Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 23-04-2017, imieniny Wojciecha, Jerzego
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Kaczka nad stawkiem Kaczka nad stawkiem

Agrikola nadal niezdobyta (piłka nożna)

Elbląg, Agrikola nadal niezdobyta (piłka nożna) (fot. EN)

Elbląska Olimpia, mimo przewagi przez większą część spotkania, zaledwie zremisowała ze spadkowiczem z drugiej ligi Radomiakiem Radom 1:1 (1:0). Bramkę dla gospodarzy zdobył w 42. minucie strzałem z rzutu karnego Artur Chrzanowski, wyrównał na pięć minut przed końcem wyrównał Adrian Sadowski. Zobacz fotoreportaż.

Rekord frekwencji
     Mecz zgromadził na trybunach elbląskiego stadionu rekordową w ostatnich latach liczbę ponad 2 tysiące widzów. Trzeba przyznać, że byli oni świadkami dobrego widowiska dwóch godnych siebie rywali. Pojedynek od początku trzymał w napięciu, nie brakowało w nim walki, dogodnych sytuacji do zdobycia bramek i, niestety, pomyłek sędziego Giejsztorowicza z Suwałk. Arbiter w trakcie zawodów pokazał aż pięć żółtych i trzy czerwone kartki, wyrzucając z boiska Marka Widzickiego i Piotra Ruszkula (Olimpia) oraz Jacka Kacprzaka (Radomiak). W większości przypadków wydaje się, że nieco zbyt pochopnie.
     
     Przewaga od początku
     Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy od pierwszych minut bez przesadnego respektu zaatakowali radomian, w tej fazie spotkania nastawionych wyłącznie na grę z kontry. Pierwszą dogodną do zdobycia gola okazję olimpijczycy mieli w 14. min., ale bramkarz gości Tomasz Borkowski intuicyjnie sparował uderzenie Ruszkula. Kolejną akcją Olimpii w tej części meczu, którą należy odnotować, była ta z 20. min., zakończona dobrym uderzeniem Wróblewskiego i ponowną dobrą interwencją bramkarza przyjezdnych. Był on na pewno najjaśniejszą postacią ekipy z Radomia w tym meczu i zwłaszcza w pierwszej połowie kilkukrotnie uratował swój zespół od straty bramki, jak choćby w 31. min. przy uderzeniu Piotra Trafarskiego. Gdyby nie jego dobra postawa, w pierwszej części meczu elblążanie mogliby zdobyć 2-3 bramki.
     
     37. minuta
     Na niespełna dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy wydarzyło się coś, co nie miało prawa wydarzyć się przy okazji piłkarskiego święta, jak reklamowany był mecz Olimpii z Radomiakiem. Zachowujący się do tej pory wzorowo kibice (efektowna oprawa i głośny, sportowy doping) wtargnęli na boisko i sędzia zmuszony był przerwać zawody. Po około dziesięciu minutach sytuacja została opanowana, ale można było odnieść wrażenie, że fakt ten miał znaczny wpływ na postawę piłkarzy na placu, w tym na wzrost adrenaliny u zawodników, który spowodował późniejsze decyzje sędziego o wykluczeniach graczy.
     Chwilę po wznowieniu gry w polu karnym Radomiaka przewrócił się szarżujący Piotr Trafarski i sędzia, po konsultacji z asystentem, wskazał na punkt oddalony od bramki o jedenaście metrów. Pewnym egzekutorem rzutu karnego był Artur Chrzonowski, który tym samym zainkasował 500 zł nagrody ufundowanej przez jednego z kibiców dla strzelca pierwszej bramki dla Olimpii. Po meczu trener gości Józef Antoniak powiedział, że podyktowanie w tej akcji rzutu karnego dla gospodarzy było pierwszą z szeregu dziwnych decyzji arbitra, początkiem spirali błędów, które zaważyły na jego przebiegu i końcowym wyniku.
     Wynik korzystny dla Olimpii utrzymał się do końca pierwszej połowy, ale jeszcze przed ostatnim gwizdkiem sędziego w tej części meczu na boisku pojawił się rekonwalescent Krzysztof Wierzba, który zastąpił kontuzjowanego Trafarskiego.
     
