Łódzki kompromis

Remis to dwóch niezadowolonych i żadnego przegranego. Nikt nie świętuje, ale też nikt nie wraca z pustymi rękami. Olimpia pojechała do Łodzi po trzecie zwycięstwo z rzędu, jednak musiała zadowolić się skromniejszą zdobyczą. W takich sytuacjach sprawdza się stara piłkarska zasada: jeśli nie możesz wygrać, przynajmniej zremisuj.
Wystarczyło osiem minut, żeby żółto-biało-niebiescy musieli odrabiać straty. ŁKS II wykonywał rzut rożny, a dośrodkowanie trafiło idealnie w punkt. W polu karnym niemal jednocześnie wydarzyło się kilka rzeczy. Najpierw skuteczny wyblok gospodarzy uniemożliwił interwencję obrońcom Olimpii, a pozostawiony bez opieki Alan Siwek pewnym uderzeniem głową skierował piłkę do siatki. Stracona bramka nie podcięła jednak Elblążanom skrzydeł. Wręcz przeciwnie, podziałała jak dodatkowy zastrzyk energii. Olimpia przejęła inicjatywę, grała z coraz większą determinacją i konsekwentnie szukała wyrównania. Próbowali Łukasz Święty i Jakub Branecki, jednak w obu przypadkach na drodze stawali obrońcy ŁKS-u II.
Gospodarze nie zamierzali ograniczać się do obrony. W 28. minucie przeprowadzili groźną kontrę zakończoną celnym strzałem, ale Andrzej Witan zachował czujność i pewnie interweniował. Minutę później uwagę zwróciła akcja Olimpii. Czapliński dynamicznie wymieniał podania z kolegami, grając na jeden kontakt, aż wreszcie sam zdecydował się na uderzenie. Piłka przeleciała jednak nad poprzeczką. W 33. minucie z ławki Olimpii rozległo się głośne „strzelać, strzelać!”. Nie była to reprymenda, lecz wyraz aprobaty dla rozwiązania akcji, która właśnie przyniosła wyrównanie. Łukasz Święty zdecydował się na uderzenie z dystansu, piłka odbiła się jeszcze od obrońcy ŁKS-u II i wpadła do siatki. Remis 1:1 był zasłużoną nagrodą za aktywność Elblążan, którzy przegrywając nie stracili ani głowy, ani ochoty do gry.
Przed przerwą Olimpia mogła jeszcze przechylić szalę na swoją stronę. W 43. minucie Bartłomiej Mruk popisał się znakomitym podaniem za linię obrony do wychodzącego Jakuba Braneckiego. Napastnik przyjął piłkę prawą nogą i po chwili oddał strzał lewą. Zabrakło jednak mocy, żeby zaskoczyć bramkarza gospodarzy. Do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 1:1.
Po zmianie stron spotkanie nabrało bardziej wyrównanego charakteru. Olimpia nie dominowała już tak wyraźnie jak przed przerwą, a ŁKS II śmielej szukał swoich okazji. Gra przenosiła się spod jednej bramki pod drugą, jednak obu zespołom brakowało dokładności w decydujących momentach. Jedną z groźniejszych akcji Elblążan przeprowadził Łukasz Święty. Strzelec wyrównującego gola mocno uderzył w kierunku dalszego narożnika bramki, ale golkiper gospodarzy zdołał sparować futbolówkę na rzut rożny. ŁKS II odpowiedział niemal lustrzanym odbiciem. Zawodnik gospodarzy przymierzył po przekątnej, Andrzej Witan nie miałby wiele do powiedzenia, ale Olimpię uratował słupek. Swoją szansę miał również Joao Augusto. Brazylijczyk otrzymał dobre podanie od Kaczmarka, znalazł się z piłką nieco z boku pola karnego i zdecydował się na strzał lewą nogą, ale bramkarz odbił piłkę na rzut rożny. Ostatecznie wynik ustalony jeszcze przed przerwą nie uległ zmianie.
Po podziale punktów Olimpia Elbląg ma na koncie 17 oczek i przedłużyła serię meczów bez porażki do trzech. Kolejna okazja do powiększenia dorobku już w sobotę, 24 października. Żółto-biało-niebiescy podejmą Jagiellonię II Białystok. Początek spotkania o godzinie 14:00.
ŁKS II Łódź - Olimpia Elbląg 1:1 (1:1)
1:0 - Siwek (8. min.), 1:1 - Święty (33. min.)
Olimpia: Witan - Kołoczek, Kiełtyka, Wierzba, Mruk, Czapliński, Pek (70’ Grączewski), Święty, Karczmarek (84’ Krawczyk), Laszczyk (70’ Sznajder), Branecki (70’ Augusto)
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg.