Środa 19-09-2018, imieniny Januarego, Teodora
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

'Zwycięstwo po remisie smakuje jeszcze bardziej' (komentarze pomeczowe)

 
Elbląg, 'Zwycięstwo po remisie smakuje jeszcze bardziej' (komentarze pomeczowe) fot. Anna Dembińska
Rek

Szczypiornistki Kram Startu po raz pierwszy w tym sezonie nie zwyciężyły w regulaminowym czasie gry, ale dopiero po rzutach karnych. Nasza drużyna może mówić o dużym szczęściu, bo praktycznie przez cały mecz goniła wynik, jednak zdołała wyjść z opresji. - Rzuty karne to frajda dla kibiców, ale też sygnał dla nas, że potrafimy się podnieść, psychicznie wytrzymać końcówkę i to jest ważne - powiedział trener Andrzej Niewrzawa.

Potyczki Kram Startu z Energą AZS Koszalin niemal zawsze wywołują ogromne emocje wśród zawodniczek, jak i kibiców zgromadzonych na trybunach. Nie inaczej było tym razem, kiedy to nasza drużyna prowadziła tylko na początku spotkania i praktycznie do ostatnich sekund musiała gonić wynik. W ostatniej chwili do wyrównania 22:22 doprowadziła świetnie dysponowana Sylwia Lisewska i było już wiadomo, że żadna z drużyn nie zgarnie pełnej puli. W rzutach karnych więcej szczęścia miały podopieczne Andrzeja Niewrzawy, a po ostatniej interwencji Sołomiji Szywerskiej, to ona została bohaterką tego spotkania. Ostatecznie to gospodynie wygrały 3:2 i zgarnęły dwa punkty.
     Trener Andrzej Niewrzawa po raz kolejny zwrócił uwagę, że najważniejsze jest zwycięstwo, a nie to w jaki sposób się do niego doszło - W pierwszej połowie były pozycje rzutowe, ale nie wszystkie wykorzystane i Koszalin uciekł nam na trzy bramki. Założenia gdzie mamy rzucać były troszeczkę inne. W przerwie to skorygowaliśmy i w drugiej połowie skuteczność była lepsza . Duży ukłon dla rywala, bo postawił trudne warunki, zawsze nam się ciężko z nim grało i ten mecz to potwierdził. Szkoda trochę straconego punktu, ale z przebiegu meczu cieszą też dwa punkty. Rzuty karne to też frajda dla kibiców, ale też sygnał dla nas, że potrafimy się podnieść, psychicznie wytrzymać końcówkę i to jest ważne - podsumował szkoleniowiec Startu.
     Z kolei kapitan zespołu podkreślała, że dla jej drużyny potyczka z AZS była bardzo ciężka. - Ten mecz nie potoczył się po mojej myśli i chciałam przeprosić, że byłam trochę nieprzytomna i mało pomogłam zespołowi ale summa summarum liczy się rezultat końcowy. Gra nam się nie układała i po tak ciężkiej przeprawie to zwycięstwo po remisie smakuje jeszcze bardziej. Byłyśmy dobrze przygotowane, dużo wiedziałyśmy o przeciwniku, znamy się już jak łyse konie, ale grało nam się ciężko. Dziękuje Salomie, która w bramce wyczyniała mistrzostwo świata. Zwycięstwo po takim meczu wzmacnia drużynę - dodała Joanna Waga.
     Sylwia Lisewska także nie spodziewała się, że ten mecz tak się potoczy. - Bardziej liczyłam na wygraną w regulaminowym czasie gry, ale z przebiegu meczu mimo wszystko się cieszę, że wygrałyśmy w karnych. Praktycznie cały mecz goniłyśmy wynik i generalnie było mocno pod górkę. Był to typowy mecz walki. Było dużo dwuminutowych kar, sporo złośliwości i różnych dziwnych zachowań. Koszalin grał ostro i sędziowie już wcześniej powinni pokazać czerwoną kartkę za faul na Magdzie. Wydaje się, że gwizdali w miarę dobrze, chociaż pewnie kibice przyjezdni powiedzą, ze sędziowali na naszą korzyść - zakończyła rozgrywająca.
     Młoda obrotowa EKS mimo nieudanej próby w rzucie karnym była bardzo zadowolona z osiągnięcia swojej drużyny - Raczej rzadko się stresuje i staram się mobilizować oraz pobudzać atmosferę, bo wiem że to jest potrzebne w takich momentach. Był to dosyć brutalny mecz, o czy świadczą chociażby kary. Nasze mecze z Koszalinem zawsze są napięte i trudne. Dałyśmy im dużo prezentów, zrobiłyśmy z Beaty Kowalczyk prawie bohaterkę. Miałyśmy założenia, żeby nie rzucać w dół, a to robiłyśmy. Po raz kolejny pokazałyśmy ducha walki i że potrafimy wyciągnąć wynik, nawet jak nie idzie. Start zawsze walczy do końca, tym bardziej u siebie - dodała Aleksandra Stokłosa.
     Kram Start pokonując Akademiczki umocnił się na trzecim miejscu w PGNiG Superlidze. W czwartek (16 listopada) elblążanki zagrają na wyjeździe ostatni mecz pierwszej rundy, a ich przeciwnikiem będzie Piotrcovia Piotrków Trybunalski.
     

Patronem medialnym Kram Startu jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl

Anna Dembińska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata Mini
Hosting WWW START
Konto poczty elektronicznej
Hosting WWW BIZNES