Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 20-11-2017, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Park Dolinka Park Dolinka

Indywidualne błędy przyczyną porażki (piłka nożna)

W meczu dwóch liderów trzecich lig - Bałtyku Gdynia (pomorska) i Olimpii Elbląg (podlasko-warmińsko-mazurska) - wyraźnie lepsi okazali się gdynianie, którzy wygrali pewnie 4:1. Honorowe trafienie dla elblążan zaliczył Michał Chmielecki, który wykorzystał rzut karny. Przed inauguracją rundy wiosennej olimpijczycy mają zaplanowane rozegranie jeszcze czterech gier kontrolnych.

Dwa kardynalne błędy, dwa stracone gole
     Tylko pierwsze 20 minut meczu podopieczni Tomasza Wichniarka mogą zaliczyć do w miarę udanych, choć i w tym czasie nie ustrzegli się pewnych błędów. Pierwsze nieudane zagranie zaliczył bramkarz Radosław Kuć, który niefortunnie wprowadził piłkę do gry, ta trafiła wprost pod nogi napastnika Bałtyku i tylko zbytniemu pośpiechowi i małej precyzji tegoż gracze elblążanie mogą zawdzięczać to, że nie stracili gola. Po chwili to Olimpia mogła wyjść na prowadzenie, ale Karolowi Stysiowi zabrakło pomysłu na pokonanie doświadczonego Dariusza Grubby. Kto wie, jak by się to spotkanie potoczyło, gdyby młody elbląski pomocnik wykorzystał w 8. minucie gry praktycznie stuprocentową okazję. Po wspomnianym okresie wyrównanej gry inicjatywę przejęli gospodarze i w 24. minucie po raz pierwszy pokonali elbląskiego golkipera. Fatalny w skutkach błąd we własnym polu karnym popełnił transferowany zimą z ŁKS Łomża stoper Paweł Jurgielewicz, który wdał się w niepotrzebny drybling i stracił piłkę. Ta trafiła do Wojciecha Pięty, a doświadczony gracz Bałtyku huknął z 13 metra nie do obrony pod poprzeczkę. Po straconej bramce elbląska drużyna nie potrafiła odmienić losów meczu, nadal na boisku dominowali miejscowi, którzy stworzyli przed przerwą jeszcze dwie groźne sytuacje, wykorzystali jedną. Niestety, przy drugim straconym golu sporo winy po raz kolejny miał Jurgielewicz, który spóźnił się z interwencją, nie przecinając dośrodkowania, i Robert Szudrowicz nie miał żadnych problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Przy okazji tej akcji jak na dłoni było widać, że obrońca Olimpii nie doszedł jeszcze do pełnej sprawności po niedawnym urazie kostki. Takie błędy, jakie popełniał w pierwszej części meczu, są wynikiem braku ogrania, czucia piłki i również po części treningowych zaległości.
     
     Nie odwrócili losów meczu
     Po zmianie stron obraz gry ani trochę nie zmienił się na korzyść Olimpii. Elblążanie razili niedokładnością w rozegraniu piłki, mnożyły się niecelne podania, słabiej grała linia obrony i pomoc. Osamotniony w ataku Mateusz Kołodziejski mimo starań nie miał większych szans ze spisującymi się bez zarzutu obrońcami gospodarzy. W 57. minucie kolejny błąd - złe ustawienie przy rzucie rożnym w polu karnym - sprawił, że niepilnowany wychowanek Olimpii Łukasz Nadolny, w tej chwili reprezentujący barwy Bałtyku, z 4 metra skierował głową futbolówkę do siatki. Po stracie trzeciego gola stało się jasne, że żółto-biało-niebiescy nie będą w stanie odwrócić losów meczu, ale mają szansę na honorowe wyjście z sytuacji. Udało się im to w 67. minucie spotkania. Nieporozumienie obrońcy Adama Litwinki i bramkarza Grubby starał się wykorzystać Kołodziejski, ale został sfaulowany i sędzia wskazał na punkt oddalony od bramki o 11 metrów. Pewnym egzekutorem karnego został Michał Chmielecki. Zdobyty gol nie zmienił obrazu gry, Bałtyk nadal dominował, stworzył trzy sytuacje pod bramką Olimpii i zdobył jednego gola. W 82. minucie wynik meczu ustalił Dawid Gmiński, który niesygnalizowanym uderzeniem z półwoleja z 20 metrów kompletnie zaskoczył Krzysztofa Hyza. Elbląski golkiper powinien zdecydowanie lepiej zachować się przy obronie tego uderzenia.
     
     Trener o meczu
     Tomasz Wichniarek (trener Olimpii): - Przegraliśmy, trzeba to niestety powiedzieć, w pełni zasłużenie. Przytrafiły się na dziś głupie błędy, które na tym poziomie nie powinny mieć miejsca. Bałtyk przerastał nas doświadczeniem, lepiej poruszał się po boisku, byli dobrze zorganizowani. Taki mecz pokazuje chłopakom, ile jeszcze przed nimi nauki i jaka praca do wykonania. Słabiej dziś wypadła nasza młodzież, momentami w drugiej połowie kompletnie się gubili. Mam też zastrzeżenia do gry ludzi, którzy powinni być filarami zespołu, a dziś kompletnie zawiedli i zagrali dużo słabiej od swoich możliwości. Pracujemy dalej, taki zimny prysznic na pewno się przyda.
     
     Teraz teoretycznie słabsi rywale
     Do rozpoczęcia ligowych zmagań olimpijczycy mają zaplanowane rozegranie jeszcze czterech sparringów z niżej notowanymi rywalami - Kaszubią Kościerzyna, Powiślem Dzierzgoń, Huraganem Przodkowo i Olimpią Sztum.
     
     Bałtyk Gdynia - Olimpia Elbląg 4:1 (2:0)
     1:0 - Pięta (24.), 2:0 - Szudrowicz (42.), 3:0 - Nadolny (57.), 3:1 - Chmielecki (67. k.), 4:1 - Gmiński (82.)
     Bałtyk: Grubba - Andrychowski, Wróbel, Martyniuk, Litwinko, Radzimski (60. Gmiński), Pietrzyk (55. Przybyszewski), Pięta, Adamus (55. Styn), Nadolny (75. Lis), Szudrowicz (55. Kudyba)
     Olimpia: Kuć (75. Hyz) - Stawiński (70. Laskowski), Jurgielewicz (55. Hajman), Treszczotko, Kitowski, Nowacki (55. M. Anuszek), Chmielecki, Roszak (55. Kowalczyk), Styś (55. Kolosov), Biegański (65. Kopycki), Kołodziejski.

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama