Dawid Wierzba: „Jeżeli nie można wygrać, to trzeba zremisować”(komentarze pomeczowe)

Jeden mecz, dwa zupełnie różne nastroje. Olimpia Elbląg przedłużyła serię spotkań bez porażki, zachowała czyste konto, ale po bezbramkowym remisie z Jagiellonią II Białystok pozostaje niedosyt. Gospodarze mieli okazje, żeby zgarnąć pełną pulę, goście przyjechali natomiast z planem, w którym najważniejsze było bezpieczeństwo. Po końcowym gwizdku trener Karol Przybyła mówił o niewykorzystanej szansie, Daniel Rusek doceniał zdobycz na trudnym terenie, a Dawid Wierzba przypominał starą piłkarską zasadę.
Punkt punktowi nierówny
Jeszcze niedawno elblążanie szukali sposobu na zatrzymanie serii niepowodzeń, obecnie regularnie powiększają ligowy dorobek. Sobotnie spotkanie z Jagiellonią miało jednak pozostawić zupełnie inne wrażenie niż wcześniejszy remis z ŁKS-em II Łódź.
– Cieszy nas, że to kolejny mecz, w którym schodzimy niepokonani z boiska. Natomiast tak jak w zeszłym tygodniu mówiłem po remisie w Łodzi, że wynik był sprawiedliwy i na więcej nie zasłużyliśmy, tak wydaje się, że dzisiaj byliśmy drużyną lepszą, która prowadziła grę i miała więcej sytuacji – ocenił Karol Przybyła.
Szkoleniowiec Olimpii nie ukrywał, że jego zespół miał wystarczająco dużo argumentów, aby zdobyć w Elblągu komplet punktów. Przewaga w grze nie znalazła jednak odzwierciedlenia w wyniku. Bramkowe okazje pozostały jedynie okazjami, a końcowy gwizdek przypieczętował podział punktów.
Kapitan żółto-biało-niebieskich Dawid Wierzba spojrzał na rezultat z nieco większym spokojem, mówił:
– Wiadomo, że mieliśmy sytuacje, żeby wygrać, ale nie każdy mecz można wygrać, a jeżeli nie można wygrać, to trzeba zremisować. Oczywiście szkoda tych niewykorzystanych sytuacji, ale będziemy robić wszystko, żeby w następnym meczu je wykorzystać.
Piłkarska filozofia kapitana jest prosta. Skoro nie udało się wygrać, przynajmniej nie można było pozwolić sobie na porażkę.
Dwa pomysły na jeden mecz
Jagiellonia przyjechała do Elbląga po słabszej serii punktowej. Dobry początek sezonu ustąpił mniej udanym występom, dlatego szkoleniowiec Białostoczan zdecydował się na zmianę podejścia. Priorytetem nie była efektowna gra ofensywna, a przede wszystkim odpowiednia organizacja defensywy.
– Podchodziliśmy trochę inaczej do tego meczu, ponieważ po dobrym początku przyszła słabsza seria, jeśli chodzi o punktowanie. Dzisiaj założenia były nieco inne niż w poprzednich spotkaniach. Mieliśmy też różną sytuację kadrową, jeśli chodzi o zawodników dostępnych na mecz. Pierwszym celem było zbudowanie zespołu, który zagra dobrze w obronie – wyjaśnił Daniel Rusek.
Olimpia próbowała narzucić swoje warunki, Jagiellonia koncentrowała się na ograniczaniu zagrożenia. Przyjezdni nie zamierzali jednak wyłącznie przeszkadzać. Szkoleniowiec rezerw białostockiego klubu przypomniał, że jego zawodnicy również potrafili przedostać się pod bramkę gospodarzy.
– Mieliśmy swoje momenty, dwie, trzy sytuacje, w których niewiele zabrakło. Gospodarze też mieli okazje, które mogli wykorzystać – zaznaczył Rusek.
Właśnie w ocenie tych okazji najlepiej widać różnicę między szkoleniowcami. Trener Jagiellonii dostrzegał szanse po obu stronach, natomiast Karol Przybyła był przekonany, że to Olimpia zrobiła więcej, aby rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść.
– Myślę, że te trzy punkty nam się należały. Albo nie należały, bo ostatecznie było 0:0. Natomiast gdybyśmy wykorzystali stworzone sytuacje, mogliśmy i powinniśmy dzisiaj wygrać – podkreślił trener gospodarzy.
Młodość kontra doświadczenie
Białostoczanie dysponują jednym z najmłodszych zespołów w lidze. Średnia wieku wynosząca dziewiętnaście lat sprawia, że każde spotkanie stanowi lekcję seniorskiego futbolu. W Elblągu młodzież Jagiellonii musiała przede wszystkim wykazać się cierpliwością i dyscypliną.
– Mamy bardzo młody zespół, średnia wieku to dziewiętnaście lat. Dzisiaj chłopcy bardzo dzielnie się bronili. Wiadomo, że młody zespół chce dominować, atakować, ale myślę, że mieliśmy też swoje momenty – mówił Daniel Rusek.
Dla szkoleniowca gości rezultat miał zatem dodatkową wartość. Jego podopieczni potrafili zrealizować założenia, które niekoniecznie odpowiadają naturalnym ambicjom młodych zawodników. Zamiast nieustannego atakowania trzeba było wykazać się odpowiedzialnością w defensywie.
Z perspektywy Olimpii podobne okoliczności stanowią jednak powód do niedosytu. Gospodarze zdołali stworzyć sytuacje przeciwko dobrze zorganizowanemu rywalowi, ale nie znaleźli sposobu na pokonanie bramkarza.
– Szkoda tych niewykorzystanych sytuacji, ale będziemy robić wszystko, żeby w następnym meczu je wykorzystać – zapewnił Dawid Wierzba.
Jeden punkt, różne rachunki
Dla Jagiellonii remis oznaczał przerwanie niekorzystnej serii wyjazdów do Elbląga bez zdobyczy punktowej. Białostoczanie w trzech wcześniejszych wizytach nie zdobyli ani jednego punktu. Tym razem zdołali zmienić tę statystykę, co przy aktualnej sytuacji zespołu stanowiło dodatkowy powód do satysfakcji.
– Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężki teren, dlatego musimy szanować punkt, który wywozimy, i wyciągać kolejne wnioski – podsumował Daniel Rusek.
Olimpia także ma powody, żeby docenić ostatnie tygodnie. Dwa zwycięstwa i dwa remisy pozwoliły ustabilizować wyniki, a seria bez porażki stanowi wyraźną odmianę względem wcześniejszych niepowodzeń. Karol Przybyła i jego podopieczni nie zamierzają jednak zadowalać się samym faktem regularnego punktowania.