Piątek 14-12-2018, imieniny Jana, Alfreda
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Sensacja w Elblągu (piłka nożna)

Elbląg, Sensacja w Elblągu (piłka nożna) (fot. PS)

Największą niespodzianką 19. kolejki III ligi jest porażka 1:2 lidera Olimpii Elbląg na własnym boisku z Vęgorią Węgorzewo. Tego, że dwunasty zespół w tabeli pokona lidera, nie spodziewał się nikt. Kolejny dobry mecz rozegrała natomiast Concordia, która wygrała 3:0 w Mielniku z miejscowym MKS.

Bez respektu dla lidera
     Goście z Węgorzewa przyjechali do Elbląga bez swojego najlepszego zawodnika Mariusza Machniaka, ale również bez przesadnego respektu dla prowadzącej w tabeli Olimpii. Od samego początku spotkania podopieczni trenera Mariusza Niedziółki rozpoczęli sumienne realizowanie przedmeczowych założeń taktycznych, zagęścili środek pola, grali bardzo uważnie, nie pozwalając na zbyt wiele elblążanom. Swoich szans na bramki szukali w kontratakach i trzeba przyznać, że taka taktyka w zupełności wystarczyła na grającą niedokładnie, wolno i bez koncepcji Olimpię. Brak odpowiedniego zaangażowania w połączeniu z nonszalancją żółto-biało-niebieskich spowodował, że oba zespoły schodziły na przerwę przy bezbramkowym wyniku. W pierwszej części na odnotowanie zasługują jedynie dwie sytuacje, które miał Anton Kolosov. W 24. minucie oddał strzał z lewej nogi w pełnym biegu i piłka o pół metra ominęła słupek, a w 35. uderzył głową metr nad poprzeczką. Zwłaszcza w tej drugiej sytuacji powinien zachować się lepiej i umieścić futbolówkę w siatce. Goście raz zaniepokoili gospodarzy, kiedy w 30. minucie po uderzeniu Daniela Maliszewskiego piłka minęła o centymetry prawy słupek elbląskiej bramki.
     
     Katastrofa po przerwie
     W drugiej połowie zadowoleni z wyniku przyjezdni ani myśleli zmieniać taktykę, nadal rozsądnie się bronili, ale widząc bezsilność Olimpii, postanowili śmielej zaatakować. Swoje zamiary wprowadzili w czyn i ku zaskoczeniu wszystkich w 53. minucie objęli prowadzenie. Niewyobrażalne błędy przy bramkowej akcji Vęgorii popełniła elbląska defensywa. Rafał Anuszek nie upilnował na swojej flance szarżującego Maliszewskiego, ten wpadł w pole karne i w momencie, kiedy obracał się z piłką, został nieprzepisowo powstrzymany przez rozgrywającego pierwszy oficjalny mecz w Olimpii Pawła Jurgielewicza. Napastnik gości padł jak rażony gromem, a sędzia wskazał na punkt oddalony od bramki o 11 metrów. Do piłki podszedł poszkodowany i pewnym strzałem pokonał Radosława Kucia. Totalnie zaskoczeni takim obrotem sprawy olimpijczycy nie potrafili skutecznie zareagować na rozwój wypadków, a podbudowani węgorzewianie nadal grali „swoje”. W 64. minucie pięć metrów przed polem karnym faulowany był Jakub Warnieło. Do piłki podszedł Michał Wołowik i niezbyt mocnym uderzeniem skierował ją w kierunku bramki Olimpii. Żaden z graczy w żółtych koszulkach nie stanął jej na drodze, błąd popełnił również bramkarz Kuć i piłka zatrzepotała w elbląskiej bramce po raz drugi w meczu. Totalne zaskoczenie i konsternacja na trybunach, ale i w szeregach gospodarzy. Niestety, nie przełożyło się to na sportową złość podopiecznych Tomasza Wichniarka. Nadal grali w jednostajnym tempie, wolno i chaotycznie. Zadowoleni z dwubramkowego prowadzenia goście jeszcze bardziej zwarli szyki, a słabiutko dysponowana Olimpia nie miała kompletnie żadnego pomysłu na zdobycie gola. Owszem, olimpijczycy dochodzili do groźnych sytuacji, ale jeśli nawet tak się działo, to wszystkie je marnowali. Najdogodniejsze zepsuli Kamil Kopycki, który nie trafił do pustej bramki z sześciu metrów, Karol Styś i Kolosov, który ponownie z bliskiej odległości uderzeniem głową nie potrafił pokonać bramkarza Sebastiana Wojtowicza. Mało brakowało, a przyjezdni w 68. minucie zdobyliby trzeciego gola, ale w ostatniej chwili golkiperowi gospodarzy Kuciowi udało się sparować strzał Maliszewskiego na słupek. W samej końcówce meczu honor Olimpii uratował Chmielecki, który uderzeniem zza pola karnego zdobył gola ustalającego końcowy wynik. W chwilę po tej akcji sędzia gwizdnął po raz ostatni i pierwsza porażka Olimpii w sezonie stała się faktem. Goście dzięki zasłużonemu zwycięstwu w Elblągu awansowali na 11. miejsce w tabeli.
     
     Coś się zacięło
     W trzech wiosennych meczach Olimpia zamiast 9 punktów zdobyła zaledwie cztery oczka, straciła też aż cztery gole (aż, bo przez całą jesień przeciwnicy zaaplikowali elblążanom sześć bramek). O ile w pierwszym meczu bez problemów rozprawiła się ze słabiutką Sparta Augustów, o tyle dwa kolejne mecze rodzą pytania kibiców o formę lidera III ligi. Ktoś odpowie - przecież to jest sport i porażki się trafiają. Oczywiście, że tak, ale martwi styl, a w zasadzie jego brak, prezentowany przez zawodników Tomasza Wichniarka. Czy aż tak wielką stratą dla zespołu było odejście skutecznego Piotra Trafarskiego i koszmarna kontuzja niemniej błyskotliwego Krzysztofa Biegańskiego? Elblążanie poruszają się po boisku niemrawo, w grze popełniają mnóstwo błędów, rażą nieporadnością w rozegraniu ataków, niedokładnością podań. Co więcej, są szalenie nieskuteczni, bo nawet w tak słabym w ich wykonaniu meczu jak ten z Vęgorią stworzyli kilka sytuacji, które powinny zakończyć się zdobyciem goli - po dwa razy Kopycki i Kolosov, raz Styś. Niestety, czegoś Olimpii w tej chwili brakuje i szkoleniowiec musi jak najszybciej znaleźć odpowiedź na to pytanie, by drużyna wróciła do dyspozycji z jesieni ubiegłego roku i znów zaczęła grać na poziomie predestynującym ją do występów w II lidze.
     

 


