Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 23-08-2017, imieniny Róży, Apolinarego
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Zakaz połowu Zakaz połowu

Olimpia zremisowała z GKS Katowice (piłka nożna)

 
Elbląg, Olimpia zremisowała z GKS Katowice (piłka nożna) Pierwszą bramkę dla żółto-biało-niebieskich zdobył Łukasz Zaniewski (fot. AD)
Rek

W meczu 19. kolejki I ligi elbląska Olimpia zremisowała 2:2 (2:1) z GKS Katowice. Bramki dla żółto-biało-niebieskich zdobyli Łukasz Zaniewski i Bartosz Iwan. Olimpia po raz kolejny w sezonie kończyła mecz w 10-tkę po dwóch żółtych kartkach dla Pawła Wojciechowskiego. Zobacz zdjęcia.

Zapoznaj się z tekstową relacją live z meczu Olimpia Elbląg - GKS Katowice 
     
     Gol za gol, waleczna Olimpia
     Olimpia do meczu z GKS-em podeszła bardzo zmobilizowana. Ta mobilizacja stała się już zresztą znakiem rozpoznawczym elblążan od momentu, kiedy na ławce trenerskiej zasiadł Ukrainiec Anatolij Piskoweć. Dlatego już po 14. minutach kibice Olimpii mogli podnieść ręce w geście triumfu. Fantastycznym uderzeniem w pełnym biegu, sprzed pola karnego, w samo okienko popisał się Łukasz Zaniewski i gospodarze objęli prowadzenie. Gol z kategorii "stadiony świata". Minutę później zabrakło bardzo niewiele Bartoszowi Iwanowi (podanie Mariusza Muszalika) i elblążanie prowadziliby dwoma golami. Goście z Katowic nie zamierzali przyglądać się boiskowym wydarzeniom i po kolejnych 60 sekundach umiejętności Krzysztofa Stodoły sprawdził Piotr Plewnia, który huknął z okolicy 30 metra lewą nogą, ale golkiper Olimpii sparował piłkę na rzut rożny. W 25. minucie po raz pierwszy pomyliła się obrona Olimpii i goście natychmiast to wykorzystali. Nieobstawiony w polu karnym Przemysław Pitry tylko przystawił głowę do dośrodkowanej piłki i technicznym strzałem umieścił ją w siatce, wyrównując stan meczu. Nie minęły trzy minuty i znów w głównej roli wystąpił strzelec gola dla Olimpii Zaniewski. Jego uderzenie głową z 8 metra z trudem, na raty wyłapał jednak Witold Sabela. Olimpia jednak nie zwalniała tempa i w 32. minucie znów wyszła na prowadzenie. Książkową akcję na lewej stronie przeprowadził duet Bartosz Iwan i Sławomir Szary. Ten drugi podał w pole karne mierzoną piłkę i Iwan nie miał problemów z pokonaniem bramkarza GKS-u. Jednobramkowe prowadzenie utrzymało się do przerwy i trzeba powiedzieć, że było to prowadzenie zasłużone.
     
     Kibice pomogli, sędziowie niestety też
     W drugiej połowie mecz toczył się już przy udziale sporej, blisko półtysięcznej, grupy kibiców z Katowic i bez wątpienia miało to wpływ na boiskowe wydarzenia. Katowiczanie od pierwszego gwizdka ruszyli do frontalnych ataków, a Olimpia wyczekiwała na okazje do kontr. Pierwsza z nich, z 52. minuty mogła mieć kapitalne znaczenie dla wyniku końcowego spotkania, jednak Mateuszowi Kołodziejskiemu zabrakło precyzji i w sytuacji sam na sam z Sabelą trafił tylko w boczną siatkę. Gdyby był dokładniejszy, to jak podkreślił na pomeczowej konferencji trener Piskoweć, w zasadzie byłoby po meczu. Nie wypada się z doświadczonym szkoleniowcem w tej sprawie nie zgodzić. A tak katowiczanie wciąż mieli tylko bramkę straty i z każdą minutą coraz bardziej zagrażali gospodarzom. Olimpia broniła się jednak mądrze i skutecznie, bo ekipa ze stolicy Górnego Śląska tak naprawdę nie stworzyła żadnej stuprocentowej okazji. Niestety w 67. minucie nie popisał się sędzia asystent, który zasygnalizował głównemu nieczyste zagranie Pawła Wojciechowskiego, w sytuacji, gdy ten wybił piłkę w aut, a dopiero potem starał się z Denissem Rakelsem. Arbiter główny zdecydował się ukarać zawodnika Olimpii żółtym kartonikiem, a że była to druga żółta kartka, Wojciechowski musiał opuścić boisko. To dlatego ostatnie minuty przypominały kibicom Olimpii tak dobrze znaną w polskiej historii „obronę Częstochowy”, choć na trybunach padały również inne porównania i przenośnie np. „elbląskie Termopile”. Elblążanie bronili się w zasadzie w dziewiątkę, bo Adam Banasiak, który zastąpił Grzegorza Miecznika, krótko po wejściu na plac gry doznał urazu mięśnia czworogłowego, trzymał się za udo i faktycznie statystował w grze. Giekaesiacy zwietrzyli swoją szansę i rzucili się na gospodarzy jak rekin na krwawiącą ofiarę. Momentami Olimpia zamykana była na własnym polu karnym, ale broniła się dzielnie aż do 80. minuty. Wówczas najprzytomniej w polu karnym zachował się Rakels, który z ostrego kąta, spod linii końcowej w sobie tylko znany sposób skierował piłkę w kierunku bramki. Rozpaczliwa interwencja Stodoły nie zdała się nic, zdaniem sędziego bocznego piłka przekroczyła w powietrzu linię bramkową i mimo protestów elblążan sędzia główny gola uznał. Przez kolejny kwadrans (arbiter doliczył do regulaminowego czasu gry cztery minuty, a mecz faktycznie trwał o pięć minut dłużej - przyp. red.) gospodarze ofiarnie, ale co najważniejsze, skutecznie się bronili. GKS tuż przed końcowym gwizdkiem mógł jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale wprowadzony w samej końcówce Dawid Jarka nie wykorzystał sytuacji sam na sam ze Stodołą. Mecz zakończył się więc podziałem punktów, który należy uznać mimo wszystko za dobry wynik z perspektywy elbląskiego klubu.
     
     Irytacja trenera zrozumiała
     Na pomeczowej konferencji trener Piskoweć dość oględnie wypowiedział się o sytuacji, która od jakiegoś czasu towarzyszy spotkaniom jego zespołu, bez względu na to, czy Olimpia gra u siebie czy na wyjazdach. Bardziej wylewny i ekspresyjny był jednak na korytarzu klubowym, kiedy bardzo głośno wyraził swoje niezadowolenie z decyzji sędziowskich, które zdaniem trenera są krzywdzące i uderzają w zespół. Trenerowi nie ma się co dziwić. Na cztery mecze prowadzone przez Piskoweca, w dwóch elblążanie zobaczyli czerwone kartki (bardzo wątpliwie kartki) i kończyli mecz w osłabieniu. W dodatku w Ząbkach stracili pewne trzy punkty w samej końcówce, bo bardzo kontrowersyjnym rzucie karnym dla gospodarzy. Przed Olimpią jeszcze jeden mecz w tym roku z bydgoskim Zawiszą. Może po tym pojedynku trener nie będzie miał zastrzeżeń do pracy arbitrów, która trzeba przyznać pozostawia wiele do życzenia.
     
     Trenerzy po meczu
     Rafał Górak (GKS Katowice)
– Przyjechaliśmy z zamiarem wywalczenia trzech punktów i tak staraliśmy się grać. Wyszło jednak inaczej, bo praktycznie cały czas musieliśmy gonić i odrabiać straty, które wynikły z naszych błędów. Żal tych stworzonych niewykorzystanych sytuacji, bo mogliśmy to spotkanie wygrać. A tak wynik 2:2 musimy przyjąć z pokorą, rozpatrzyć wszystkie złe sytuacje i zachowania. Żałuję, bo liczyłem na zwycięstwo.
     Anatolij Piskoweć (Olimpia Elbląg) – Gdyby na początku drugiej połowy Kołodziejski trafił na 3:1 byłoby po meczu i nie byłoby żadnych pytań. Cały czas nie możemy wyzbyć się błędów i przez te błędy tracimy bramki i punkty. Na rozgrzewce wypadł Lubenow, to zmusiło do zmiany i na pewno nie ułatwiło zadania. Uważam, że druga żółta kartka dla Wojciechowskiego nie powinna być pokazana. Drugi mecz w roli gospodarza z rzędu kończymy w osłabieniu. To nie jest dobre. Z mocną drużyną na takim boisku w takiej sytuacji gra się bardzo ciężko.
     
