Niedziela 22-07-2018, imieniny Marii, Magdaleny
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

'Taki przeciwnik był nam potrzebny' (komentarze pomeczowe)

 
Elbląg, 'Taki przeciwnik był nam potrzebny' (komentarze pomeczowe) Po kilku tygodniach nieobecności, na elbląskim parkiecie zameldowała się Aleksandra Jędrzejczyk (fot. Anna Dembińska)
Rek

Piłkarki ręczna Kram Startu, wygrywając z kielecką Koroną wróciły na zwycięską ścieżkę. Potyczka ta była niejako na przełamanie i miejmy nadzieję, zapoczątkuje serię zwycięstw drużyny Andrzeja Niewrzawy.

Po dwóch porażkach, z liderem i wiceliderem tabeli, elblążanki bardzo chciały się zrehabilitować. Doskonałą okazją ku temu była potyczka z Koroną, która nie radzi sobie najlepiej w najwyższej klasie rozgrywkowej. Kielczanki nie poddały się bez walki, jednak losy spotkania praktycznie rozstrzygnął się już w pierwszej połowie, gdzie Start wypracował sobie osiem goli przewagi. Ostatecznie mecz zakończył się różnicą dziewięciu bramek i wynikiem 38:29. Trenerzy i zawodniczki zgodnie podkreślali, że szwankowała defensywa i drużyna nie powinna stracić aż tylu bramek.
     - Taki przeciwnik był nam potrzebny, oczywiście nie umniejszając nikomu - powiedziała po meczu Justyna Stelina. - Mamy za sobą dwa ciężkie mecze, niestety przegrane. Ostatnio bolączką naszą jest gra w obronie. Mamy nadzieję, że szybko to poprawimy, bo niedługo czeka nas rywal z którym musimy wygrać. Mowa tu o Koszalinie, najpierw mecz Pucharu Polski, potem ligowy. Mamy nadzieję, że będzie dobrze, chociaż jest jeszcze wiele do poprawienia - dodała.
     - W miarę realizowałyśmy założenia taktyczne - powiedziała Joanna Waga. - Mamy jeszcze trochę mankamentów, a głównym jest gra w obronie. Przeciwnicy mają za dużo swobody, za łatwo pozwalamy im rzucać środkiem. Musimy nad tym popracować. Trzeba się cieszyć ze zwycięstwa, większość zawodniczek zagrało i dożyło swoją cegiełkę do końcowego wyniku. Kielczanki próbowały odciąć Liska od grania, od oddawania rzutów, ale znalazłyśmy na to receptę. Mamy nadzieję, że wracamy na zwycięską ścieżkę - podsumowała kapitan EKS.
     Aleksandra Dorsz rzuciła w tym spotkaniu sześć bramek, jednak nie do końca była zadowolona ze swojej gry - Dużą ilość rzuconych bramek zawdzięczam dziewczynom, za co im dziękuję. Nie jestem jednak zadowolona ze swojej postawy, bo dwóch bramek nie trafiłam i obrona w moim wykonaniu też nie była dobra. Są jednak dziewczyny, które zastąpiły mnie w tym elemencie godnie, czyli Ola Kwiecińska i Basia Choromańska. Jesteśmy bardzo zadowolone, że zdobyłyśmy trzy punkty. Wpadka Zagłębia z Kobierzycami jest nam na rękę. Był to taki mecz, w którym chcieliśmy zobaczyć nasze błędy i je poprawić, by w kolejnym meczu już się ich ustrzec - powiedziała kołowa.
     Trener Andrzej Niewrzawa był zadowolony z gry ofensywnej swoich podopiecznych - Zespół kielecki czyni cały czas postępy. Ma dużo młodych reprezentantek Polski. U nas pokazał, że potrafi grać w piłkę. Należą się nam brawa za atak, bo zdobyliśmy dużo bramek, wypracowaliśmy sporo pozycji rzutowych. Nie wszystkie zostały wykorzystane, ale nigdy nie da się wszystkiego rzucić. Po bardzo nieudanym spotkaniu w Lublinie, ten mecz powinien wprowadzić zespół w dobry nastrój. Mamy nadzieję, że zaczniemy seryjnie zwyciężać, czego sobie i zawodniczkom życzę. Obyło się bez urazów, niektóre zawodniczki dostały więcej czasu i go wykorzystały - dodał trener.
     Na elbląskim parkiecie, po siedmiu tygodniach, pojawiła się Aleksandra Jędrzejczyk - Powroty nie są łatwe, szczególnie psychicznie jest ciężko, ale mam nadzieję, że już niebawem wrócę na właściwe tory. Był to mecz na przełamanie, ostatnio szło nam słabiej i chciałyśmy pokazać się z dobrej strony. Zrealizowałyśmy nasze cele, zdobyłyśmy trzy punkty, wszystkie zawodniczki w zdrowiu zakończyły mecz i to jest najważniejsze - powiedziała skrzydłowa.
     
     Przed naszą drużyną kolejny mecz z zespołem walczącym o utrzymanie. W sobotę (17 lutego) elblążanki zagrają w Kościerzynie z UKS PCM.
     
     

Patronem medialnym Kram Startu jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl

Anna Dembińska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • Mam dwóch kolegów. Nazwijmy ich Gienek i Marian. Fajne chłopaki. Jeden zapracowany, nigdy nie chciał odpowiedzieć na moje zaproszenie na mecz, drugi dzieli ze mną pasję jaką jest kibicowanie Startowi. Pierwszy ma trzech synów, drugi czwórkę dzieci. Drugi drze się z nami na meczach, jeździ na wyjazdy, przygotowuje oprawy itd. Robi to pomimo, że wokół słychać, że ręczna to niszowy sport, czemu kibicujesz kobietom, znowu przegrały i lepiej byś odpoczął po pracy, a nie mecze i mecze. Jakże wielkie było moje zdziwienie gdy pewnego dnia pierwszy zadzwonił i bardzo chciał pójść na mecz, a że akurat była przerwa w rozgrywkach to nie było na co. On dopytuje kiedy będzie mecz ! Nie wytrzymując pytam o co Ci chodzi, całe życie namawiam Cię na Start, a Ty teraz w przerwie, nagle, tak bardzo chcesz iść na mecz. Po naleganiach w końcu odpowiedział, że najstarszy syn niedawno został odratowany po zażyciu dopalaczy i teraz muszę odbudować relacje i chce iść z nim na mecz. Chwila ciszy ... ok, mecz jest wtedy i wtedy. Tak Start buduje emocje, relacje, uczy wygrywać i przegrywać i jest najlepszym dopalaczem. Tylko dziś trzeba zaczynać od akcji "Stop z zwolnieniem z w-fu". Tylko dziś Start jest, a jutro??? Napisałem setki monologów, gardło siada mi już w 10 minucie meczu (w ręczną gra się 60 minut), 17 maja 2017 roku byłem w niebie, a dziś zastanawiam się co dalej? Czy możliwe jest pospolite ruszenie, które wyzwoli energię, która przywróci walkę o marzenia. Czy Elbląg jest stać walczyć o marzenia? Czy to co widać i słychać z trybun bardziej przypomina czerwony szlak w Bażantarni po powodzi czy może Green Velo? Ciągle mamy szansę na walkę o medale, cały czas jesteśmy na dobrym trzecim miejscu, to nie wzięło się z niczego. Czekaliśmy na to długich 17 lat i teraz po zdobyciu medalu słyszy się, że nas nie stać. Nie mam pretensji stricte do działaczy, znam moje miejsce w szeregu i jeszcze raz zapytam czy Elbląg to dziura, którą nie stać na żaden profesjonalny sport? Czy niedługo jedynym dopalaczem będą te z Bałuckiego, a znikną te z Grunwaldzkiej ? Ps. na meczu córcia pyta się taty czemu oni nie śpiewają, aby po chwili po swojemu krzyczeć START ELBLĄGU. ELBLĄGU czy się obudzimy, czy będziemy mogli krzyczeć, emocje będą na najwyższym poziomie, marzeniem będzie grać o te najwyższe cele czy może ... jesteśmy czarną dziurą. A TY BĄDŹ JAK MARIAN - IDŹ NA MECZ
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    15 2
    krzychu7777(2018-02-16)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Naszywka GODŁO
Torba z nadrukiem elbląskiej Starówki
POLO z HAFTEM
Naszywka HERB ELBLĄGA