Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 06-12-2016, imieniny Mikołaja, Emiliana
 
Rek

UWAGA!

Nawiązali walkę (piłka nożna)

IV-ligowa Olimpia rozegrała kolejny mecz sparingowy. W sobotę żółto-biało-niebiescy, mimo rozegrania dobrych zawodów, nie sprostali pierwszoligowej Arce Gdynia, ulegając nieznacznie 1:2. Bramkę dla elblążan w 75 minucie zdobył Rafał Anuszek.

Na mecz do Gdyni Olimpia pojechała osłabiona brakiem kilku zawodników. Artur Chrzonowski i Marek Widzicki rozgrywali swój mecz w lidze futsalu, Wiesława Korzeba zatrzymały sprawy służbowe, a Tomasz Sambor nadal odczuwa skutki ostatniego zabiegu lekarskiego [wyciągnięcie drutów z kontuzjowanej ręki – przyp. BAR], trenuje nieco lżej i nie może jeszcze brać udziału w meczach. Jakby tego było mało, bramkarz Olimpii Krzysztof Hyz grał z temperaturą. Po przerwie spowodowanej kontuzją w meczu z Arką na ostatnie kilka minut wszedł natomiast na boisko rekonwalescent Łukasz Nadolny.
     
     Jak równy z równym
     Mimo tych osłabień gra Olimpii od pierwszych minut mogła się podobać. Wcale nie było widać, że na boisku grają drużyny, które dzieli różnica trzech klas rozgrywkowych. Piłkarze z Elbląga nie powielali już błędów z pierwszego meczu na obiekcie GOSiR-u z Bałtykiem Gdynia, kiedy to niepotrzebnie grali wysokie piłki. Tym razem futbolówka rozgrywana była po ziemi, na dużej szybkości, nie brakowało celnych podań do dwójki szybkich napastników - Wierzby i Sierechana. Pewnie spisywała się również linia obrony na czele z Grzegorzem Millerem, który rozegrał swój najlepszy mecz od dłuższego czasu. Arkowcy podeszli do konfrontacji z Olimpią poważnie, gdyż większość składu stanowili zawodnicy na co dzień występujący w ekstraklasie, a uzupełniali jedenastkę piłkarze pukający do wrót pierwszej drużyny. Nie bez znaczenia był na pewno fakt, że żółto-niebiescy po meczu wyjeżdżali na 12-dniowy obóz przygotowawczy do Turcji i każdy zawodnik chciał „załapać” się do 22-osobowej ekipy.
     
     Gol do szatni
     Pierwsze 45 minut oglądaliśmy wyrównaną grę obu drużyn z lekkim wskazaniem na gospodarzy, którzy stworzyli sobie dwie dogodne sytuacje do zdobycia bramki, a na dwie minuty przed przerwą wyszli na prowadzenie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola zamienił Mateusz Kołodziejski, który wykorzystał złe ustawienie obrońców Olimpii, uciekł Danielowi Czukowi i bez problemów pokonał Hyza.
     W drugiej połowie trener Bianga dokonał kilku zmian w ustawieniu. Słabiej spisującego się Rafała Lepkę zastąpił Krystian Gorgol, na boisku pojawili się również Bogusław Lizak oraz Jakub Dudek i olimpijczycy ambitnie dążyli do strzelenia choćby jednej bramki utytułowanemu rywalowi. Niestety, momentami piłkarzy z Elbląga ponosiła młodzieńcza fantazja. Tak było m.in. w 67 min., kiedy to Gorgol niepotrzebnie faulował w środku boiska pomocnika rywala, a sędzia, chyba nieco pochopnie, ukarał elblążanina czerwoną kartką. W chwilę po tym zajściu gospodarze po błędzie Ciesielskiego i nieporozumieniu w szeregach obrony Olimpii, za sprawą Radosława Bartoszewicza zdobyli drugą bramkę.
     Po tej bramce trenerzy obu drużyn uzgodnili, że Olimpia dokończy mecz w pełnym składzie i za usuniętego parę minut wcześniej Gorgola na placu pojawił się Łukasz Nadolny. W 75 min. Olimpia zdobyła wreszcie honorowego gola, na którego zresztą w przekroju całego meczu w pełni zasłużyła. Indywidualną akcję w polu karnym gdynian przeprowadził Krzysztof Wierzba, wymanewrował trzech obrońców Arki, położył bramkarza i wyłożył futbolówkę Anuszkowi, który mimo niezbyt dogodnej pozycji umieścił ją w siatce. Wynik już do końca nie uległ zmianie, mimo dwóch dogodnych okazji do zdobycia bramki stworzonych przez Olimpię. W pierwszej z nich sędzia dopatrzył się jednak pozycji spalonej Lizaka, a w drugiej w ostatniej chwili obrońca zdołał wybić piłkę na rzut rożny spod nóg szarżującego napastnika Olimpii.
     Po meczu grę elbląskiego zespołu komplementował drugi trener Arki Zbigniew Kaczmarek, stwierdzając, że spośród drużyn z niższych lig, z którymi potykała się Arka, Olimpia zaprezentowała się najkorzystniej. Również trener Bianga zadowolony był z postawy swoich podopiecznych, podkreślając, że piłkarze są w trakcie obozu przygotowawczego, trenują po dwa razy dziennie, a mimo to do ostatniej minuty nie odstawali kondycyjnie w rywalizacji z pierwszoligowcem. Opiekun Olimpii podsumował mecz krótko: – Znów gra lepsza niż wynik.
     
     Arka Gdynia – Olimpia Elbląg 2:1 (1:0)
     1:0 - Kołodziejski (43.), 2:0 - Bartoszewicz (71.), 2:1 - Anuszek (75.)
     Arka Gdynia: Witkowski – Korek, Jawny, Sobieraj, Kiczyński, Gorząd, Bartoszewicz, Wojas, Kałdowski, Nawrocik (Zawadzki 55.) Kołodziejski
     
     Olimpia Elbląg: Hyz - Kitowski, Miller, Cicherski, Czuk, Anuszek, Lepka (Gorgol 46., Nadolny 71.), Ciesielski, Kozieł (Dudek 46.), Wierzba, Sierechan (Lizak 46.)
     

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama