UWAGA!

----

Porucznicy 1939 – książka bardzo osobista. Posłuchaj!

 Elbląg, Porucznicy 1939 – książka bardzo osobista. Posłuchaj!

Na kartach najnowszej powieści historycznej Tomasza Stężały spotkamy m.in. postaci znane z jego pierwszych książek. Najważniejszą jest jednak dziadek elblążanina – gen. Bolesław Nieczuja-Ostrowski.

– Zależało mi na tym, by pokazać bohaterów w ich naturalnym środowisku, środowisku żołnierzy, czyli w czasie walki, w czasie przygotowania do walki, w sytuacji, w której dominuje podstawowe uczucie – chęć przeżycia. Tak, jak w przypadku „Elbinga”, zależało mi także na tym, aby nie oceniać bohaterów – mówi autor.
       Tomasz Stężała to autor ciepło przyjętej przez czytelników dwutomowej opowieści „Elbing” – o wojennych dziejach Elbląga. „Porucznicy 1939” otwierają cykl „Trzy Armie”.
       Radiowa rozmowa Agnieszki Jarzębskiej.
      

      

Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • Super, że Elbląg ma pana Stężałę!!!
  • Bardzo ładne rysunki Pameli, Pam też z Elbląga jest :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    XIxiXI(2011-09-16)
  • to właśni jest super, tu też mieszkają niezwykli, zdolni ludzie z pasjami :-)
  • no cóż jedni odchodzą i. .. .. fajnie iż następcy zapisują życie tych co byli, ,szybciej, ,. .. .. Miasto i ludzie w nim mieszkający zasługują na pamieć. Nie jesteśmy jak się wszystkim zdaje bezimienną zbieraniną. .. .lecz gromadą jednostek o wspólnych celach i dążeniach do. .. wolności, uczciwości, szczęścia i przyjażni. .. .. Pozdrawiam autora, organizatorów i czytelników.
  • No cóż, książka p. Tomasza Stężały mimo wielu uproszczeń i niedoskonałości jest jednak istotnym elementem ogólnej popularyzacji wiedzy o naszym mieście i okolicy, a Czytelnika średnio zorientowanego w dziejach naszej małej ojczyzny może zachęcić do dalszej kwerendy historycznej, przede wszystkim na bazie dokumentów, relacji świadków etc. Swego czasu były już tego typu działania popularyzacyjne w formie tzw. "Tygrysów", ale przynosiły one więcej szkody niż pożytku, gdyż tworzone były zgodnie z zapotrzebowaniem władz peerelowskich, dosłownie "po linii i na bazie". Czytając interesującą książkę p. Stężały można odnieść wrażenie, że znane są mu treści książki Jürgena Haese "Verloren in Elbląg". Szkoda, że ta książka, która odbiła się głosnym echem w nie tylko w Niemczech, nie została jeszcze przetłumaczona i wydana w Polsce, zwłaszcza w Elblągu.
Reklama