Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 18-11-2017, imieniny Karoliny, Romana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Szpital Miejski ul.Komeńskiego Szpital Miejski ul.Komeńskiego

Olimpia rozgromiła Radomiaka 4:2

 
Elbląg, Olimpia rozgromiła Radomiaka 4:2 (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Miało być ciężko, bo wszystkie statystki były przeciwko Olimpii. Kto jednak zdecydował się przyjść dziś (8 października) na Agrykola 8, ten przeżył niesamowite piłkarskie emocje. Olimpia Elbląg pokonała Radomiaka Radom 4:2. I to w jakim stylu. Zobacz fotorelację.

Spotkania z Radomiakiem zawsze elektryzowały elbląską publiczność. Tak było i dziś. W końcu zaczęło się. Z głośników popłynął  „Bulls Theme Song” i na murawę wyszli główni aktorzy widowiska. Olimpia w strojach żółto-biało-białych, Radomiak w zielono-biało-zielonych. Równo z gwizdkiem sędziego Załęskiego mecz się rozpoczął, a kibice Olimpii zaczęli dopingować swoją drużynę.
     
     Akt I

     Już w 4. minucie Olimpia po raz pierwszy zagroziła bramce Adriana Szadego. Radosław Stępień dośrodkował idealnie na głowę Pawła Piceluka, który próbował zaskoczyć bramkarza gości, ale ostatecznie piłka sparowana na rzut rożny. Cztery minuty później znakomitym otwierającym podaniem popisał się Radosław Bukacki, a to co zrobili Paweł Piceluk i Patryk Sokołowski nie powstydziliby się piłkarze ręczni Meble Wójcik. Klasyczna „krzyżóweczka”, zmiana pozycji i kiedy wydawało się, że Sokołowski odda strzał, zaskoczył wszystkich i zagrał do Piceluka, który zachował zimną krew i pewnym strzałem wpakował piłkę do siatki przeciwników. Szał radości i głośne „ZKS, ZKS, ZKS” usłyszeliśmy po raz pierwszy już w 8. minucie.
     Olimpia grała wyśmienicie, a kibice nie wierzyli, że to Radomiak jest obecnie „trzecią siłą II ligi”. Pressing na całym boisku i znakomita praca środkowych pomocników. Szkoda, że w II lidze nie ma statystyk przechwytu, bo Patryk Sokołowski i Bartłomiej Danowski rządzili w środku pola.
     W 24. minucie, po raz pierwszy w tym spotkaniu, kibicie Olimpii zaprezentowali część specjalnej oprawy. Race w kolorach żółto-biało-niebieskich, doping i głośne huki petard wyglądały może i efektownie, ale możemy spodziewać się kolejnych kar finansowych. Takie zachowania nie są akceptowane na stadionach piłkarskich, a sędzia był zmuszony do przerwania gry na około 2 minuty.
     Chwilę po wznowieniu gry konsternacja - Kamil Wenger opatrywany za liną boczną przez doktora Kulpakę. Trener Adam Boros natychmiast wysyła na rozgrzewkę rezerwowego, środkowego obrońcę Krzysztofa Iwanowskiego. Po chwili wydaja się, że Wenger jest zdolny do gry, wraca na boisko, ale nie minęła nawet minuta i wiadomo, że nie dokończy spotkania. W 32. minucie w miejsce kontuzjowanego Wengera pojawia się Krzysztof Iwanowski. W między czasie, dokładnie w 31. minucie, Radomiak po raz pierwszy groźnie zaatakował. Dobrym strzałem z 23. metrów popisał się były reprezentant Polski Tomasz Lisowski. Na posterunku jednak Wojciech Daniel.
     W kolejnych minutach oglądaliśmy prawdziwą dominację środka pola Olimpii. Danowski rozgrywał kapitalne zawody i raz po raz odbierał piłki przeciwnikowi. W 36. minucie przechwyt, przebiegł kilka metrów i na osiemnastym metrze miał do wyboru: podać do Piceluka, ale spróbować zaskoczyć bramkarza gości. Chybił minimalnie. W 39. minucie ponownie znakomity w odbiorze Danowski tym razem zagrywa do Piceluka, ale po strzale bramkarz sparował piłkę na rzut różny.
     Olimpia nadal atakuje, bramka wisi w powietrzu. W końcu w 41. minucie lewą stroną boiska Jakub Bojas popisał się znakomitym rajdem, mijał kolejny obrońców Radomiaka, jak slalomowe tyczki i pięknym podaniem wystawił piłkę Radosławowi Stępniowi, który wślizgiem podwyższył wynik na 2:0. Do przerwy więcej bramek nie oglądaliśmy.
     
     Akt II
     Druga połowa zaczęła się tak, jak kibicie Olimpii oczekiwali. Danowski nadal zachwycał w odbiorze i w 50. minucie zagrał do Pietronia, któremu do szczęścia zabrakło centymetrów. Olimpia nadal w natarciu! W 61. minucie Piceluk przy linii autowej ładnym zwodem mija Michała Grudniewskiego, uciekał w stronę bramki gości, w końcu wbiegł w pole karne, ale został dogoniony przez Grudniewskiego. Jednak został powstrzymany nieprzepisowo i sędzia główny wskazuje na „wapno”. Do piłki podchodzi Łukasz Pietroń. Chwila napięcia. Pietroń strzela w lewo, bramkarz poszybował w prawą stronę! Trybuny w euforii. W 61. minucie Olimpia prowadzi 3:0.
     Wydawałoby się, że Radomiak na kolanach. Jednak drużyna pokazała charakter i już 7 minut później Mateusz Stąporski oddał mocny strzał, który Wojciech Daniel sparował niestety bardzo niefortunnie, bo w rękę leżącego Bojasa. Gwizdek sędziego i zdecydowany ruch ręką uświadomił wszystkich, że będzie drugi karny w tym meczu. Do piłki podchodzi Leonardo Pereira, który zdobywa gola na 3:1. Drużyna z Radomia dostaje drugie życie.
     Radomiak przejmuje inicjatywę i atakuje. W 73. minucie Karol Kucharski oddaje strzał sprzed pola karnego. Piłka zblokowana przez Łukasza Pietronia… nieprzepisowo. Sędzia dopatrzył się zagrania ręką i dyktuje trzeci rzut karny! Ponownie Pereria vs. Daniel. Czy Pereria wytrzyma próbę nerwów? Okazuje się, że tak i od 73. minuty z 3:0 zrobiło się 3:2.
     Piłka nożna bywa nieprzewidywalna. Kiedy wydaje się, że Radomiak złapał wiatr w żagle i będzie dalej atakować dążąc do zdobycia wyrównującej bramki jest zupełnie odwrotnie. Olimpia w końcu się budzi i wraca na wcześniejszy poziom. Tym razem oglądamy ataki na bramkę gości. W 79. minucie Karol Kucharski wycina we własnym polu karnym Radosława Stępnia i sędzia dyktuje… czwarty rzut karny. Piłkę na 11. metrze ponownie ustawia Pietroń, który strzela nie do obrony. Ósma bramka Łukasza w lidze i mamy podwyższenie wyniku. Olimpia 10 minut przed końcem prowadzi 4:2.
     Ostatecznie trzeci raz w historii Olimpia pokonuje Radomiaka Radom.
– To był szalony mecz - przyznał po spotkaniu trener Olimpii Adam Boros. - Rzadko ogląda się widowisko, w którym sędzia dyktuje cztery rzuty karne i to w jednej połowie! Gratuluję mojemu zespołowi i cieszę się z kompletu punktów – podsumował.
     
     Olimpia Elbląg: Wojciech Daniel – Radosław Bukacki, Dawid Kubowicz (K), Kamil Wenger (32 min. Krzysztof Iwanowski) Rafał Lisiecki – Bartłomiej Danowski, Patryk Sokołowski, Łukasz Pietroń (88 min Rafał Maciążek), Jakub Bojas (71 min Damian Szuprytowski), Radosław Stępień – Paweł Piceluk (81 min Anton Kolsov)
     
     Radomiak Radom:
Adrian Szady – Karol Kucharski, Michał Grudniewski, Maciej Świdzikowski, Bartosz Sulkowski, Chinonso Agu (46 min. Leonardo Pereira), Marcin Gawron, Dariusz Brągiel (65 min Rafał Stróżka), David Kwiek Tomasz Lisowski (57 min. Maciej Filipowicz), Mateusz Stąporski
     
     
     

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg

OL
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama