Niedziela 21-10-2018, imieniny Jakuba, Urszuli
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Porażka nr 9. (piłka nożna)

Trzecioligowa Olimpia Elbląg po raz dziewiąty w sezonie zeszła z boiska bez punktów. W sobotnie popołudnie elblążanie na własnym boisku nie sprostali UKS SMS Łódź, przegrywając 0:1. Na trzy mecze przed końcem rundy jesiennej Olimpia z 5 punktami na koncie plasuje się na 14 miejscu w tabeli.

Szybka bramka
     Mecz lepiej rozpoczęli goście, którzy już w 10. minucie cieszyli się z prowadzenia. Błąd w zamieszaniu w polu karnym popełnili defensorzy Olimpii, którzy nie potrafili wybić piłki w prostej sytuacji, a niepilnowany Piotr Gląba nie miał żadnych problemów z pokonaniem Andrzeja Szyszko. Wydaje się, że piłkarz z Łodzi w momencie przyjęcia piłki znajdował się na pozycji spalonej, umknęło to niestety uwadze słabiutko sędziującego arbitra Arkadiusza Starobrata z Warszawy i od tego momentu łodzianie prowadzili 1:0. W pierwszych 45 minutach szybko grający przyjezdni mieli jeszcze dwie wyśmienite okazje do zdobycia bramki, ale bardzo dobrze bronił elbląski goalkeeper, który dwukrotnie uchronił swój zespół od straty gola.
     Gospodarze po stracie bramki próbowali szybko odgryźć się rywalom, ale nie potrafili wykorzystać stworzonych przez siebie okazji, mieli również ogromne kłopoty z utrzymaniem równowagi na błotnistym boisku, co było spowodowane złym doborem butów piłkarskich (zbyt krótkie wkręty). Mimo fatalnego boiska, gra Olimpii nie wyglądała najgorzej, po raz kolejny zabrakło jednak skuteczności, piłkarze z Agrikoli pudłowali z najbliższej odległości.
     W pierwszej części groźnie pod bramką SMS-u zrobiło się trzykrotnie. Jako pierwszy bramce strzeżonej przez Łukasza Malca zagroził Adrian Fedoruk, jednak jego strzał z lewej strony boiska o centymetry minął słupek. Goalkeeper SMS dwa razy bronił również po strzałach głową - w pierwszym przypadku Arkadiusza Kopruckiego, a w drugim Sławomira Mazurkiewicza. Do przerwy utrzymało się jednobramkowe prowadzenie SMS-u, które jednak nie oddawało w pełni wydarzeń na boisku.
     
     Bez goli po przerwie
     Po zmianie stron przewaga olimpijczyków była jeszcze większa, co z tego, skoro gospodarze nie wykorzystali przynajmniej trzech 100-procentowych okazji. Najlepsze zmarnowali Tomasz Sambor - bardzo mocny strzał z woleja tuż przy słupku szczęśliwie i nieprawdopodobnie obroniony przez Malca, Piotr Trafarski - nie zdołał wepchnąć futbolówki z 3. metra do bramki SMS-u i Michał Tomczyk, który w potężnym zamieszaniu w polu karnym nieczysto trafił w piłkę i ugrzęzła ona w nogach obrońców na linii bramkowej. W 58. minucie przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego Łukasza Wróblewskiego w polu karnym faulowany był Sławomir Mazurkiewicz, ale sędzia puścił grę i goście zażegnali niebezpieczeństwo. Gdyby nie fakt, że defensor SMS-u zapaśniczym chwytem uniemożliwił Mazurkiewiczowi dojście do piłki i oddanie strzału, Olimpia zapewne w tym momencie doprowadziłaby do remisu i miała wystarczająco dużo czasu, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Niestety, stało się inaczej. Ambitnie grającym gospodarzom brakowało skuteczności i, najzwyczajniej, szczęścia, które, zwłaszcza w samej końcówce, dopisało rywalom. Bramkarz przyjezdnych bronił w najbardziej nieprawdopodobnych sytuacjach, całkowicie odbierając żółto-biało-niebieskim wiarę w możliwość zdobycia choćby wyrównującej bramki. W rezultacie mecz zakończył się jednobramkowym, w sumie niezasłużonym zwycięstwem SMS-u, który w przekroju całego meczu był na pewno słabszym zespołem od Olimpii. Niestety po raz kolejny potwierdziła się stara piłkarska prawda, że jeśli nie zdobywa się goli, to nie wygrywa się meczów.
     
     Trener Wichniarek o meczu
     - Już nawet nie chcę wyliczać tych sytuacji, z których dziś powinny paść gole dla nas, szkoda nerwów na to, nie wejdę na boisko i nie skieruję piłki do siatki z 2 metrów. To kolejny mecz, w którym sytuacja rozwija się podobnie - są okazje, jest momentami niezła gra, nasza przewaga, a z boiska schodzimy bez punktów. Dziś mogliśmy zdobyć przynajmniej 3-4 bramki, a nie strzeliliśmy żadnej, nic nie chciało wpaść. Zwłaszcza w drugiej części nasza przewaga nie podlegała dyskusji, niestety, nasza nieskuteczność jest zatrważająca, wiąże piłkarzom nogi i nie trafiają w 200-procentowych sytuacjach. Zagraliśmy dziś na dwóch napastników, okazję do wykazania swoich umiejętności dostał młody Michał Tomczyk, ale i to nie pomogło. Nie od dziś wiadomo, że mamy zbyt szczupłą kadrę, zbyt krótką ławkę. Dziś miałem na niej kontuzjowanego Mateusza Roszaka, juniora Mateusza Prześniaka, który trenuje z nami raz w tygodniu, i Mateusza Bogdanowicza, który bardzo szybko zmienił kontuzjowanego Wojtka Kitowskiego oraz Ernesta Matusewicza, który także zastąpił kontuzjowanego Sławka Mazurkiewicza. Nasz potencjał ludzki i piłkarski wygląda tragicznie. Nie ma możliwości do zmian w składzie, rotacji. W następnym meczu nie będę mógł skorzystać z Piotra Trafarskiego (kartki), nie wiem, co z Kitowskim, a gra juniorami, którzy, notabene, mają swoje ważne mecze, mija się z celem, nie są przygotowani do gry na tym szczeblu. Cały paradoks polega na tym, że wielu zawodników, którzy od dłuższego czasu spisują się bardzo słabo i w normalnych warunkach nie mieliby szans na grę, i tak wie, że w zagra w kolejnym meczu, bo nie mam ich kim zastąpić. To bardzo zła, niezdrowa sytuacja, nie służy drużynie i rywalizacji, walce o pierwszy skład. Mam 19 ludzi w kadrze, z czego sześciu to juniorzy, doliczając kontuzjowanych i zawieszonych. Niestety, tak się nie da grać. Dziś była ambicja, wola walki, ale po raz kolejny okazało się to zbyt mało do osiągnięcia zwycięstwa. Do końca rundy są trzy mecze, cóż mogę powiedzieć - zagramy do końca, mimo wszelkich przeciwności, jest 9 punktów do zdobycia i o te 9 punktów będziemy grać. Nic innego nam nie pozostaje.
     
     Olimpia Elbląg - UKS SMS Łódź 0:1 (0:1)
     0:1 - Gląba (10.)
     Olimpia: Szyszko - Kitowski (16. Bogdanowicz), Mazurkiewicz (90. Matusewicz), Anuszek, Wróblewski, Fedoruk, Sambor, Koprucki, Lepka, Tomczyk, Trafarski
     UKS SMS: Malec - Krystosiak, Andrzejczak, Zalepa, Wolański, Tywoniuk, Szaraniec (60. Drągowski), Feter, Fabich (84. Kalkowski), Thiel, Gląba (53. Żłobiński)
     Żółte kartki: Mazurkiewicz, Anuszek, Fedoruk, Tomczyk, Trafarski (Olimpia) - Zalepa, Tywoniuk, Szaraniec, Feter, Thiel (UKS)
     Czerwona kartka: Zalepa.
     Sędziował: Starobrat (Warszawa)
     
     Komplet wyników 12. kolejki III ligi gr. I w sezonie 2007/08: Olimpia Elbląg - UKS SMS Łódź 0:1, Stal Głowno - Nadnarwianka Pułtusk 1:1, Wigry Suwałki - Mazowsze Grójec 0:0, Sokół Aleksandrów Łódzki - Drwęca Nowe Miasto Lubawskie 3:1, OKS 1945 Olsztyn - Concordia Piotrków Trybunalski 0:1, Dolcan Ząbki - Warmia Grajewo 1:4, Radomiak Radom - Orzeł Kolno 4:1, Ruch Wysokie Mazowieckie - Świt Nowy Dwór Mazowiecki -:-.
     
     Zobacz tabele

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety z abstrakcyjnymi wzorami
Fototapety fashion z modą
Fototapety do łazienki
Fototapety dziecięce