Czwartek 18-10-2018, imieniny Łukasza, Juliana
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Nazywam się Daniel. Wojciech Daniel

 
Elbląg, Nazywam się Daniel. Wojciech Daniel (fot. MS, archiwum portEl.pl)
Rek

W Boguchwale Olimpia Elbląg pokonała Stal Stalową Wolę 1:0. Ten mecz miał jednego bohatera. Bramkarz Olimpii Wojciech Daniel nie dał się pokonać z rzutu karnego, obronił wszystkie strzały zielono - czarnych. Można śmiało postawić tezę, że gdyby nie on, Olimpia do Elbląga mogłaby wrócić bez punktu. Bramkę dla żółto-biało-niebieskich strzelił Krzysztof Niburski. 

Sześć punktów na wiosnę – taki jest dorobek Olimpii Elbląg w dwóch meczach ligowych rozegranych w 2018 roku. Ale w Wielką Sobotę łatwo nie było. Żółto-biało-niebiescy pojechali do Boguchwały, gdzie tymczasowo swoje mecze rozgrywa Stal Stalowa Wola.
     Mecz zaczął się od silnego strzału nad poprzeczką Jakuba Bojasa. Olimpia szybko przejęła inicjatywę i dążyła do strzelenia bramki. Już w 13. minucie kontra duetu Kurbiel – Szołtys mogła zrobić zamieszanie pod bramką Stali; gospodarze jednak zdążyli wrócić.
     Olimpia nastawiła się na grę z kontry, a że Stalówka grała słabo, to raz po raz pod bramką Doriana Frątczaka dochodziło do potencjalnie groźnych sytuacji. Niestety brakowało wykończenia jak np. w 24. minucie, kiedy nie miał kto zamknąć podania Pawła Szołtysa. W 28. minucie też nic nie wskazywało na to, że za chwilę wynik meczu się zmieni. Rzut wolny daleko od bramki Stali. Ale obrońcy gospodarzy zagapili się i Krzysztof Niburski (do którego trafiła piłka) miał dość czasu, aby ładnym technicznym strzałem pokonać Doriana Frątczaka.
     Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa – z kilkunastu metrów na bramkę Olimpii nie trafił Stepan Hirskyj. Olimpia miała jeszcze parę sytuacji w pierwszej połowie, aby podwyższyć wynik. Żadnej jednak nie wykorzystała. W 33. minucie bardzo dobrą sytuację miał Piotr Kurbiel, który wyszedł na pozycję sam na sam z bramkarzem. Niestety jego rajd skończył się strzałem w boczną siatkę.
     Obraz gry zupełnie się zmienił w drugiej części spotkania. Od samego początku Stal rzuciła się odrabiać straty. I zrobiłaby to z nawiązką, gdyby nie Wojciech Daniel, który bronił w każdej sytuacji. Gdy w 49. minucie kibice Stalówki po strzale Adriana Dziubińskiego widzieli już piłkę w bramce, Wojciech Daniel skierował ją poza boisko odruchowo, czubkami palców. W 56. minucie strzelał Michał Trąbka – bezskutecznie. Wyrównująca bramka wisiała w powietrzu. W 63. minucie powinna paść. Michał Balewski sfaulował w polu karnym Bartosza Sobotkę i sędzia wskazał na wapno. Naprzeciwko Wojciecha Daniela stanął Adrian Dziubiński, strzelił, ale bramkarz Olimpii obronił.
     To był jeden z przełomowych momentów w tym spotkaniu. Olimpia, która przez 20 minut drugiej polowy broniła się, momentami rozpaczliwie, uwierzyła, że można ten mecz wygrać. I mimo że Stal wciąż atakowała (w 73. minucie Adrian Dziubiński znów nie wykorzystał doskonałej sytuacji), to gra żółto-biało-niebieskich odrobinę się poprawiła.
     Kolejny kluczowy moment wydarzył się w 75. minucie, kiedy Krzysztof Niburski miał szansę wyjść z kontrą i znaleźć się w sytuacji sam na sam z Dorianem Frątczakiem. Miał, ale został wycięty „równo z trawą” przez Sebastiana Zalepę. Za ten faul piłkarz gospodarzy zobaczył czerwoną kartkę i ostatnie minuty Olimpia grała w przewadze.Osłabionej Stali nie było stać na strzelenie bramki. W ostatnich minutach podwyższyć prowadzenie Olimpii próbował jeszcze Jakub Bojas, ale bez rezultatu.
     Mówiąc eufemistycznie, to nie był najlepszy mecz Olimpii. Za tydzień żółto-biało-niebieskich czeka mecz w Elblągu, a rywalem będzie lider ligi GKS 1962 Jastrzębie. I z taką grą jak dziś trudno będzie nawet o remis. Adam Boros i zespół ma cały tydzień na poprawienie mankamentów. Mimo to przy świątecznym stole żółto-biało-niebiescy mogą się podzielić jajeczkiem w doskonałych humorach.
     
     Stal Stalowa Wola – Olimpia Elbląg 0:1 (0:1)
     
0:1 – Niburski (28 min.)
     
     Olimpia: Daniel – Balewski, Lewandowski, Wenger, Filipczyk, Bojas, Ressel (19' Danowski), Niburski, Szołtys (60' Kolosov), Lisiecki (60' Szmydt), Kurbiel (83' Korkliniewski)
     
     Zobacz tabelę wyników i terminarz rozgrywek II ligi
.
     

,
     Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Królik minaturka
karma kanarek
Agama brodata
Karma dla papug średnich