Czwartek 13-12-2018, imieniny Łucji, Otylii
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Anton dał remis

 
Elbląg, Anton dał remis foto MS (archiwum PortEl.pl)
Rek

Na niego zawsze można liczyć. Po pierwszej połowie meczu w Bełchatowie z tamtejszym GKS-em Olimpia przegrywała 0:1. Po przerwie niezawodny Anton Kolosov wykorzystał błąd bramkarza gospodarzy i zdobył wyrównującą bramkę. Jak się później okazało, był to gol na wagę remisu. GKS Bełchatów - Olimpia Elbląg 1:1.

Po dobrym występie Olimpii w minioną środę w Wejherowie, można się zastanawiać, czy żółto-biało-niebiescy wrócili na zwycięskie tory. Dzisiejszy (28 kwietnia) mecz w Bełchatowie satysfakcjonującej odpowiedzi nie dał.
     Od piątej minuty meczu Olimpia musiała gonić wynik. Rajd Bartłomieja Bartosiaka prawą stroną boiska zakończył się podaniem do Piotra Giela, który z kilku metrów nie miał problemu z umieszczeniem piłki w bramce Kacpra Tułowieckiego. W pierwszej części spotkania to gospodarze mieli więcej okazji do podwyższenia wyniku. Aczkolwiek trzeba wyraźnie powiedzieć, że nie było to porywające widowisko.
     Z potencjalnie groźnych sytuacji Olimpii warto odnotować akcję Antona Kolosova, który w ósmej minucie mógł mieć asystę. Ale do jego podania z prawej strony boiska nikt nie zdążył i strzału nie było. Niestety, sytuacja z początku meczu najlepiej charakteryzuje grę Olimpii w pierwszych 45 minutach. W 30. minucie olimpijczycy przeprowadzali atak pozycyjny: liczne, ładne podania pod polem karnym GKS-u, ale żaden z piłkarzy żółto-biało-niebieskich nie zdecydował się na strzał i ostatecznie piłkę przejęli piłkarze gospodarzy.
     GKS Bełchatów kilkakrotnie zagroził bramce Kacpra Tułowieckiego. Najlepszą sytuację miał w 28. minucie, kiedy Bartłomiej Bartosiak nie opanował piłki w polu karnym. Warto też zwrócić uwagę na sytuację z 10. minuty, kiedy bramkarz Olimpii obronił strzał z dystansu Emile Thiakane.
     Druga część nie przyniosła zmiany jakości gry. Trener Olimpii zdecydował się wpuścić na boisko Rafała Lisieckiego (za Piotra Kurbiela), a na środek ataku przesunąć Antona Kolosova. Jak się później okazało to była decyzja, która ustawiła wynik meczu.
     Ale najpierw okazję do podwyższenia wyniku mieli gospodarze: w 49. minucie z 20 metrów Bartłomiej Bartosiak posłał piłkę nad poprzeczkę. Olimpia zrewanżowała się groźnym strzałem Radosława Stępnia z 15 metrów, ale bramkarz GKS-u zdołał odbić ten strzał. Skończyło się na rzucie rożnym, po którym żadnej groźnej sytuacji olimpijczycy nie zdołali wykreować.
     Mecz toczył się swoim tempem i nic nie zapowiadało, aby Olimpia miała szansę wyrównać. W 61. minucie Emile Thiakane po raz kolejny nie wykorzystał sytuacji i strzelił tuż nad poprzeczkę. Pięć minut później bramkarz GKS-u wznawiał grę od własnej bramki. Tak nieszczęśliwie dla swojego zespołu, że piłkę przejął Anton Kolosov, pobiegł kilkanaście metrów, i huknął nie do obrony. Za chwilę gospodarze wznawiali grę od środka boiska.
     Remis nie satysfakcjonował nikogo. Gospodarze rzucili się do ataków, Olimpia czyhała na kontry. W 89. minucie Radosław Stępień mógł mieć piłkę meczową, ale za dużo się kiwał z dwoma obrońcami GKS-u i ostatecznie strzału nie oddał.
     Dzisiejsze spotkanie był dziesiątym meczem z rzędu, którego Olimpia nie przegrała na wyjeździe. Ostatni raz Olimpia bez punktów wyjeżdżała z Jastrzębia – 9 września, po porażce z GKS-em 1962 1:2. Za tydzień olimpijczycy będą mogli przedłużyć szczęśliwą passę z bezpośrednim konkurentem do awansu – Wartą Poznań.
     
     GKS BEŁCHATÓW — OLIMPIA ELBLĄG 1:1
     1:0 — Giel (5 min.), 1:1 — Kołosow (66 min.)
     Olimpia: Tułowiecki — Lewandowski, Wenger, Kołosow, Balewski, Korkliniewski, Kurbiel (46, Lisiecki), Stępień, Szołtys (46, Danowski), Kiełtyka (58, Szmydt), Filipczyk.
     
     Zobacz tabelę II ligi
     
     
Elbląska Gazeta Internetowa PortEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg
Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Samochody używane HADM Gramatowski
Wyprzedaż rocznika 2017 w salonie Skody HADM
Serwis i oryginalne części Audi
Serwis i oryginalne części Seat