Wtorek 18-12-2018, imieniny Bogusława, Gracjana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Z Wisłą tylko punkt

Rek

Autorem pierwszej bramki, którą Olimpia strzeliła na wiosnę w Elblągu został niezawodny Anton Kolosov.  Po pierwszej połowie żółto-biało-niebiescy prowadzili, jednak nie potrafili dowieźć zwycięstwa do końcowego gwizdka. Mimo ambitnej gry i wielu sytuacji strzeleckich Olimpia zremisowała z Wisłą Puławy 1:1. Zobacz fotoreportaż i filmowy skrót z meczu.

Dzisiaj mogliśmy oglądać jedno z lepszych spotkań Olimpii Elbląg w rundzie wiosennej. Było dużo walki, elblążanie skonstruowali wiele akcji strzeleckich, w których tylko szczęście ratowało Wisłę Puławy od straty bramki. Ofensywa puławian także nie próżnowała i kilkakrotnie była blisko umieszczenia piłki w bramce Kacpra Tułowieckiego. Ostatecznie obie drużyny strzeliły po jednej bramce i z przebiegu gry remis wydaje się wynikiem sprawiedliwym. Chociaż kibice jednej i drugiej drużyny mogą mieć głębokie (i usprawiedliwione) poczucie niedosytu.
     Mecz rozpoczął się od ataków drużyny gości. Wisła Puławy w tym sezonie walczy o utrzymanie i punktów potrzebuje jak przysłowiowa kania dżdżu. Stąd otwarta gra puławskiego zespołu, który od początku przejął inicjatywę. Goście doskonałą sytuację mieli już w 8. minucie , kiedy to Irakli Meskhiia kiwał się z Kacprem Tułowieckim, na szczęście elbląski bramkarz wyszedł z tarczą z tej rywalizacji. W 12. minucie szczęścia próbował Michał Kobiałka, ale strzelał niecelnie.
     Olimpia rozkręcała się powoli. Warto zauważyć świetną postawę Antona Kolosova, który z upływem czasu stwarzał coraz większe zagrożenie pod bramką gości. W 19. minucie jego rajd zakończył się podaniem do Piotra Kurbiela, który nie zdołał wykorzystać sytuacji, ale w 39. minucie napastnik Olimpii zdobył pierwszego gola, jaki na wiosnę elbląski zespół strzelił na własnym obiekcie. Najpierw na lewym skrzydle Piotr Kurbiel podał do Michała Kiełtyki, ten dośrodkował, a popularny Antek stał tam, gdzie stać powinien i strzałem głową dał Olimpii prowadzenie.
     Jeszcze przed przerwą powinno być 2:0. Radosław Stępień odzyskał piłkę w środku pola, pobiegł w kierunku bramki Sebastiana Madejskiego. Niemal w ostatniej chwili dostrzegł lepiej ustawionego Piotra Kurbiela, więc podał. Elbląski napastnik przez chwilę się zawahał, którą nogą strzelić i te ułamki sekund zadecydowały, że po jego uderzeniu piłkę z linii bramkowej wybił jeden z obrońców.

  fot. Michał Skroboszewski fot. Michał Skroboszewski


     Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza – od ataków gości. Tylko tym razem Olimpia szybciej odzyskała inicjatywę i dążyła do poprawienia rezultatu. W 56. minucie groźnie strzelał Michał Kiełtyka, bramkarz gości wyłapał piłkę. Minutę później piłka odbiła się od poprzeczki po strzale Antona Kolosova. I wtedy zupełnie niespodziewanie wyrównali goście. W 61. minucie piłka po strzale Piotra Zmorzyński odbiła się jeszcze od nogi jednego z elbląskich obrońców i wpadła w samo okienko.
     Od tego momentu raz jedna, raz druga drużyna próbowała przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyści. W Olimpii szczęścia próbowali m.in. Anton Kolosov, Rafał Lisiecki i Krzysztof Niburski. Ale albo dobrze bronił bramkarz gości, albo piłka minimalnie mijała bramkę Wisły. Goście odgryzali się tym samym, ale dobrze grała obrona Olimpii. „Piłkę meczową” miał w tym spotkaniu Mateusz Szmydt, który w 90. minucie strzelił minimalnie nad bramką Sebastiana Madejskiego.
     Tym razem nie udało się wygrać. Ale widać postęp w grze i w niedzielę do Radomia Olimpia powinna jechać z podniesioną głową. Pod warunkiem, że do niedzieli zachowają dzisiejszy poziom gry i agresji.
     
     Olimpia Elbląg – Wisła Puławy 1:1 (1:0)
     
1:0 — Kolosov (39 min. ), 1:1 — Zmorzyński (61 min.)
     
     Olimpia: Tułowiecki – Lewandowski, Wenger, Balewski, Filipczyk, Korkliniewski (68' Ressel), Kolosov, Kurbiel (61' Lisiecki), Stępień, Niburski (75' Szmydt), Kiełtyka (84' Szołtys)
     


     Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg
Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Ręcznik z haftem
POLO z HAFTEM
Naszywka HERB ELBLĄGA
Torba z nadrukiem elbląskiej Starówki