     Olimpia Elbląg – GKS Katowice 2:2 (2:1)
     1:0 – Łukasz Zaniewski (14.), 1:1 – Przemysław Pitry (26.), 2:1 – Bartosz Iwan (32.), 2:2 – Deniss Rakels (80.)
     Olimpia: Krzysztof Stodoła – Mykoła Dremluk, Marcin Pacan, Paweł Wojciechowski, Sławomir Szary, Grzegorz Miecznik (65. Adam Banasiak), Krzysztof Kaczmarczyk, Mariusz Muszalik (90.+3 Paweł Żuraw), Mateusz Kołodziejski, Bartosz Iwan (72. Michał Pietroń), Łukasz Zaniewski
     GKS: Witold Sabela – Piotr Plewnia, Jacek Kowalczyk, Tomasz Hołota, Michał Farkas (73. Daniel Feruga), Jan Beliancin, Mateusz Zachara, Bartosz Sobotka, Damian Chmiel, Deniss Rakels (88. Dawid Jarka), Przemysław Pitry
     Żółte kartki: Wojciechowski, Szary (Olimpia) – Chmiel, Sobotka, Zachara, Feruga (GKS)
     Czerwona kartka: Wojciechowski (67., za drugą żółtą, Olimpia)
     Sędziował: Artur Radziszewski (Warszawa)
     Widzów: 1782 (w tym 458 z Katowic)
     
     Komplet wyników 19. kolejki I ligi w sezonie 2011/12: Olimpia Elbląg – GKS Katowice 2:2, Piast Gliwice – Arka Gdynia 2:2, Wisła Płock – Sandecja Nowy Sącz 6:1, Dolcan Ząbki – Flota Świnoujście 2:2, Olimpia Grudziądz – Górnik Łęczna 0:0, Warta Poznań – Polonia Bytom (przełożony na 16 listopada, z uwagi na wymianę murawy na stadionie miejskim w Poznaniu), Pogoń Szczecin – KS Polkowice 3:2, Kolejarz Stróże – Ruch Radzionków 2:0, Zawisza Bydgoszcz – Nieciecza 2:3.

OK
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • byla jakas zadyma ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    truk(2011-11-12)
  • tak byla zadyma jak kibice gieksy race odpalili
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zadymiarz(2011-11-12)
  • Spadek coraz bardziej oczywisty. Tak więc renowacja stadionu na Agrykola będzie w sam raz.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    lkiwu(2011-11-12)
  • Proponuję zamiast stadionu, wybudować na poligonie klatkę do "naparzania się dla miejscowych i przyjezdnych kiboli podłączoną z bezpośrednim monitoringiem do policji, żeby nie angażować tak dużych kosztów.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Wasyl119(2011-11-12)
  • Proponuję przeszczep twarzy dla Wasyla, bo z tą wstydzi się na mieście pokazywać.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Piękny(2011-11-12)
  • Wszystko ok, ale dlaczego piłkarz uciekał od piłki i co robi żarcie na boisku; p
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    witur(2011-11-12)
  • Nowaczyk=Słonina Wyborcza taki transparent wywiesili dziś na łuku kibice Olimpii koniec z przechadzaniem się Prezia po boisku w przerwie koniec ślepej miłości kibiców
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-11-12)
  • Na początek uznania dla wszystkich kibiców którzy przybyli na dzisiejszy mecz. Doping Olimpii jest potrzebny jak rybie woda. Jeżeli chodzi o mecz to tak walczącą Olimpie chce widziec w kazdym meczu. Do przerwy 2; 1 i przynajmniej dwie sytuacje do strzelenia bramek. Druga połowa troszke pod obrone, a po czerwonej kartce Wojciechowskiego. To już obrona Czestochowy. Uznania za dzisiejszy mecz dla wszystkich piłkarzy. A dla Ł. Zaniewskiego w szczególności. Ten chłopak sie napracował dzisiaj na boisku za dwóch. Brawo. Tak trzymac. Na Zawiszę wykrzesac jeszcze więcej sił a bedzie dobrze.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Olimpia to my także podatnicy(2011-11-12)
  • ok było/ jeszcze 15 spotkan dajcie im nadzieje na utrzymanie oni zaczeli grac /zawsze zks /
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mac38 elb(2011-11-12)
  • Szkoda ze Olimpia wpuściła drugą bramkę to byśmy wygrali 2:1.. .ale jest ok!! przynajmniej nie przegraliśmy 1ptk. zawsze coś; DDD
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-11-12)
  • kur. .OLIMPIA gra zaje. .. nie mogla tak od poczatku sezonu?to juz z 28pkt miala by; (. .. troche zapozno sie obudzili. .. i juz zapozno chyba. .. ciagle traca po 2pkt co powinni wygrac to remisuja. .. raczej spadek!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-11-12)
  • hallo>>>>walkowe dla olimpii!!!zawodnik pitry nie mogl grac bo w ostatnim meczu dostal czerwona kartke!!!a nam gola wpakowal!!!!!zgloscie to olimpia i 3pkt nasze!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-11-12)
Reklama