Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 07-12-2016, imieniny Ambrożego, Marcina
 
Rek

UWAGA!

Agrikola nadal niezdobyta (piłka nożna)

Elbląg, Agrikola nadal niezdobyta (piłka nożna) (fot. EN)

Elbląska Olimpia, mimo przewagi przez większą część spotkania, zaledwie zremisowała ze spadkowiczem z drugiej ligi Radomiakiem Radom 1:1 (1:0). Bramkę dla gospodarzy zdobył w 42. minucie strzałem z rzutu karnego Artur Chrzanowski, wyrównał na pięć minut przed końcem wyrównał Adrian Sadowski. Zobacz fotoreportaż.

Rekord frekwencji
     Mecz zgromadził na trybunach elbląskiego stadionu rekordową w ostatnich latach liczbę ponad 2 tysiące widzów. Trzeba przyznać, że byli oni świadkami dobrego widowiska dwóch godnych siebie rywali. Pojedynek od początku trzymał w napięciu, nie brakowało w nim walki, dogodnych sytuacji do zdobycia bramek i, niestety, pomyłek sędziego Giejsztorowicza z Suwałk. Arbiter w trakcie zawodów pokazał aż pięć żółtych i trzy czerwone kartki, wyrzucając z boiska Marka Widzickiego i Piotra Ruszkula (Olimpia) oraz Jacka Kacprzaka (Radomiak). W większości przypadków wydaje się, że nieco zbyt pochopnie.
     
     Przewaga od początku
     Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy od pierwszych minut bez przesadnego respektu zaatakowali radomian, w tej fazie spotkania nastawionych wyłącznie na grę z kontry. Pierwszą dogodną do zdobycia gola okazję olimpijczycy mieli w 14. min., ale bramkarz gości Tomasz Borkowski intuicyjnie sparował uderzenie Ruszkula. Kolejną akcją Olimpii w tej części meczu, którą należy odnotować, była ta z 20. min., zakończona dobrym uderzeniem Wróblewskiego i ponowną dobrą interwencją bramkarza przyjezdnych. Był on na pewno najjaśniejszą postacią ekipy z Radomia w tym meczu i zwłaszcza w pierwszej połowie kilkukrotnie uratował swój zespół od straty bramki, jak choćby w 31. min. przy uderzeniu Piotra Trafarskiego. Gdyby nie jego dobra postawa, w pierwszej części meczu elblążanie mogliby zdobyć 2-3 bramki.
     
     37. minuta
     Na niespełna dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy wydarzyło się coś, co nie miało prawa wydarzyć się przy okazji piłkarskiego święta, jak reklamowany był mecz Olimpii z Radomiakiem. Zachowujący się do tej pory wzorowo kibice (efektowna oprawa i głośny, sportowy doping) wtargnęli na boisko i sędzia zmuszony był przerwać zawody. Po około dziesięciu minutach sytuacja została opanowana, ale można było odnieść wrażenie, że fakt ten miał znaczny wpływ na postawę piłkarzy na placu, w tym na wzrost adrenaliny u zawodników, który spowodował późniejsze decyzje sędziego o wykluczeniach graczy.
     Chwilę po wznowieniu gry w polu karnym Radomiaka przewrócił się szarżujący Piotr Trafarski i sędzia, po konsultacji z asystentem, wskazał na punkt oddalony od bramki o jedenaście metrów. Pewnym egzekutorem rzutu karnego był Artur Chrzonowski, który tym samym zainkasował 500 zł nagrody ufundowanej przez jednego z kibiców dla strzelca pierwszej bramki dla Olimpii. Po meczu trener gości Józef Antoniak powiedział, że podyktowanie w tej akcji rzutu karnego dla gospodarzy było pierwszą z szeregu dziwnych decyzji arbitra, początkiem spirali błędów, które zaważyły na jego przebiegu i końcowym wyniku.
     Wynik korzystny dla Olimpii utrzymał się do końca pierwszej połowy, ale jeszcze przed ostatnim gwizdkiem sędziego w tej części meczu na boisku pojawił się rekonwalescent Krzysztof Wierzba, który zastąpił kontuzjowanego Trafarskiego.
     
     Kartki i nerwowa końcówka
     Druga połowa nie zaczęła się dla gospodarzy dobrze. Już w 52. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Marek Widzicki i żółto-biało-niebiescy grali w dziesiątkę. Nie minęły więcej niż trzy minuty, a luźniej zrobiło się również w szeregach Radomiaka. Trafiony w twarz ręką przez Jacka Kacprzaka został Łukasz Wróblewski, sędzia zakwalifikował to zagranie jako celowe uderzenie i odesłał do szatni doświadczonego pomocnika, który w przeszłości zdobył mistrzostwo Polski, Puchar Polski i Superpuchar Polski w barwach Legii Warszawa. W chwilę po tym wydarzeniu Olimpia mogła zdobyć bramkę na 2:0 i przesądzić losy meczu, jednak nie po raz pierwszy na posterunku był Borkowski, który wyśmienicie wybronił uderzenie Daniela Czuka. Jeśli okazja Czuka była dobra, to szansa Ruszkula z 62. min. wyśmienita. I tym razem górą był jednak radomski golkiper, a wynik meczu nie uległ zmianie.
     Olimpia zachowywała skromne prowadzenie i kontrolowała przebieg wydarzeń na boisku do 77. minuty. Wtedy to drugą żółtą kartką ukarany został Ruszkul, i, jak powiedział po meczu trener Andrzej Bianga, od tego momentu w zespole zrobił się straszny bałagan. Skorzystali z tego goście z Radomia, którzy w 85. minucie za sprawą Sadowskiego doprowadzili do remisu. Grające w dziewiątkę Olimpia w samej końcówce nie potrafiła się przeciwstawić atakującym z rozmachem zawodnikom Radomiaka i o mały włos nie straciła kolejnej bramki. W trzeciej z doliczonych minut goście mieli doskonałą okazją na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę, ale w ostatniej chwili strzał napastnika Radomiaka zablokował Grzegorz Miller. W chwilę po tej akcji sędzia gwizdnął po raz ostatni w meczu i obie drużyny podzieliły się punktami.
     
     Choć Olimpia nie zdołała wygrać kolejnego spotkania w roli gospodarza, to stadion w Elblągu od ponad roku pozostaje niezdobyty. Ostatnimi piłkarzami spoza naszego miasta, którzy cieszyli się ze zwycięstwa przy Agrykola, są futboliści czwartoligowej Granicy Kętrzyn, którzy 22 czerwca 2005 r. wygrali z Olimpią 1:0. Po tej dacie elblążanie odnosili praktycznie same zwycięstwa, w kilku przypadkach (tak jak w ostatnim z Radomiakiem) dzieląc się z rywalami punktami. Po ósmej kolejce olimpijczycy nadal plasują się na 5. miejscu w tabeli z dorobkiem 14 punktów. Za tydzień w sobotę 23 września zmierzą się w Nowym Dworze Mazowieckim z kolejnym spadkowiczem z drugiej ligi Świtem. Początek meczu o godz. 18.
     
     Olimpia Elbląg - Radomiak Radom 1:1 (1:0)
     1:0 - Chrzonowski (42. k.), 1:1 - Sadowski (85.)
     Olimpia: Hyz - Mazurkiewicz, Miller, Chrzonowski, Anuszek, Wróblewski (Kitowski 65.), Czuk (Sambor 78.), Ciesielski, Widzicki, Trafarski (Wierzba 45., Sierechan 84.), Ruszkul.
     Radomiak: Borkowski - Nykiel (Kaczmarek 77.), Pacan, Terlecki, Barzyński (Lewandowski 61.), Walkiewicz, Wachowicz, Błażejewski (Kowalczyk 46.), Skórnicki, Kacprzak, Dukalski (Sadowski 58.).
     Żółte kartki: Widzicki, Ruszkul (Olimpia) - Dukalski, Walkiewicz, Kowalczyk (Radomiak).
     Czerwone kartki: Widzicki, Ruszkul (Olimpia, za dwie żółte) - Kacprzak (Radomiak).
     Widzów: ponad 2 tys.
     
     Pozostałe wyniki 8. kolejki III ligi: Concordia Piotrków Trybunalski - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 0:0, Nadnarwianka Pułtusk - Pelikan Łowicz 0:0, Warmia Grajewo - Drwęca Nowe Miasto Lubawskie 0:1, Unia Skierniewice - Stal Głowno 2:0, MG MZKS Kozienice - Znicz Pruszków 0:6, KS Paradyż - Ruch Wysokie Mazowieckie 1:1.
     
     Zobacz tabele
     

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama