Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 21-11-2017, imieniny Janusza, Konrada
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Chwila oddechu Chwila oddechu

Zremisowali wygrany mecz (piłka nożna)

W przedostatnim meczu trzecioligowego sezonu elbląska Olimpia zremisowała na wyjeździe z Warmią Grajewo 3:3. Bramki dla elblążan zdobyli Andrzej Treszczotko, Piotr Trafarski i Krzysztof Biegański. Przed Olimpią ostatni mecz sezonu - 14 czerwca z Concordią Piotrków Trybunalski.

Emocji aż nadto
     Choć mecz nie miał specjalnie dużego ciężaru gatunkowego, obie drużyny dzielił jedynie punkt w tabeli, a takie mecze, nazywane spotkaniami „o sześć” punktów, zawsze dostarczają sporo emocji. Nie inaczej było i tym razem. W meczu było wszystko - nie zabrakło ładnych goli, sędzia wyrzucił z boiska bramkarzy obu zespołów, podyktował dwa rzuty karne dla gospodarzy. Szkoda tylko, że o remisie i podziale punktów przesądziła bardzo kontrowersyjna decyzja arbitra z Gdańska.
     
     Potworny upał
     Mecz w Grajewie toczył się w trzydziestostopniowym upale. Długa podróż olimpijczyków w takich warunkach i gra bezpośrednio po wyjściu z autokaru spowodowała, że początek zawodów należał do gospodarzy. Najgroźniejsza akcja w tym okresie gry miała miejsce w 18. minucie. Dośrodkowanie Marcina Strzelińskiego w pole karne wybił głową, uprzedzając Maksyma Mirvę, Treszczotko. Uczynił to jednak tak, że piłka uderzyła w poprzeczkę, o mały włos nie wpadając do bramki. To była najgroźniejsza sytuacja stworzona przez miejscowych w pierwszych 45 minutach. Olimpia odpowiedziała równie groźnie w 27. minucie. Na bramkę gospodarzy popędził z piłką Damian Sędziak, futbolówkę spod nóg wybił mu golkiper gospodarzy Przemysław Masłowski, który daleko wybiegł w pole. Niestety, napastnik z Elbląga został przy tej akcji mocno poturbowany przez Ireneusza Piwko (ten ujrzał za to zagranie żółtą kartkę) i musiał opuścić boisko. Za Sędziaka na boisku pojawił się Piotr Trafarski i od tego momentu lepiej na boisku poczynali sobie goście. Tuż przed końcem pierwszej połowy stworzyli stuprocentową sytuację - w polu karnym Biegański idealnie wyłożył futbolówkę Antonowi Kolosovowi, ten jednak z 4 metrów nie trafił do pustej bramki. Do przerwy 0:0.
     
     Kontrowersyjne decyzje sędziego zadecydowały o wyniku
     W drugiej połowie pierwsi groźnie zaatakowali grajewianie. W 50. minucie wykonywali rzut rożny. W zamieszaniu w polu karnym upadł napastnik gospodarzy i sędzia wskazał na punkt oddalony od bramki Olimpii o 11 metrów. Pewnym egzekutorem jedenastki był kapitan Warmii Radosław Guzowski, który zmylił Krzysztofa Hyza. Olimpia zdecydowanie ruszyła do ataku i już sześć minut później cieszyła się z wyrównania. Po rzucie rożnym egzekwowanym przez Michała Chmieleckiego najwyżej wyskoczył Treszczotko, który uprzedził Masłowskiego i zrobiło się 1:1. Elblążanie poszli za ciosem i co chwila pod bramką gospodarzy robiło się groźnie. Już w 58. minucie tylko odważne wyjście golkipera Warmii uchroniło zespół z Grajewa od utraty bramki, pojedynek jeden na jeden przegrał z nim Biegański.
     W 61. minucie miał miejsce jeden z dwóch punktów zwrotnych spotkania. Do dokładnie zagranej prostopadłej piłki wyszedł Piotr Trafarski, który uprzedził interweniującego daleko w polu bramkarza Warmii. Ten, próbując ratować sytuację, na 20 metrze wypiąstkował piłkę daleko w pole, łamiąc przy okazji przepisy. Prowadzący mecz sędzia nie miał innego wyjścia i ukarał bramkarza gospodarzy czerwoną kartką. Od tego momentu przewaga elblążan nie podlegała już żadnej dyskusji, a kwestią czasu były jedynie bramki strzelane przez olimpijczyków. Pierwsza nich padła w 68. minucie, kiedy to na lewej stronie obrońców wymanewrował Mateusz Roszak, wyłożył piłkę w pole karne, a tam skutecznie akcję zamknęli Kolosov do spółki z Trafarskim. Nie minęły dwie minuty, a Olimpia prowadziła różnicą dwóch bramek. Gola na 3:1 zdobył Biegański, przy golu asystował Trafarski.
     Padł trzeci gol dla elblążan i coś się zepsuło w dobrze funkcjonującym mechanizmie. W 75. minucie wprowadzony chwilę wcześniej na boisko w zespole Warmii Konrad Kowalko zdecydował się na strzał z dalszej odległości. Piłka uderzyła w poprzeczkę, odbiła się od linii bramkowej i wyszła w pole. Sędzia asystent wskazał na środek boiska, jego decyzję zatwierdził główny, a gospodarze cieszyli się z kontaktowego gola. Minutę po tej bramce miała miejsce najbardziej kontrowersyjna sytuacja spotkania. Interweniujący poza polem karnym Hyz zahaczył szarżującego, w asyście trzech zawodników Olimpii napastnika Warmii. Arbiter przerwał grę i nakazał rozegranie rzutu wolnego. Chwilę po tym, po sygnale od asystenta, zmienił jednak decyzję, dyktując rzut karny i wyrzucając z boiska bramkarza Olimpii. Golkiper z Elbląga długo nie mógł pogodzić się z decyzją rozjemcy, ale w końcu opuścił boisko, a jego miejsca pomiędzy słupkami zajął Andrzej Szyszko. Nie zdołał jednak obronić strzału Marcina Strzelińskiego, który doprowadził do remisu. Po tej bramce obie drużyny miały jeszcze okazje do zmiany wyniku, ale dobrze spisywali się rezerwowi bramkarze. O mały włos, a Olimpia mogłaby jeszcze przegrać, na szczęście w ostatnich sekundach Szyszko stanął na wysokości zadania, broniąc kąśliwe uderzenie Mirvy tuż przy słupku.
     
     Powiedzieli po meczu
     Tomasz Wichniarek (trener Olimpii): - Jestem bardzo wkurzony. Nie wiem, jak mogliśmy zremisować ten mecz. Kuriozalna sytuacja. Mamy 3:1, gramy 11 na 10 i tracimy gola z niczego. Potem jeszcze ten nieszczęsny karny, zamieszanie związane z decyzjami sędziego. Co by nie było, sami jesteśmy sobie winni, bo zamiast dobić Warmię, rozdajemy jej prezenty, sami strzelamy sobie gole i potęgujemy nerwy do samego końca, zamiast grać swoje i klepać tak, jak to potrafimy. Po golu na 3:1 zmieniłem świadomie ustawienie, żeby zdobyć kolejne bramki, wygrać efektownie, teraz wydaje się, że mogłem tego nie robić. Nie zmienia to jednak faktu, że powinniśmy chociaż dowieźć korzystny wynik. Sytuacji do jego podwyższenia było kilka. Szkoda remisu, my się smucimy, choć to punkt na wyjeździe, a gospodarze mają zadowolone miny.
     Paweł Nowacki - Nie wiem, co się stało. Mamy wygrany mecz, a zaczynamy kombinować, zmieniać coś, co dobrze funkcjonowało. Straszne warunki do gry, gorąco, ostatni kwadrans praktycznie asystowałem w grze, bo zabrakło już sił. Gospodarze wykorzystali błąd sędziego, to dodało im sił i wyrwali nam pewne wydawało się zwycięstwo. Niestety, trochę im w tym pomogliśmy. Ciężko coś powiedzieć po takim meczu.
     Krzysztof Hyz - Owszem zahaczyłem napastnika Warmii, ale to było przynajmniej metr przed polem karnym! Zresztą sędzia dobrze widział sytuację, nie wiem dlaczego zasugerował się błędną sygnalizacją asystenta i zmienił swoją wcześniejszą decyzję o rzucie wolnym. I jeszcze czerwona kartka, za co? Obok przecież byli Rafał Anuszek, Andrzej Treszczotko i Arek Koprucki. Uważam, że zostaliśmy skrzywdzeni. Sezon dla mnie się już skończył, szkoda, że w takich okolicznościach, bo ten mecz był do wygrania, tylko za wcześnie chyba uwierzyliśmy, że mamy trzy punkty, a trzeba grać 90 minut plus to, co do liczy sędzia.
     Tomasz Sambor (kapitan) - Naprawdę nie wiem, jak mogliśmy dać sobie wyrwać trzy punkty, nie mogę tak na gorąco tego wytłumaczyć. Przestaliśmy grać po trzecim golu, uznając chyba, że sprawa jest już przesądzona. Trener zmienił ustawienie, trochę się pogubiliśmy, a Warmii pomogło szczęście i… sędzia. O ile przy golu na 2:3 piłka mogła się odbić za linią i rzeczywiście był gol, o tyle Krzysiek interweniował przed polem karnym i nie było mowy o rzucie karnym i czerwonej kartce. Chyba każda stykowa sytuacja i decyzje liniowego w drugiej połowie były na naszą niekorzyść.
     
     Warmia Grajewo - Olimpia Elbląg 3:3 (0:0)
     1:0 - Guzowski (50., k.), 1:1 - Treszczotko (56.), 1:2 - Trafarski (68.), 1:3 - Biegański (70.), 2:3 - Kowalko (75.), 3:3 - Strzeliński (78. k.)
     Warmia: Masłowski - Arciszewski (74. Tuzinowski), Piłatowski, Piwko, Guzowski (68. Kowalko), Strzeliński, Juzwa, Mirva, Gudewicz (63. Gieniusz), Świerzbiński, Wierzbicki (83. Kozikowski)
     Olimpia: Hyz – Bogdanowicz, Koprucki, Treszczotko, Anuszek, Sambor, Chmielecki, Nowacki (85. Lepka), Biegański (77. Szyszko), Kolosov, Sędziak (39. Trafarski)
     Żółte kartki: Guzowski, Piwko (Warmia) – Sambor (Olimpia)
     Czerwone kartki: Masłowski za zagranie ręką przed polem karnym (Warmia, 60.) - Hyz za faul (Olimpia, 76.)
     Sędziował: Tomasz Tobiański (Gdańsk)
     Widzów: 300
     
     Komplet wyników 29. kolejki III ligi: Warmia Grajewo - Olimpia Elbląg 3:3, Stal Głowno - Ruch Wysokie Mazowieckie 0:3 (walkower), Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Wigry Suwałki 1:2, Nadnarwianka Pułtusk - Sokół Aleksandrów Łódzki 0:0, Mazowsze Grójec - OKS 1945 Olsztyn 1:1, Drwęca Nowe Miasto Lubawskie - Dolcan Ząbki 0:3 (walkower), Concordia Piotrków Trybunalski - Radomiak Radom 0:0, Orzeł Kolno - UKS SMS Łódź 1:2.
     
     Zobacz tabele

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama