Wtorek 18-12-2018, imieniny Bogusława, Gracjana
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Uczucie niedosytu i jeden punkt Olimpii (piłka nożna)

Elbląg, Uczucie niedosytu i jeden punkt Olimpii (piłka nożna) Anton Kolosov uratował Olimpii jeden punkt (fot. Witold Sadowski)
Rek

Z dużej chmury, mały deszcz. Tak w największym skrócie można podsumować sobotnie spotkanie pomiędzy Olimpią Elbląg, a OKS 1945 Olsztyn. Po średniej jakości meczu obie drużyny muszą zadowolić się remisem, który szczęśliwie udało się uratować gospodarzom w samej końcówce meczu. Bramkę na wagę jednego punktu zdobył dla Olimpii w 91. minucie Ukrainiec Anton Kolosov. Zobacz fotorelację z meczu

Zapoznaj się z tekstową relacją live z meczu Olimpii Elbląg z OKS 1945 Olsztyn 
     

     Czegoś zabrakło
 Obie drużyny przystąpiły do meczu bardzo zmotywowane, ale chyba nieco usztywnione rangą zawodów. To usztywnienie bardzo dobrze widoczne było zwłaszcza w pierwszej części meczu w szeregach gospodarzy. Olimpia grała wolno, schematycznie, po prostu słabo. Zabrakło szybkości i dokładności w rozegraniu akcji, kompletnie nie sprawdziła się koncepcja przyjęta na tą część gry w środku pola, za którą odpowiadać mieli Andrzej Matwijów i Ireneusz Chrzanowski. Nie można się więc dziwić, że w przerwie trener Arteniuk dokonał dwóch zmian w drugiej linii i obu zawodników zabrakło na murawie w drugiej odsłonie. Odsłonie, która była nieco lepsza w wykonaniu gospodarzy. Po pierwszych 45 minutach, w których obie drużyny nie dostarczyły kibicom zbyt wielu emocji, druga część meczu mogła już bardziej przypaść do gustu. Wszystko za sprawą Olimpii, która starała się wreszcie narzucić rywalowi swój styl gry, inna sprawa, że robiła to mało przekonywająco. Większość akcji była szarpana i prowadzona w jednostajnym tempie, w związku z czym obrona gości kierowana przez znakomicie znanego w Elblągu Arkadiusza Kopruckiego, z powodzeniem radziła sobie z ich rozbijaniem. Tak było do 60. minuty gry. Wówczas kolejny rajd jak zawsze pracowitego Krzysztofa Bułki zakończył się faulem bramkarza gości Rafała Gikiewicza w polu szesnastu metrów, a co za tym idzie rzutem karnym dla Olimpii. Sędzia prowadzący zawody pokazał olsztynianinowi jedynie żółty kartonik, dając mu tym samym szansę na rehabilitację. Gikiewicz z prezentu skorzystał, broniąc zarówno słabe uderzenie Kamila Jackiewicza w sam środek bramki, jak i równie nieudolną dobitkę najlepszego snajpera Olimpii. Ta parada golkipera nieco uskrzydliła zespół gości, bo w ostatnich trzydziestu minutach podopieczni Zbigniewa Kaczmarka z większą determinacją zaatakowali bramkę Olimpii. W większości sytuacji dobrze i pewnie interweniowała jednak obrona Olimpii na czele z bramkarzem Dominikiem Sobańskim. Pomyliła się zaledwie dwukrotnie – w 85. i 86. minucie, kiedy to piłka zatrzepotała w siatce elbląskiej bramki. Na szczęście dla Olimpii, w pierwszej z tych sytuacji Koprucki znajdował się na pozycji spalonej przy oddawaniu strzału. Druga ze wspomnianych akcji, zakończyła się jednak golem wprowadzonego kilka chwil wcześniej na boisko Łukasza Tumicza, który zanotował prawdziwe „wejście smoka”, wykorzystując fatalne ustawienie obrony i błąd w kryciu w polu karnym przy rzucie rożnym. Po bramce dla OKS-u Olimpia zaatakowała ze zdwojoną siłą i udało się jej wyszarpać punkt już w doliczonym czasie gry. Do piłki zagranej z głębi pola dopadł w polu karnym gości Kolosov, który wykorzystując niefrasobliwość Kopruckiego uderzył z 12 metra lewą nogą i futbolówka znalazła drogę do siatki dając Olimpii jeden punkt.
     
     Czego zabrakło elblążanom do tego, by pokonać rywala z Olsztyna i wprawić w znakomity nastrój rzeszę swoich kibiców? Na to pytanie ciężko jest odpowiedzieć. Olimpia po raz drugi z rzędu (po ubiegłotygodniowej porażce w Suwałkach – przyp. BAR) zaprezentowała się przeciętnie, co zresztą podkreślił w pomeczowym wywiadzie filar zespołu Krzysztof Sobieraj. Drużynę dotknęła jakaś dziwna niemoc już nie tylko w zdobywaniu goli, ale również, we stwarzaniu sobie dogodnych sytuacji bramkowych. W meczach takich, jak ten z OKS oczekuje się od zawodników większej determinacji, zaangażowania i walki. Biorąc pod uwagę raport pomeczowy i rubrykę, w której zapisywane są napomnienia w postaci żółtych kartek, żółto-biało-niebiescy tu chyba mogą szukać największych rezerw. Jeśli ten aspekt nie ulegnie poprawie w ciągu najbliższych dni, to ciężko być optymistą przed najbliższym trudnym spotkaniem ze Stalą Stalowa Wola.
     
     Rekord frekwencji
     Sobotni pojedynek zgromadził na stadionie przy Agrykola rekordową w tym sezonie liczbę publiczności. Ponad 3 tysięczna grupa fanów piłki nożnej (w tym około 150 osobowa grupa kibiców gości – przyp. BAR) przez większą część zawodów wspierała piłkarzy głośnym i kulturalnym dopingiem. Najzagorzalsi kibice Olimpii z trybuny za bramką od ulicy Agrykola zaprezentowali specjalnie przygotowaną na to spotkanie oprawę, składającą się z malowanych transparentów, które zajęły praktycznie całą trybunę za bramką od ulicy Agrykola. Nie zabrakło również delegacji fanów z Olsztyna, przez co kibicowska otoczka meczu zyskała na atrakcyjności. Zawsze to lepiej, gdy oba zespoły mogą liczyć na doping własnych kibiców. 
     
     Pomeczowe wypowiedzi
     Zbigniew Kaczmarek (trener OKS 1945 Olsztyn)
– Poza rzutem karnym, Olimpia nie miała takich czystych sytuacji do zdobycia gola. W drugiej połowie grali długą piłką, stwarzając pewne zamieszanie, ale nie były to akcje na gole, nie oddawali strzałów. My z kolei już w pierwszej połowie mieliśmy kilka akcji, które mogły zakończyć się zdobyciem goli, znów zabrakło skuteczności. Strzeliliśmy też gola, którego nie uznał sędzia, nie wiem czy tam faktycznie była pozycja spalona, będę to jeszcze konsultował z zawodnikami. Rzut karny był zasłużony, Olimpia go nie wykorzystała, ale pragnę jeszcze raz podkreślić, że to była taka pierwsza poważna sytuacja bramkowa dla gospodarzy (trudno zgodzić się w tym miejscu z trenerem Kaczmarkiem, gdyż Olimpia miała jeszcze stuprocentową sytuację Jackiewicza - nie trafił głową z 7 metra i strzał głową Sobieraja, który o centymetry minął słupek bramki OKS-u - przyp. BAR). Mieliśmy w zasadzie kontrolę nad wydarzeniami, tak się ustawiliśmy, tak chcieliśmy grać. Trochę zabrakło spokoju, zwłaszcza po objęciu prowadzenia, szanse na skontrowanie przeciwnika i zwycięstwo były, niestety to się nam akurat nie udało. Mimo wszystko jestem zadowolony z zaprezentowanej gry i zaangażowania moich zawodników, punkty uciekły w samej końcówce i tego bez wątpienia żal.
     
     Tomasz Arteniuk (trener Olimpii) – To oklepane stwierdzenie, że derby rządzą się swoimi prawami i jeśli w takim meczu ma się rzut karny, to należy go wykorzystać, wówczas nie musiałbym mówić o swoim poziomie rozgoryczenia, a pewnie cieszylibyśmy się wszyscy z trzech punktów. Olsztyn oddał dosłownie dwa strzały w światło bramki, my mieliśmy karnego i sytuacje w zasadzie sam na sam Kamila Jackiewicza w drugiej połowie, kiedy to głową przestrzelił z siódmego metra. Jeśli nie wykorzystuje się tak dogodnych okazji, to potem można za to zapłacić, tak jak stało się to przy rzucie rożnym, po którym straciliśmy bramkę. Co chcę podkreślić, to rewelacyjne zachowanie Antona, pokazanie charakteru, który tkwi w całym zespole. Spowodowało to, że wróciliśmy do gry, obroniliśmy remis. Uważam, że byliśmy drużyną lepszą. Na dzień dzisiejszy mamy 15 punktów, jesteśmy faktycznie zespołem lepszym od rywala, zespołem o wyższej kulturze gry. Dylematem są młodzieżowcy. Wiedzieliśmy, że Olsztyn będzie grał bokami, stąd decyzja o grze z tyłu doświadczonymi zawodnikami, bo Grzegorz Miecznik długo leczył kontuzję. Dwójka młodzieżowców z przodu niejako z konieczności i kto dziś był na meczu, ten widział jak daleka droga jest przed tymi chłopcami. Powinniśmy ten mecz spokojnie wygrać, ale musimy się zadowolić podziałem punktów. 
     
     Krzysztof Sobieraj (obrońca Olimpii) – Przed tym meczem była presja, można powiedzieć, że duża, wyczuwaliśmy ją w przeciągu tego całego tygodnia. Czy jej nie wytrzymaliśmy? Tego nie wiem. Uważam, że byliśmy przygotowani, wiemy jaki zawód uprawiamy. Dla elblążan spotkanie szczególne, oczywiście chcieliśmy je wygrać, ale my chcemy wygrywać w każdym meczu. Gołym okiem widać, że coś w naszej grze szwankuje. Stwarzamy sobie bardzo mało sytuacji, nie strzelamy bramek, nawet z tak dogodnych sytuacji jak rzuty karne. Do tego dochodzą katastrofalne błędy w kryciu. Drugi mecz pod rząd, drugi stały fragment gry, drugie odpuszczenie zawodnika, bardzo podobnie stracona bramka. Ciężko przy takim podejściu myśleć o zwycięstwie. Trzeba się cieszyć, że w końcówce udało się wyrównać, bo porażka w takim meczu byłaby bardzo bolesna.
     
     Kolejka niespodzianek
     O ile końcowy rezultat spotkania Olimpii z OKS 1945 Olsztyn mógł przed meczem być wytypowany z dużą dozą prawdopodobieństwa jego wystąpienia, o tyle kilka rozstrzygnięć ostatniej kolejki można rozpatrywać w kategorii dużych niespodzianek, a nawet sensacji. Bez wątpienia do takich niespodziewanych wyników należy zwycięstwo Sokoła Sokółka na Stali Rzeszów i porażka Wisły Płock na własnym boisku aż 0:4 z Resovią. Potknięcie i pierwszą przegraną w sezonie zaliczył także Pelikan Łowicz, który uległ na wyjeździe słabo spisującemu się Ruchowi Wysokie Mazowieckie 1:0.
     
     Olimpia Elbląg – OKS 1945 Olsztyn 1:1 (1:1)
     0:1 – Tumicz (86.), 1:1 – Kolosov (90.+1)
     Olimpia: Sobański – Loda, Sobieraj, Dremliuk, Byrski, Bułka, Matwijów (46. Kudyba), Chrzanowski (46. Trela), M. Pietroń, Liszko, Jackiewicz (79. Kolosov)
     OKS 1945: Gikiewicz – Sędrowski, Koprucki, Bucholc, Kowalski, Michałowski, Paweł Głowacki, Tunkiewicz, Różowicz (90. Filipek), Suchocki (82. Tumicz), Renusz (89. Piotr Głowacki)
     Żółte kartki: Gikiewicz (OKS)
     Sędziował: Andrzej Meler (Toruń)
     Widzów: 3 106
     
     Komplet wyników 11. kolejki II ligi gr. wschodniej w sezonie 2010/11: Olimpia Elbląg – OKS 1945 Olsztyn 1:1, Stal Rzeszów - Sokół Sokółka 0:1, Wisła Płock - Resovia 0:4, Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Stal Stalowa Wola 1:1, Wigry Suwałki - Start Otwock 0:0, Okocimski Brzesko - GLKS Nadarzyn 2:0, Ruch Wysokie Mazowieckie - Pelikan Łowicz 1:0, Znicz Pruszków - Motor Lublin 1:1
     
     Zobacz tabele 
BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • moim zdaniem naszych zawodników przerosło ciśnienie jakie było względem tego meczu grali jakby im dosłownie jaj. .. .. podwiązali słabizna jedyny bułeczka który latał szarpał nic sie nie kleiło nawet sobański słabo i sobieraj(za dużo kiwek). .. .mysle panie Treneiro ze sa za duze rotacje w składzie o co panu tak na prawde chodzi?????powinna być ukształtowana 11stka no 1-2 zmiany a nie!!!!!gdzie łukasz pietroń, ambro który zawsze szarpał z przodu kto to kórcze jest ten kuduba wzioł go pan zeby forme odbudował to może w a-klasie a nie w pierwszej drużynie o jackiewiczu nie wspomne a matwijów-chrzanowski. .. .nieporozumienie!!!!mamy 6pkt straty do lidera ale i tyle samo do strefy spadkowej. .. .. ze Stalą tylko zwycięstwo Olimpio tylko Zwycięstwo!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    aras260(2010-10-04)
  • a ja się pytam czemu Anton wszedł tak późno na boisko, to chyba jedyny gość który potrafi zdobywać bramki. Czy prawdą jest że żeby wejść na boisko trzeba "podzielić" się z trenerem gotówką. .. .czy ktoś z Was o tym słyszał ??
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    OlimEb(2010-10-04)
  • Gikiewicz powinien otrzymac czerwona kartke za faul na Bułce. Jackiewicz nie strzelał w sam srodek bramki tylko w lewy róg bramki przy słupku patrzac z perspektywy bramakarza a w prawy patrzac od strony strzelajacego. Ogólnie mecz dla kibica średniej jakosci. Kibice jak zwykle nie zawiedli zasiadło ich ponad 3 tysiace. Politycy budujcie stadion a kibiców bedzie na kazdym meczu dużo wiecej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Kibic Olimpi(2010-10-04)
  • a moze psycholog sportu by pomogl a wydaje mi sie ze ptrzydal by sie naszym chlopcom
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    bon ton(2010-10-04)
  • Sam spotkaj sie z psychologiem
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-10-04)
  • głupoty gadasz z tym płaceniem trenerowi. Anton był porządnie okopany przez obronców na Świcie i pauzował, w tygodniu przed meczem tylko biegał indywidualnie. nie miał dyspozycji na całe 90 minut.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-10-04)
  • " Sobotni pojedynek zgromadził na stadionie przy Agrykola rekordową w tym sezonie liczbę publiczności. Ponad 3 tysięczna grupa fanów piłki nożnej" Jak widać nie ma powodu do budowy większego stadionu dla elektoratu PO niż na 3-5 tysięcy. Czerwony
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-10-04)
  • czerwony - 3 tysiące było dlatego, bo więcej ludzi nie można wpuścić. Stadion jest dopuszczony na 3000 miejsc. PS Jakby był nowy stadion, to nie tylko więcej osób by się na nim zmieściło, ale i przynajmniej 2-krotnie wzrosłaby średnia frekwencja - tak jest wszędzie, gdzie powstaje nowy stadion.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    biały(2010-10-04)
  • świeta prawda piszą ludzie którzy kurde nie maja pojecia o niczym i tylko pisza po co na co stadion itd max5tys itd. .. .. błazenada!!!!było 3tys bo wiecej nie mogłobyc!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    aras260(2010-10-04)
  • Ściemiacie - a te niby więcej to od kasy z kwitkiem odeszło. Albo nie poszli bo wiedzieli, że się nie pomieszczą. Nie róbcie papy. 5tysięcy to maks - na wyrost raz w roku. Pozostałe mecze to maks 1,5tys. Średnia się liczy a nie raz w roku. Stadion cały rok się utrzymuje. Czerwony
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-10-04)
  • Czerwony ale ty smieszny jestes. Jak bedzie 1 liga to widzów bedzie z Elblaga i okolic napewno około 7 -8 tysiecy. Sam jezdziłem kiedys na mecze do Malborka jak Olimpia była w niższej klasie rozgrywkowej a oni grali z centralą. Dlaczego nie maja przyjezdzac do nas z okolicznych miejscowosci. Jestem przekonany ze beda nas odwiedzac Pasłek, Malbork. Nowy Dwór itd.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Kryzymones(2010-10-04)
  • Też kibicowałem. Jak kiedyś kibicowałeś to pewnie wiesz kto miał ksywkę Moja moja? A jak nie będzie I ligi? A nie będzie bo nie może być. Ten sezon to już pa pa a w kolejnych - nie wiadomo co się zdarzy. A o to dlaczego w kolejnych latach nie będzie I ligi to spytajcie swojego guru niech wam uczciwie powie co może czekać Olimpię i nie tylko. Czerwony
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2010-10-04)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia klasyczna
Kuchnia nowoczesna II
Kuchnia, a aneks kuchenny
Kuchnia nowoczesna