Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 20-02-2018, imieniny Leona, Ludomira
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Teraz ja - Pracę napiszę...

Elbląg, Teraz ja - Pracę napiszę... fot. AD
Rek

Ze zdumieniem usłyszałam ostatnio, iż wprowadzono nową usługę sms-ową, przydatną szczególnie dla uczniów. Otóż, podobno, jeśli wyślesz sms-em zadanie domowe, to za odpowiednią opłatą za chwilę otrzymasz rozwiązanie. Przy tego typu usługach podobno zatrudniony jest sztab nauczycieli, którzy – wiadomo – zarobki w oświacie nie są powalające – dorabiają sobie do pensji...

To skłoniło mnie do rozważań na temat, który być może nie szokuje już tak bardzo (przynajmniej nie wszystkich), ale przyznam, mnie doprowadza do pasji i – zapowiadam – zamierzam osobiście prowadzić nierówną walkę o wyeliminowanie tego zjawiska.
     Otóż, stało się już normą i codziennością zamawianie wszelkiego rodzaju prac pisemnych –zarówno tych z zakresu szkoły średniej, jak i licencjackich, magisterskich – a nawet może doktorskich? Kto wie? Płacenie za napisanie takich prac, a następnie przedstawianie ich jako swoich.
     Daleko nie szukając, sprawdziłam sobie dla ciekawości: w portElu również roi się od ogłoszeń typu: „Napiszę pracę licencjacką”, „Pomogę (hm...:) w napisaniu pracy magisterskiej”, „Masz problem z napisaniem pracy? Zapłać ileś tam złotych, a ja zrobię to za Ciebie!”.
     Niedawno rozgoryczony maturzysta opowiadał mi, że większość jego kolegów kupiło tak zwaną prezentację maturalną z języka polskiego, za którą otrzymało ocenę najwyższą –100 procent. On zaś, który (naiwniak!) sam napocił się niemało nad stworzeniem oryginalnego dzieła, został oceniony jedynie na 90 procent. Co więcej – został wyśmiany przez kolegów maturzystów jako ostatni frajer.
     Sama pamiętam też – o tempora! – że kilkakrotnie zdarzały mi się wizyty studentów elbląskich uczelni z nieśmiałą prośbą: „Bo ja, psze pani musze napisać pracę licencjacką...”. Na moje pytanie: na jaki temat i w czym można pomóc, słyszałam zwykle mniej więcej odpowiedź: „A... nie wiem, obojętnie... Pomoże pani?
     Swoją drogą, ciekawi mnie, co na takie praktyki mówią władze naszych uczelni?
     Być może to zjawisko jest już tak powszechne, że to, co piszę, zostanie skomentowane w sposób złośliwo-ironiczny, jak głos wołającego na puszczy. Pragnę jednak przypomnieć, a może niektórzy po raz pierwszy o tym usłyszą, że przedstawianie napisanej przez kogoś pracy jako swojej jest najzwyczajniejszym oszustwem, co więcej – jest przestępstwem. Jeśli to nie robi na nikim wrażenia, to proszę zastanowić się, czy chcielibyście, żeby Wasze dzieci uczył pedagog, który kupił za tysiąc złotych „magisterkę”? Żeby w Waszej sprawie w sądzie decydował sędzia, który w czasie studiów, chcąc zaoszczędzić czas, kupował kolejne prace zaliczeniowe? Nie daj Bóg – żeby operował Was lekarz, za którego ktoś pisał prace na kolejne egzaminy? Ja – sorry – nie.
     I zamierzam toczyć wojnę z tym zjawiskiem, które jest również przestępstwem, dla którego przewidziane są konkretne kary. Dlatego nie podpisuję się pełnym nazwiskiem. Od dziś, jeśli będę wiedzieć, że ktoś kupuje lub sprzedaje prace, zamierzam nie pozostawiać tego bez komentarza i bez podejmowania konkretnych kroków. Proponuję, żebyśmy robili tak wszyscy. Inaczej za kilka lat będziemy się bali zasięgnąć porady jakiegokolwiek – pożal się Boże – „fachowca”.

