Piątek 16-11-2018, imieniny Małgorzaty, Gertrudy
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Olimpia wygrywa w ostatnich sekundach

 
Elbląg, Olimpia wygrywa w ostatnich sekundach fot. MS
Rek

Olimpia Elbląg w ostatnich sekundach spotkania wygrała z Błękitnymi Stargard 2:1. Karnego na wagę trzech punktów wykorzystał Łukasz Pietroń w doliczonym czasie gry.  Wynik w pierwszej połowie otworzył Jakub Bojas. Olimpia kończyła mecz w "dziesiątkę" po czerwonej kartce dla Pawła Piceluka, który nie wykorzystał też rzutu karnego. Zobacz więcej zdjęć. 

Gra się do końca, a mecz piłkarski nie trwa 90 minut. Takie wnioski można wysnuć po dzisiejszym spotkaniu Olimpii Elbląg z Błękitnymi Stargard. O tym wiedzieli żółto-biało-niebiescy, a zapomnieli piłkarze Błękitnych. Skutek jest taki, że Olimpia wyrwała trzy punkty w momencie, kiedy przynajmniej część piłkarzy gości była już myślami w szatni.
     Ale od początku. Przez pierwszy kwadrans meczu działo się niewiele. Zarówno Olimpia, jak i Błękitni przede wszystkim starali się uniemożliwić rywalowi oddanie groźnego strzału. Żółto-biało-niebiescy zostali zmuszeni do prowadzenia ataku pozycyjnego. Jednak to Błękitni osiągnęli minimalną przewagę optyczną. Dobra gra w defensywie gospodarzy nie pozwalała piłkarzom ze Stargardu poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Kacpra Tułowieckiego.
     Z groźniejszych strzałów Olimpii warto wymienić rzut wolny wykonywany przez Radosława Stępnia, po którym bramkarz gości Przemysław Wróbel wypiąstkował piłkę oraz sytuację z 34. minuty, kiedy Paweł Piceluk wygrał pojedynek biegowy z obrońcą gości i tylko zdecydowana interwencja Przemysława Wróbla zapobiegła temu, żeby napastnik gospodarzy znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem. Goście kilkakrotnie zagrozili bramce Kacpra Tułowieckiego, ale w pierwszej części spotkania bramkarz gospodarzy wychodził bez szwanku z każdej opresji.
     Z upływem czasu to Olimpia zaczęła przejmować inicjatywę i coraz bardziej zdecydowanie dążyć do zdobycia bramki. W 41. minucie silny strzał Rafała Lisieckiego bramkarz gości przeniósł nad poprzeczkę. Ale minutę później był już bezradny wobec strzału Jakuba Bojasa, który w zamieszaniu podbramkowym wykorzystał doskonale podanie Dawida Kubowicza i z bliska umieścił piłkę w siatce.
     Druga połowa spotkania zaczęła się od groźnego strzału gości. W 47. minucie Kacpra Tułowieckiego próbował zaskoczyć Piotr Wojtasiak. Kilka minut później niejako w odpowiedzi gospodarze przeprowadzili bardzo ładną kontrę niestety zakończoną bezskutecznym strzałem Pawła Piceluka. Mecz w drugiej części bardzo zyskał na atrakcyjności. Zarówno goście, jak i gospodarze próbowali zmienić wynik spotkania. W 58. minucie tylko główka bramkarza gości przed polem karnym uniemożliwiła Rafałowi Lisieckiemu wyjście na dogodną sytuację. Chwilę potem kolejna dobra sytuacja gospodarzy, ale obrońca gości wybija piłkę z linii bramkowej. Kolejna minuta i tym razem powinno być 2:0.
     Tymczasem... Zaczęło się od faulu w polu karnym Błękitnych na Pawle Piceluku. Poszkodowany postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość i zamienić rzut karny na bramkę. Trafia w bramkarza, przy dobitce jeszcze fauluje Przemysława Wróbla i otrzymuje czerwoną kartkę. Goście stosunkowo szybko wykorzystują grę w przewadze i już w 69. minucie Patryk Włóka po strzale z narożnika pola karnego po długim rogu umieszcza piłkę w bramce Kacpra Tułowieckiego.
     Remis nie satysfakcjonował żadnej drużyny. Olimpia cofnęła się do obrony, ale kilkakrotnie wyprowadziła kontry, po których starała się stworzyć zagrożenie pod bramką Przemysława Wróbla. Brakowało jednak zespołowej gry, gdyż niemal cala drużyna była związana grą defensywną. Warto w tym momencie zwrócić uwagę na pomysł z wykorzystaniem szybkości Damiana Szuprytowskiego, który kilkakrotnie próbował zagrozić bramce rywala. Błękitni atakowali, ale nie potrafili pokonać zasieków obronnych elbląskiej drużyny.
     W 94. minucie wydawało się, że jest po meczu. W ostatnich sekundach spotkania Jakub Bojas próbował atakować lewą stroną boiska i... został sfaulowany w polu karnym. Tym razem miejsca na eksperymenty nie było. Do piłki ułożonej na 11 metrze podszedł Łukasz Pietroń i...
     Radość zapanowała na Agrykoli 8. Piłka w siatce, trzy punkty zostają w Elblągu. Fatalna passa czterech porażek z rzędu została przełamana w najlepszy z możliwych sposobów. Za tydzień Olimpia pojedzie do Zambrowa, gdzie zmierzy się ze swoją imienniczką, a już za dwa tygodnie koniec sezonu – mecz w Elblągu z Kotwicą Kołobrzeg.
     
     Olimpia Elbląg – Błekitni Stargard 2:1 (1:0)
     1:0 – Bojas (42 min.), 1:1 – Włóka (69 min.), 2:1 Pietroń (90+4; z karnego)
     
     Olimpia: Tułowiecki — Kubowicz, Lisiecki (73' Pietroń), Wenger, Bukacki, Ressel (65' Szuprytowski), Maciążek (73' Niburski), Iwanowski (65' Burkhartd), Bojas, Stępień, Piceluk
     
     Czerwona kartka: Paweł Piceluk
Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Okulary korekcyjne XAVIER GARCIA
Okulary korekcyjne CHRISTIAN LACROIX
OKOWOKO s.c.
Okulary korekcyjne GIANFRANCO FERRE