     
     Trenerzy o meczu
     Mariusz Niedziółka (Vęgoria Węgorzewo): - Przed meczem remis wziąłbym w ciemno, a tu taka niespodzianka. Wiedzieliśmy, jak gra Olimpia i udało się nam zneutralizować ich największe atuty. Do tego byliśmy skuteczni i aż do bólu konsekwentni w realizacji założeń i taktyki na dzisiejszy mecz. Dziękuję chłopakom za to zwycięstwo, awansujemy w tabeli i w doskonałych nastrojach wracamy do domu.
     Tomasz Wichniarek (Olimpia Elbląg): - Słaby mecz w naszym wykonaniu, z uwagi na fatalny stan boiska nie mogliśmy grać na jeden, dwa kontakty, mieliśmy dużo strat, po których goście wyprowadzali szybkie kontry. Naprawdę ciężko nam gra, w zasadzie wszyscy nasi rywale nastawiają się wyłącznie na kontry, grają skomasowaną obroną. Dziś straciliśmy dwa gole ze stałych fragmentów gry - rzut karny to wiadomo, a rzut wolny był dobrze bity, zawalili obrońcy, zawalił bramkarz. Tu jednak dwa słowa: proszę przyjrzeć się, w jaki sposób położono trawę przed bramkami, zrobiono to na torfie, jest miękko, uciekają bramkarzom nogi, stąd takie błędy jak dziś. Naprawdę trzeba „podziękować” za taką przysługę. Czy Kamil Kopycki nie podołał dziś zadaniu? Nie, zdecydowanie nie zgodzę się z tym. To młody chłopiec, trzeba na niego stawiać. Dziś, gdyby wykorzystał choć jedną z sytuacji, którą miał, założę się, że ten jego występ byłby zupełnie inaczej oceniany. Ma dużo siły, sporo zaangażowania, nieźle gra w piłkę i Olimpia będzie miała z niego jeszcze wiele pożytku. Mamy tylko cztery punkty w trzech meczach, sami jednak zgotowaliśmy sobie ten los, jesteśmy sobie winni i tylko my sami możemy temu zaradzić poprzez wygrywanie kolejnych spotkań.
     
     Olimpia Elbląg - Vęgoria Węgorzewo 1:2 (0:0)
     0:1 - Maliszewski (53. k.), 0:2 - Wołowik (64.), 1:2 - Chmielecki (90.+2)
     Olimpia: Kuć - R. Anuszek, Jurgielewicz, Kitowski, Stawiński, Kolosov, Kowalczyk (67. Nowacki), Chmielecki, Kopycki, Roszak (59. Styś), Kołodziejski (72. Habyan)
     Vęgoria: - Wojtowicz - Wysocki, Sadłos, Mróz, Biaduń, Warnieło, T. Machniak, Łokietek, Wołowik, Jurczak (13. Polański, 81. Kuna), Maliszewski (90.+1 Kodeniec)
     Żółte kartki: Chmielecki, Jurgielewicz (Olimpia) - Wołowik, Łokietek (Vęgoria)
     Sędziował: Marcin Żyłka (Ostróda)
     Widzów: 550.
     
     Concordia poszła za ciosem
     Z tarczą z dalekiego wyjazdu do Mielnika wróciła Concordia Elbląg. Po niezłym występie i remisie z Olimpią, tym razem podopieczni Lecha Strembskiego sięgnęli po komplet punktów. Elblążanie od początku meczu dominowali na boisku i już w 2. minucie Sebastian Gryka mógł wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, ale przegrał pojedynek jeden na jeden z golkiperem MKS. Grająca nadal ofensywnie, Concordia nadziewała się na kontrataki gospodarzy, po jednej z takich akcji w 30. minucie meczu piłka wylądowała na poprzeczce bramki Tomasza Kowalskiego. Dziesięć minut później było już 1:0 dla Concordii. Krzysztof Machiński obsłużył podaniem Mariusza Włodarczyka, a ten nie zmarnował okazji i strzałem po ziemi pokonał Piotra Mińko, do przerwy było więc 1:0 dla gości.
     
     Trzy punkty do wicelidera
     W drugiej połowie zespół Concordii jeszcze bardziej podkręcił tempo, czego efektem były dwa gole i kilka sytuacji do zdobycia kolejnych. Pomiędzy 50., a 58. minutą pomarańczowo-czarni seryjnie wykonywali rzuty rożne i po ostatnim z nich zdobyli drugiego gola. Zacentrowaną przez Daniela Ciesielskiego piłkę strzałem głową skierował do siatki Dariusz Brzyski. Wynik meczu w 78. minucie ustalił wprowadzony w drugiej części Tomasz Wiercioch, który z bliskiej odległości pokonał bramkarza, dobijając strzał Jacka Zielonki. Ofensywnie grająca i dobrze dysponowana Concordia w pełni zasłużenie pokonała MKS i jest pierwszym zespołem, który w tym sezonie wywiózł z boiska w Mielniku komplet punktów.
     Wygrana Concordii i jednoczesny remis 0:0 wicelidera Huraganu Morąg z Sokołem Sokółka powoduje, że Concordia do drugiego miejsca, premiowanego barażem o II ligę, traci zaledwie trzy punkty.
     
     MKS Mielnik - Concordia Elbląg 0:3 (0:1)
     0:1 - Włodarczyk (40.), 0:2 - Brzyski (58.), 0:3 - Wiercioch (78.)
     MKS Mielnik: Mińko - Kulhawik, Kopytiuk, Tomczyński, Gronowski, P. Pawluczuk, Sejbuk, Szmurło, Rokita, Andryszek, Uszyński
     Concordia: Kowalski - Bogdanowicz, Lepczak, Brzyski, Sielezin, Machiński (55. Wiercioch), Ciesielski, Sambor, Masztaler (46. Tomczyk), Gryka (65. J. Zielonka), Włodarczyk (75. R. Zielonka).
     
     Komplet wyników 19. kolejki III ligi podlasko-warmińsko-mazurskiej: Olimpia Elbląg - Vęgoria Węgorzewo 1:2, MKS Mielnik - Concordia Elbląg 0:3, Sokół Sokółka - Huragan Morąg 0:0, Start Działdowo - Cresovia Siemiatycze 1:0, Mrągowia Mrągowo -Sparta Augustów 3:1, Pogoń Łapy - Supraślanka Supraśl 1:3, Olimpia Zambrów - Warmia Grajewo 0:0, Orzeł Kolno - Czarni Olecko 3:2.
     
     Zobacz tabele

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • niezłe tłumaczenie poznańskiego szkoleniowca. Dobrze że redakcja panuje nad sytuacją i szybko dała inne newsy żeby blamaż fc poznań zszedł z czołówki. Brawo. Niech ludzie czytają na bieżąco internet a nie śpią. Teraz Grajewo tam nikt nie robi przysługi i trawa pod bramkami jest taka sama jak na całym boisku.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    neutralny(2009-04-06)
  • Najwyrazniej stan boiska pilkarzom z Wegorzewa nie przeszkadzal, aby osmieszyc Olimpie. Slaby wystep z Concordia, porazka z Vegoria. Panowie pilkarze, brac sie do roboty bo do II ligii awansuje Concordia a nie Olimpia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    abx(2009-04-06)
  • i kto mi powie, ze Olimpia gra dobrze ? sieroty ani grać ani wysławiać się nie potrafią tylko grzeją ławę na zmiane i mordy drą, to im rewelacyjnie wychodzi
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    sipdop(2009-04-06)
  • No i autobus z Wielkopolski nie pomógł. Chociaż w blokach stał już drugi ale nie starczyło Olimpii na paliwo. Dobrze że mamy takich skautów którzy wyszukali nam Treszczotko, super obrońca
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kiero(2009-04-06)
  • Hieny Cmentarne -potomkowie przesiedleńców ze Wschodu znów podnosza łby -Neutralny i Kiero to do was lamusy. Takiego ścierwa jest niestety w Elblagu mnóstwo -dobrze że człowiek ma okazję oglądać to z "doskoku " ale i wstyd -że sie stad pochodzi. ."Wichniar " trzymaj sie. .wygląda na to ze przeciwnosci masz bez liku -kontuzje, slaba forma na poczatku i te odpadki czekajace na potkniecie. Ale. .. złe dobrego początki. Awans i 2 liga. Pozdrawiam z Warszawy -Orzo
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Orzo(2009-04-06)
  • sa juz zdjecia z meczu elblagsportowy.pl
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    olek(2009-04-06)
  • prawda jest taka. .. co niektorzy przetanczyli okres przygotowawczy i nadal tancza. .. i oto tego efekty!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-04-07)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Żarówki LED
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy A5 Firmowy