zając
Liczba publikacji: 2
W tym miesiącu: 0
Ocena Głosów Komentarzy
3.3 6 26

..., a moim zdaniem
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Władze uczelni i nauczyciele jak widać są idiotami skoro gotowca oceniają na 100% (dając robić się w wała) a za własny, przemyślany projekt 90%. To ich najpierw należałioby nauczyć myślenia i wnikliwości w ocenę oddawanych prac.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Partyzant(2011-05-25)
  • " I zamierzam toczyć wojnę z tym zjawiskiem, które jest również przestępstwem, dla którego przewidziane są konkretne kary. Dlatego nie podpisuję się pełnym nazwiskiem. " aha - super. czyli anonimowe donosicielstwo. super. może jednak podpisz się bo nie tylko tracisz na wiarygodności, ale i sama stawiasz się w złym świetle.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-05-25)
  • Ale autor ma problemy życiowe. .. Ehh. .. Twoim problemem jest zapewne to, że ktoś inny umie pisać lepiej niż ty i gryzie cię że w dodatku pobiera za to korzyści majątkowe. Jak mi przykro. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    tojatylkojainiktwiecej(2011-05-25)
  • ". .. nauczycieli, którzy – wiadomo – zarobki w oświacie nie są powalające" - nie są?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    :-)(2011-05-25)
  • Bardzo mądra i prospołeczna postawa. Jestem za.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-05-25)
  • Wszystko ok, tylko co tak naprawdę sprawdzają te prace zaliczeniowe ? Do ich napisania wystarczy umiejętność powielenia różnych fragmentów z kilku lub kilkunastu książek. Odpowiednie zamieszczenie przypisów, cytatów, utworzenie spisu treści i na koniec oprawienie całej pracy. Na dodatek często wszystko to na całkowicie oderwany od rzeczywistości i teoretyczny temat. Nic dziwnego, że sporo osób chce uniknąć niepotrzebnej i nic nie wnoszącej do ich życia pracy i zleca to zadanie komuś innemu. Tekst o niedouczonych lekarzach i prawnikach z powodu niesamodzielnie napisanej pracy można spokojnie włożyć między bajki. Bardziej zorientowana osoba wie, że aby dostać się do tych zawodów, trzeba wykazać się raczej konkretnymi umiejętnościami praktycznymi.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ~~(2011-05-25)
  • Uczeń nie dostaje 100% dlatego, że ktoś napisał, po prostu dobrze przedstawił i bardzo dobrze odpowiadał na pytania, stres go nie zżera, w tym tkwi sedno. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    figazmakiem(2011-05-25)
  • Człowiek który walczy o praworządność boi się podpisać z imienia i nazwiska chociaż supermen, batman, spider man, As, też używali pseudonimów i przykrywek, masz już swój kostium superbohatera? może jakieś zmysłowe różowiusie gatki i koniecznie pamiętaj o odblaskach żeby błyszczeć jak będziesz nad Elblągiem przelatywał i raził przestępców swoim super wzrokiem i pamiętaj też o biednych nauczycielach żeby może załatwić im podwyżki bo jak tego nie zrobisz nie zwalczysz zła i korupcji a i uczniów mobilizuj poprzez wizyty w szkołach do pilnej nauki !
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    T -chear(2011-05-25)
  • Gratuluję Pani nie przymykania oczu na cały syf, który dzieje się na naszych oczach! Jak Pani widzi komentarze- mamy sporą grupę analfabetów, którzy nie umieją nawet czytać ze zrozumieniem i wzięli Panią za przedstawiciela płci męskiej; ); ) To najlepszy dowód na to, że ma Pani rację:) Polecam serdecznie artykuły sprzed tygodnia i dwóch w "Polityce" na temat uczenia się pod klucz oraz wyników testów końcowych gimnazjalistów. Będzie tylko gorzej! Pozdrawiam Panią:)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    VisageUla(2011-05-25)
  • P. S. ale winni są nie tylko sami uczniowie/studenci. .. system jest mocno "skopany" i czasem ciężko się dziwić uczniom/studentom, że sobie chcą pójść na skróty. Podstawówka i gimnazjum nie nadążają za czasami i nowoczesnymi uczniami, tworzy się jakiś dziwny produkt, który zdaje super gównianą maturę, a potem na studiach można se kupić książkę pana profesora zamiast zdawania egzaminu!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    VisageUla(2011-05-25)
  • Takie rzeczy sie dzieja nie od dzisiaj a od kilkunastu lat tylko teraz to bardziej widac i jest bardziej dostepne. Sam 11 lat temu placilem za prace magisterska i pracodawca nawet nie chcial jej zobaczyc i tak jest w wielu firmach. Bardziej liczy sie to co potrafisz a nie zawsze praca magisterska czy jakas inna jest odzwierciedleniem tego. Praca magisterska to jak zbior informacji z wielu zrodel jakimi sa ksiazki, internet, jakies informacje zaczerpniete np: z firm. To co jest w pracy magisterskiej trzeba miec w glowie a kto ja napisze, kto ja oceni i jak ja oceni nie ma zadnego wplywu na to co potrafimy. Zawsze bedzie ktos kto bedzie chcial skorzystac i zarobic pare zloty jak i ktos kto bedzie chcial zaplacic.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    moje zdanie(2011-05-25)
  • nie umiejętności decydują tylko plecy i pieniądze
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-05-25)
Reklama