UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Horror z happy endem (opinia)

 
Elbląg, Horror z happy endem  (opinia)
To był emocjonujący sezon (fot. Anna Dembińska, arch. portEl.pl)

Pamiętacie to: 0:1, 0:1, 1:0, 0:2, 0:5, 1:0, a potem jeszcze pięć porażek? Tak wyglądał początek tego sezonu II ligi w wykonaniu żółto – biało – niebieskich. Tego jednak nie zapomnicie: w 3. minucie doliczonego czasu gry w meczu z Elaną Oleksij Prytuliak zaczyna biec z piłką w kierunku bramki Elany. Przypominamy, jak wyglądał najlepszy horror w tym sezonie.

Bramka Oleksija Prytuliaka w trzeciej minucie doliczonego czasu gry w meczu Olimpii Elbląg z Elaną Toruń uratowała sezon dla żółto – biało – niebieskich. Brakowało minuty, żeby nastroje były zupełnie inne, a w klubie zastanawiano się nad smutnym losem spadkowicza do III ligi. Czy jednak musiało do tego dojść?
     Przyczyn kryzysu, który w tym sezonie dotknął Olimpię, należy szukać już na wiosnę 2018 r. Wówczas zespół, który mógł włączyć się do walki o zaplecze ekstraklasy, zaczął mieć poważne kłopoty ze zdobywaniem punktów. Receptą miała być rewolucja kadrowa.
     Rewolucja, która mało co nie skończyła się spadkiem. Zacznijmy od bramki: z klubu odeszło dwóch dobrych bramkarzy, na ich miejsce przyszedł Krzysztof Pilarz – blisko czterdziestoletni bramkarz, który poprzedni sezon spędził w ekstraklasowej Arce Gdynia. Ale grał tylko w rozgrywkach Pucharu Polski, z sukcesem, bo jego zespół awansował do finału rozgrywek. W rezerwie pozostali: 16-letni Dawid Kapłon i 18-letni Paweł Rutkowski.
     - Mamy dwóch młodych perspektywicznych bramkarzy. Rozważaliśmy wariant, który miał być dla nas optymalny: czyli młody bramkarz z doświadczeniem co najmniej z III ligi. Z przekroju gier, a zwłaszcza meczu z Zagłębiem Lubin, bardzo fajnie wyglądał Paweł Rutkowski. Rok młodszy Dawid Kapłon prezentuje podobny poziom. Rozważamy jeszcze opcję, która nas bardziej zabezpieczy. Ale na chwilę obecną mamy takie przeświadczenie, może się pomylimy, że to są chłopcy, którzy za chwilę mogą bardziej wyraźnie zagrozić pierwszemu bramkarzowi – uspokajał Adam Boros, ówczesny trener Olimpii na konferencji prasowej przed sezonem.
     Krzysztof Pilarz zagrał w Olimpii pięć meczów, po klęsce 0:5 z Radomiakiem Radom nabawił się kontuzji i do bramki zespołu wskoczył 16-letni Dawid Kapłon, dla którego największym sukcesem było wywalczenie awansu do Centralnej Ligi Juniorów U17.
     
     Transfery last minute

     Symbolem polityki transferowej został Michał Fidziukiewicz – zakontraktowany w ostatnim dniu okienka transferowego napastnik miał być rozwiązaniem problemów z atakiem Olimpii. Żółto – biało – niebiescy mieli w tym momencie za sobą 7 meczów, stosunek bramek 2:10 i z 6 punktami na koncie zajmowali 15. pozycję w tabeli – pierwszą w strefie spadkowej. Napastnik zadebiutował już w następnym meczu: „u siebie” z GKS – em Bełchatów (0:1). Pierwszego gola strzelił dopiero 3 listopada w meczu z Elaną Toruń. A przez cały sezon podstawowy (i jedyny) napastnik Olimpii występujący na szpicy – typowa „dziewiątka” - zdobył dla Olimpii zawrotne pięć bramek (w tym jedna z karnego). Chociaż trzeba oddać sprawiedliwość piłkarzowi – jego bramki dawały Olimpii punkty.
     Dlaczego w Elblągu znalazł się Eduardo da Conceição Maciel pozostaje do dziś zagadką. Brazylijczyk rozegrał tylko jeden mecz w pełnym wymiarze czasu (w pierwszej rundzie Pucharu Polski ze Śląskiem Wrocław 0:3). Po za tym w pięciu meczach uzbierał 79 minut. Zostanie zapamiętany z tego, że to na faulu na nim został podyktowany rzut karny, który Jakub Bojas zamienił na bramkę na wagę jednego punktu.
     O przygotowaniu Olimpii do sezonu świadczy wypowiedź Michała Sedlewskiego po pierwszym meczu w sezonie. W Łodzi Olimpia przegrała 0:1 z Widzewem. - Przyszła dość duża grupa nowych zawodników i potrzebujemy troszeczkę czasu, więcej treningów. Musimy się zgrać i będzie dobrze – mówił wówczas Tomasz Sedlewski.
     Nie było. Adam Boros zrezygnował z prowadzenia Olimpii po przegranym 1:2 meczu z Rozwojem (22 września). Zostawił Olimpię na ostatnim miejscu w tabeli z 2 zwycięstwami i 9 porażkami. Bilans bramkowy 4:18.
     W meczu Pucharu Polski żółto – biało – niebieskich prowadził dotychczasowy drugi trener – Tomasz Wiercioch. Samo spotkanie nie przejdzie do historii: Śląsk zrobił co do niego należało: strzelił trzy bramki i bez problemu awansował do kolejnej rundy.

  Jakub Bojas był najbardziej skutecznym piłkarzem Olimpii (fot. Anna Dembińska, arch. portel.pl)
Jakub Bojas był najbardziej skutecznym piłkarzem Olimpii (fot. Anna Dembińska, arch. portel.pl)


     
     Adam Nocoń w roli strażaka

     Nowym trenerem Olimpii został Adam Nocoń. I już w pierwszym swoim meczu – w Pruszkowie, ze Zniczem był bliski zwycięstwa. Remis posadą w bramce przypłacił Dawid Kapłon. Adam Nocoń wyciągnął „królika z kapelusza” w osobie Sebastiana Madejskiego i to on był jednym z bohaterów, którym żółto – biało – niebiescy zawdzięczają utrzymanie.
     Ważnym meczem był debiut Adama Noconia przed własną publicznością. Zwycięstwo 3:2 nad Stalą Stalowa Wola nie było może idealnym meczem pod względem piłkarskim, ale pokazało ambicję elbląskich piłkarzy, którzy trzy punkty wyszarpali z boiska. Droga do utrzymania była jednak daleka. Rundę jesienną Olimpia zakończyła z 17 punktami na koncie – zajmująca 14 miejsce Pogoń Siedlce miała 23 punkty. Trzeba pamiętać, że jesienią nie udało się Olimpii rozegrać dwóch meczów.
     Ten zespół trzeba wzmocnić. I chciałbym, żeby do drużyny przyszli zawodnicy, którzy będą wzmocnieniem, a nie uzupełnieniem składu.
     - Na niektórych pozycjach nie mamy rywalizacji. Nie mamy drugiej „dziewiątki”, Michał Ressel gra na „dziesiątce” z konieczności. Jako „dziesiątka” może też grać Tomasz Persona, ale uważam, że jest to bardziej boczny pomocnik. Koniecznością jest pozyskanie piłkarzy na te pozycje. Jako trener miałem mały wachlarz możliwości, jeżeli chodzi o formację ofensywną. Potrzebne są wzmocnienia, chociażby po to, aby rywalizacja była większa – mówił Adam Nocoń, trener Olimpii w wywiadzie po rundzie jesiennej.
     Znowu doszło do zmian personalnych. Znów nie udało się znaleźć bramkostrzelnego napastnika. Zagadką pozostaje Michał Markowski, który zagrał dwa mecze i słuch po nim zaginął. W końcówce sezonu zniknął też Krzysztof Zaremba, który nagle zrezygnował z gry w Olimpii. Mecze sparingowe w zimowym okresie przygotowawczym nie dawały powodów do optymizmu.
     Atmosfera zmieniła się po dość niespodziewanym zwycięstwie z Radomiakiem Radom (2:1) na rozpoczęcie rundy wiosennej. Potem wśród kibiców panowała prawdziwa sinusoida nastrojów: od euforii po zwycięstwach, po skrajną rozpacz.
     Były chwile zwątpienia. Ale trwały max 1 dzień. Następnego dnia zbieraliśmy się na treningu i walczyliśmy od nowa – mówił Tomasz Lewandowski, kapitan Olimpii po ostatnim meczu żółto – biało – niebieskich z Elana Toruń.
     
     W kierunku (niespodziewanego) happy endu
     Punkt do punktu, piłkarze narzekali po remisach, że nic nie dają, ale konto punktowe rosło i po meczu z Rozwojem (1:0) Olimpia wyszła z czerwonej strefy w tabeli II ligi. O utrzymanie trzeba było drżeć do ostatniej minuty ostatniego meczu. A można było oszczędzić sobie nerwów, chociażby wygrywając w przedostatniej kolejce z niewalczącą o nic już Resovią Rzeszów. Skończyło się na porażce 0:1.
     I nadszedł ten dzień. Teoretycznie wystarczyło wygrać z walczącą o awans Elaną na jej terenie. Jeżeli to by się nie udało, należało mieć nadzieję na sprzyjające wyniki z innych stadionów. Kiedy skończyły się mecze w Tarnobrzegu i Rybniku było już wiadomo, że do utrzymania się w II lidze potrzebne było Olimpii zwycięstwo. A na tablicy wyników 1:1. I wtedy piłka trafiła do Oleksija Prytuliaka.
     Pozyskany zimą Ukrainiec uratował nie tylko II ligę dla Olimpii, ale zapobiegł też trzęsieniu ziemi przy Agrykola 8. Nie ma się co oszukiwać, drugi raz taki scenariusz może się nie udać. Kibiców Olimpii interesuje, czy Adam Nocoń będzie trenerem na kolejny sezon? Jakie zmiany personalne zajdą w drużynie? Na razie udało się wrócić znad przepaści, ale ciągle nie wiadomo jaka ma być Olimpia za 5 lat? Z bardziej przyziemnych rzeczy, to za rok klub będzie obchodził 75. urodziny.
     Olimpia zakończyła sezon na 13. miejscu. Jeszcze we wrześniu taka pozycja w tabeli była rozpatrywana w kategorii fantastyki.
     
     Garść statystyk:
     Strzelcy bramek: 8 - Jakub Bojas, 5 - Michał Fidziukiewicz, Michał Kuczałek, 2 - Tomasz Lewandowski, 1 - Cezary Demianiuk, Anton Kolosov, Ołeksij Prytuliak, Michał Ressel, Tomasz Sedlewski, Mateusz Szmydt, Krzysztof Zaremba
     Ponad 2 tys. minut na boisku (w nawiasie liczba meczów): Jakub Bojas – 2754 (33), Kamil Wenger – 2696 (31), Michał Kuczałek – 2454 (31), Tomasz Lewandowski – 2430 (27) Michał Fidziukiewicz – 2362 (28), Michał Balewski – 2277 (29 meczów)
     najwięcej żółtych kartek: Tomasz Lewandowski – 12, Michał Kuczałek – 8, Bartosz Nowicki – 6
     czerwona kartka: Eryk Filipczyk – 1
     Najwięcej bramek strzelonych bramek: w jesiennym meczu ze Stalową Wolą 3:2
     Najwięcej straconych bramek: w jesiennym meczu z Radomiakiem 0:5
     
     Zobacz tabelę II ligi
     
     

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg
Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama