statki, płynące z Bałtyku przez Cieśninę Bałtijską. Należy wykazać dużą ostrożność przy mijaniu się z nimi.
     Pierwsza część szlaku, do Elbląga, to około 4 kilometry. Rzeka płynnie łączy się z jeziorem Druzno. Bez stosownej tablicy oznaczającej początek szlaku rzeczno kanałowego, a z drugiej strony tablicy – zawierającej zresztą błędną nazwę – Drużno (przez ż!!!), trudno byłoby się zorientować. Początkowo na obu brzegach występuje zwarta ściana trzcin, przechodząca następnie w wały przeciwpowodziowe. Przez rzekę przechodzi kilka linii wysokiego napięcia. Następne 4 kilometry rzeka przepływa przez miasto Elbląg – krajobraz zmienia się na zurbanizowany, większość nabrzeży jest uregulowana. Nad rzeką przechodzą liczne mosty. Kolejny odcinek około 9,5 kilometra – od Elbląga wiedzie ku Zalewowi Wiślanemu. Po minięciu ostatnich mostów (kolejowego i Unii Europejskiej) można już płynąć jachtem z postawionym masztem. Jedna linia wysokiego napięcia na tym odcinku jest bardzo wysoka (24 metry nad wodą). Pojawiają się znowu wały przeciwpowodziowe. Trzcin jest jednak zdecydowanie mniej. Brzegi na przeważającej długości rzeki są umocnione kamieniami lub palikami. W Nowakowie jest poważna przeszkoda nawigacyjna – most pontonowy, który otwierany jest według ustalonych godzin – grafik wszystkich otwarć mostów, śluz, pochylni – tutaj.

Piotr Beling
Liczba publikacji: 1
W tym miesiącu: 0
Ocena Głosów Komentarzy
  0 24

..., a moim zdaniem
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • oj bredzisz, płynąc z Elbląga jest tablica gdzie zaczyna się rezerwat jeziora - dawno tam byłem bo aktualnie nie mieszkam w Elblągu - ale z tego co pamiętam jest to przy takiej dzikiej plaży na wyspie (półwyspie) między rzeką Elbląg a Tyną. Tablica duża biała z czarnym napisem - i to jest chyba pod ostatnią lub przed ostatnią linią wysokiego napięcia. Nie pamiętam dokładnie - w latach 2000 - 2005 bywałem tam bardzo często, troszkę minęło dla tego dokładnie nie pamiętam. I od tej plaży płynąc w stronę jeziora masz już tylko szuwary, wdzierasz się przez te szuwary i masz rozlewiska drużna łodzią motorowa tam nie wpłyniesz łódką a nawet lekkim kajakiem ciężko, w gumowcach rybackich możesz pomarzyć by tam wejść (wody może 50 - 60 cm a mułu z 5 razy tyle. A wracając do tej plaży to właśnie tam jest miejsce ładne na ognisko i namiot.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    :)))(2011-11-20)
  • W zupełnosci popieram ten artykul obecnie mieszkam w anglii i tu wedkuje mam wykupiona karte itd kiedys tez lowilem w niedozwolonym miejscu i zamiast mandatu z usmiechem zostalem poinformowany zebym sie przeniusl w inne miejsce a w polsce straz rybacka to zaprzeproszeniem jak ten pan napisal lapie tylko wedkarzy a klusownicy sa bezkarni ale jak to mowia polska to dziwny kraj
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    call of duty(2011-11-20)
  • codziennie jezdze z psem na waly naprzeciw oczyszczalni - widze pseudo wedkarzy, ktorzy lowia piekne ryby bz zadnej karty!!! kiedys zapytalam jednego pana czy ma zezwolenie i tu uslyszalam, ze ma ale gdzies. .. !codziennie wyciagane sa piekne okazy leszcza z kanalu pod mostem unijnym i tam tez nie ma zadnej kontroli, lowia wszyscy bez zadnego pozwolenia, na 10 wegkarzy tam lowioacych jeden ma karte-wiec cos tu jest nie tak-niedawno bylam swiadkiem jak tak zawny wedkarz wyciagal z wody piekna tzw. choinke pelna ryb- gdzie wtedy jest straz?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    (2011-11-20)
  • a ja łowiłem w wielu innych krajach i najmniejsze przekroczenie przepisów jest surowo karane. Swoją drogą tablica określająca tzw punkt "O", czyli początek rzeki Elbląg jest duża, czytelna i nie do przeoczenia. Szarpakowców (mięsojadów) jakby mniej niż w latach poprednich, a to chyba zasługa straży.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    zbigniew. D(2011-11-20)
  • 200zł to stanowczo za niska kara za łowienie w niedozwolonym miejscu. i jeszcze typek ma czelność żalić się na forum.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 2
    praworządny(2011-11-20)
  • Szarpipały zniknęły z Bulwaru Augusta, mniej ich też jakby w innych miejscach niż w poprzednich latach - potwierdzam. Szarpakowiec to nie wędkarz. Z tego co wiem wielu z nich trafiło do sądu a kary były dotkliwe, między innymi z ustawy o ochronie zwierząt (kto w sposób świadomy doprowadza do okaleczenia. .. .).
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    w-arz(2011-11-20)
  • Raczej Tina, Tyna to potoczna nazwa której używa większość.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    Mieszkaniec tych terenów(2011-11-20)
  • zresztą to błąd!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2011-11-20)
  • Jest taki Grzesio - kierowca wywrotki - straszny z niego szarpakowiec i mięsojad. Wreszcie go trafili i dziobnął go podobno sąd. Rzadko bywa teraz przy radomskiej. Pozdrawiam
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    bywalec z Freta(2011-11-20)
  • Kasa za artykuł się należy przynajmniej część mandatu się zwróci :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    xilox(2011-11-20)
  • Jestem wędkarką od 20 lat. Przepsiów przestrzegam, karte opłacam i straży się nie boję. Fajnie, że wzięli się za szarpaków, za niewymiarowe szcupaczki, za ryby wynoszone worami. Jeszcze kilka lat temu na Michałowie tabuny kłusowników. Teraz owszem zdarzy się ich spotkać, ale tacy jacyś dziwni, nie tak bezczelni, jakby przestraszeni. Cały czas tylko się siebie pytają, czy dzisiaj przyjadą i oglądają się za siebie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    Halina z żuław(2011-11-20)
  • Ja żeglarz często przeprawiający się na Jeziorak potwierdzam, że tablica czytelna, przy niej sporo miejsca do zacumowania z pozostałościami bydynku z czasów przedwojennych (fundamenty). Kilkaset metrów dalej od tablicy, oddalając się od Elbląga, jest pierwsza duża patelnia druzna. Rozlewiska wchodzące w skład rezerwatu poprzedzają tablicę płynąc od strony Elbląga (z prawej i lewej strony rzeki Elbląg).
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    finn(2011-11-20)
Reklama