Sobota 22-09-2018, imieniny Tomasza, Maurycego
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

W końcu żółtek uchwycony na linii 4 W końcu żółtek uchwycony na linii 4

Katastrofa w Radomiu

 
Elbląg, Katastrofa w Radomiu foto AD (archiwum PortEl.pl)
Rek

Olimpia Elbląg przeżywa poważny kryzys. W dzisiejszym meczu w Radomiu, z tamtejszym Radomiakiem, bramkarz Olimpii Krzysztof Pilarz wyjmował piłkę ze swojej bramki pięć razy. Duży udzial w tak wysokiej porażce miała defensywa gości.  Żółto-biało-niebiescy nie potrafili znaleźć sposobu na bramkarza gospodarzy i do Elbląga wracają bez punktów. Radomiak Radom - Olimpia Elblag 5:0.

Żółto-biało-niebieski kryzys trwa. Może się wydawać, że w poszukiwaniu formy Olimpia szoruje już po dnie. Przed meczem z Radomiakiem trudno było mieć jakiekolwiek podstawy do optymizmu, ale w Radomiu Olimpia pokazała, że zawsze może być gorzej niż się kibicom tego klubu wydaje.
     Radomiak ma patent na Olimpię – po powrocie elbląskiej drużyny do II ligi, żółto-biało-niebiescy wygrali tylko raz, dzisiejsza porażka była czwartą w ostatnich trzech sezonach bojów elbląsko – radomskich.
     Gospodarze marsz po trzy punkty rozpoczęli już w 12. minucie. Szybka akcja spod własnej bramki zakończyła się strzeleniem gola przez Michała Kaputa, który wykorzystał podanie Patryka Mikity. Pięć minut później i pada druga bramka dla Radomiaka. Elbląska obrona przestała pilnować Bruna Luza, a ten wykorzystał podanie kolegi z drużyny i ładnym strzałem pokonał Krzysztofa Pilarza.
     I w zasadzie było po meczu. Bo tylko cud mógł sprawić, że elblążanie odrobią dwie bramki straty. Owszem, były już takie mecze, że Olimpia odrabiała dwie bramki straty, ale to było kiedyś. Kiedy w żółto-biało-niebieskich barwach biegał np. Damian Szuprytowski. „Mały” w tym meczu grał w Radomiaku, a kibicom Olimpii oglądającym ten mecz pozostało żałowanie, że nie udało się zatrzymać utalentowanego pomocnika w Elblągu. Olimpia miała swoje szanse na strzelenie bramki, ale... były nieliczne i niedokładne. W 26. minucie Jakub Bojas strzelał nad poprzeczką bramki gospodarzy. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane okazje się mszczą – ta zemściła się wyjątkowo szybko, bo trzy minuty później.
     Zostawić niepilnowanego Leandro w polu karnym – to mniej więcej tak jak włożyć głowę do paszczy lwa, może nie będzie konsekwencji. W tym przypadku jeden z najskuteczniejszych piłkarzy II ligi wykorzystał prezent od elbląskiej obrony i strzelił gola dla swojej drużyny.
     Blisko strzelenia honorowej bramki dla żółto-biało-niebieskich był w 37. minucie Michał Kiełtyka, niestety jego silny strzał wylądował na poprzeczce. W nielicznych niestety atakach Olimpii należy zwrócić uwagę na strzały z dystansu, gdyż to one napędzały najwięcej strachu radomskiej obronie. Ale... tych strzałów było zbyt mało. A w polu karnym piłkarze Olimpii nie radzili sobie. Nie pomogła zmiana w trakcie przerwy: Antona Kolosova w ataku zastąpił Mateusz Szmydt. Olimpijczycy w tym sezonie nie potrafią być groźni w polu karnym rywala.
     W drugiej połowie Radomiak kontrolował mecz, a żółto-biało-niebiescy szukali sposobu na strzelenie honorowej bramki. Szukali, ale nie znaleźli. Brak dokładności, przegrane pojedynki „jeden na jeden”, niecelne podania – przyczyny porażki można wymieniać w nieskończoność. Na tle rywala Olimpijczycy wyglądali jak zespół z niższej ligi.
     Tymczasem kwadrans przed końcowym gwizdkiem Jakub Rolinc postanowił pokazać radomskim kibicom co to znaczy 'wejście smoka”. Rezerwowy gospodarzy pojawił się na boisku w 73. minucie, a już dwie minuty później „na raty” pokonał Krzysztofa Pilarza. Olimpię dobił Patryk Winsztal w 82. minucie – drugi super rezerwowy w radomskiej drużynie (na boisku pojawił się w 78. minucie).
     Olimpia musi się otrząsnąć z porażki bardzo szybko. W środę na A8 przyjeżdża Skra Częstochowa – czerwona latarnia II ligi. Za tydzień w niedzielę żółto-biało-niebiescy zmierzą się w Chorzowie z tamtejszym Ruchem – zespołem, który w tym sezonie również zawodzi. Brak zdobyczy punktowej w tym dwumeczu będzie oznaczał, że kryzys przy A8 jest bardziej poważny niż się nam wydaje.
     
     Radomiak Radom – Olimpia Elbląg 5:0 (3:0)
     Bramki: 1:0 – Kapt (12. min.), 2:0 – Bruno Luz (17. min.), 3:0 – Leandro (29. min.), 4:0 – Rolinc (75. min.), 5:0 – Winsztal (82. min.)
     
     Olimpia: Pilarz – Sedlewski, Lewandowski, Wenger, Kiełtyka, Bojas, Kuczałek (46' Ressel), Nowicki (35' Korkliniewski), Persona, Rynkowski (61' Balewski), Kolosov (46' Szmydt)
     
     

Elbląska Gazeta Internetowa PortEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elblag

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety z Italią
Fototapety z Londynem
Fototapety z mapami
Fototapety fashion z modą