     Kartki i nerwowa końcówka
     Druga połowa nie zaczęła się dla gospodarzy dobrze. Już w 52. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Marek Widzicki i żółto-biało-niebiescy grali w dziesiątkę. Nie minęły więcej niż trzy minuty, a luźniej zrobiło się również w szeregach Radomiaka. Trafiony w twarz ręką przez Jacka Kacprzaka został Łukasz Wróblewski, sędzia zakwalifikował to zagranie jako celowe uderzenie i odesłał do szatni doświadczonego pomocnika, który w przeszłości zdobył mistrzostwo Polski, Puchar Polski i Superpuchar Polski w barwach Legii Warszawa. W chwilę po tym wydarzeniu Olimpia mogła zdobyć bramkę na 2:0 i przesądzić losy meczu, jednak nie po raz pierwszy na posterunku był Borkowski, który wyśmienicie wybronił uderzenie Daniela Czuka. Jeśli okazja Czuka była dobra, to szansa Ruszkula z 62. min. wyśmienita. I tym razem górą był jednak radomski golkiper, a wynik meczu nie uległ zmianie.
     Olimpia zachowywała skromne prowadzenie i kontrolowała przebieg wydarzeń na boisku do 77. minuty. Wtedy to drugą żółtą kartką ukarany został Ruszkul, i, jak powiedział po meczu trener Andrzej Bianga, od tego momentu w zespole zrobił się straszny bałagan. Skorzystali z tego goście z Radomia, którzy w 85. minucie za sprawą Sadowskiego doprowadzili do remisu. Grające w dziewiątkę Olimpia w samej końcówce nie potrafiła się przeciwstawić atakującym z rozmachem zawodnikom Radomiaka i o mały włos nie straciła kolejnej bramki. W trzeciej z doliczonych minut goście mieli doskonałą okazją na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę, ale w ostatniej chwili strzał napastnika Radomiaka zablokował Grzegorz Miller. W chwilę po tej akcji sędzia gwizdnął po raz ostatni w meczu i obie drużyny podzieliły się punktami.
     
     Choć Olimpia nie zdołała wygrać kolejnego spotkania w roli gospodarza, to stadion w Elblągu od ponad roku pozostaje niezdobyty. Ostatnimi piłkarzami spoza naszego miasta, którzy cieszyli się ze zwycięstwa przy Agrykola, są futboliści czwartoligowej Granicy Kętrzyn, którzy 22 czerwca 2005 r. wygrali z Olimpią 1:0. Po tej dacie elblążanie odnosili praktycznie same zwycięstwa, w kilku przypadkach (tak jak w ostatnim z Radomiakiem) dzieląc się z rywalami punktami. Po ósmej kolejce olimpijczycy nadal plasują się na 5. miejscu w tabeli z dorobkiem 14 punktów. Za tydzień w sobotę 23 września zmierzą się w Nowym Dworze Mazowieckim z kolejnym spadkowiczem z drugiej ligi Świtem. Początek meczu o godz. 18.
     
     Olimpia Elbląg - Radomiak Radom 1:1 (1:0)
     1:0 - Chrzonowski (42. k.), 1:1 - Sadowski (85.)
     Olimpia: Hyz - Mazurkiewicz, Miller, Chrzonowski, Anuszek, Wróblewski (Kitowski 65.), Czuk (Sambor 78.), Ciesielski, Widzicki, Trafarski (Wierzba 45., Sierechan 84.), Ruszkul.
     Radomiak: Borkowski - Nykiel (Kaczmarek 77.), Pacan, Terlecki, Barzyński (Lewandowski 61.), Walkiewicz, Wachowicz, Błażejewski (Kowalczyk 46.), Skórnicki, Kacprzak, Dukalski (Sadowski 58.).
     Żółte kartki: Widzicki, Ruszkul (Olimpia) - Dukalski, Walkiewicz, Kowalczyk (Radomiak).
     Czerwone kartki: Widzicki, Ruszkul (Olimpia, za dwie żółte) - Kacprzak (Radomiak).
     Widzów: ponad 2 tys.
     
     Pozostałe wyniki 8. kolejki III ligi: Concordia Piotrków Trybunalski - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 0:0, Nadnarwianka Pułtusk - Pelikan Łowicz 0:0, Warmia Grajewo - Drwęca Nowe Miasto Lubawskie 0:1, Unia Skierniewice - Stal Głowno 2:0, MG MZKS Kozienice - Znicz Pruszków 0:6, KS Paradyż - Ruch Wysokie Mazowieckie 1:1.
     
     Zobacz tabele
     

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama