Wtorek 18-12-2018, imieniny Bogusława, Gracjana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Nie mogłabym już z tej drogi zawrócić…

Elbląg, Nie mogłabym już z tej drogi zawrócić… Jolanta Tadla (fot. PS)

Edith Piaf śpiewała „Non, je ne regrette rien” (Niczego nie żałuję). Zafascynowana „paryskim wróbelkiem” elbląska aktorka Jolanta Tadla też nie żałuje wyboru swojej drogi zawodowej. - Nie wyobrażam sobie siebie w innym miejscu niż teatr - mówi. Na stronie Aktualności wybieramy najpopularniejszego aktora Teatru im. Sewruka.

Jolanta Tadla jest aktorką, można powiedzieć, wielofunkcyjną. Świetnie sprawdza się w komediach (choćby „Scenariusz dla trzech aktorek”), farsach („Szalone nożyczki”), spektaklach muzycznych („Cafe Sax”, „Edith i Marlene”), bajkach dla najmłodszych („Bajki samograjki”). Widzowie podziwiają jej kunszt aktorski jak również wspaniały, mocny głos.
     - To bardzo przyjemne, gdy ludzie mnie słuchają i rozpoznają mój głos - przyznaje Jolanta Tadla.
     A w jakich spektaklach lubi grać Jola Tadla?
     - Cenię sobie bardzo nowe doświadczenie, jakim jest gra w „Szalonych nożyczkach” - wyznaje aktorka. - To spektakl interaktywny, sztuka, która wciąga. Fajnie jest zagrać w spektaklu, w którym nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Nie ma dwóch takich samych. Interaktywna forma wymaga od nas, aktorów, ogromnego skupienia, bo nie wszystko idzie tak, jak w sztuce jest zapisane - dodaje. - To ciekawe doświadczenie. Bardzo lubię grać w tym spektaklu. Bardzo lubię moją postać, Markowską, która nic nie pamięta. Dziwi się wszystkiemu i nic nie pamięta (śmiech).
     Jolanta Tadla ma też role, które są dla niej bardzo ważne, bo osobiste. Takim przykładem jest Edith Piaf, którą aktorka gra w spektaklu „Edith i Marlene”.
     - Od dziecka wychowywałam się w klimacie piosenek Ewy Demarczyk, Marka Grechuty i Edith Piaf - wspomina. - Ona była dla mnie zawsze niedoścignionym wzorem. Właśnie dlatego bardzo trudno było mi zdystansować się, by móc zagrać ją tak, jak sobie wyobrażam, jak żyła i przeżywała. Piaf jest dla mnie bardzo ważna - kontynuuje aktorka. - Nie tylko jej głos, ale i bardzo trudny, dramatyczny życiorys. Ta rola jest dla mnie osobiście bardzo ważna. Jest zbieżna z moim życiorysem, wrażliwością, przeżywaniem.
     Ze względu na tę wrażliwość Jolanta Tadla przyznaje, że nie mogłaby wykonywać innego zawodu.
     - Nie mogłabym już zawrócić z tej drogi - wyznaje. - Jak mam mniej spektakli w miesiącu, to brakuje mi teatru, jego zapachu, atmosfery, specyficznego życia, jakże innego od tego na zewnątrz. Gdy wychodzimy na scenę, to wchodzimy inny świat. Ktoś mądrze kiedyś powiedział, że ten czas, który spędzamy na scenie, odejmuje nam się od wieku rzeczywistego. Jesteśmy więc młodsi, bo to, co dzieje się na scenie, to tak, jakby działo się w innym wymiarze. Może jest w tym trochę prawdy - zastanawia się Jolanta Tadla. - Aktor musi zachować w sobie dziecko, by zawsze to był jego pierwszy raz, by nie grał, ale był.
     Czy nie żałuje swojego wyboru? Nie ma chwili zwątpienia?
     - Nie, nie żałuję - przekonuje aktorka. - Oczywiście, jak każdy, mam chwile zwątpienia, ale nie wyobrażam sobie siebie w innym miejscu. Właśnie w teatrze, a nie w filmie - podkreśla. - Film to zupełnie inna materia, inny rodzaj skupienia, inny rodzaj aktorstwa. Wielu aktorów, którzy grają tylko w filmach, nie radzi sobie na scenie. A teatr, cóż, ma swoją magię…
     Praca, nawet najciekawsza, wyczerpuje, trzeba więc czasem od niej odpocząć. Jolanta Tadla znalazła swój sposób na stres.
     - Zaczęłam uprawiać jogę, która reguluje organizm, bardzo zmienia patrzenie na to, co jest na zewnątrz - mówi aktorka. - Jestem bardziej skupiona na sobie. Nie dotykają mnie kryzysy, tak bardzo, jak innych. Jestem spokojniejsza. Relaksują mnie też kąpiele pachnące - dodaje. - Zapalam aromatyczne świeczki. Od zapachu bardzo dużo zależy. No i działeczka - dodaje ze śmiechem. - Już nie mogę się doczekać, kiedy będzie ciepło i będę mogła tam pojechać. Jak byłam ostatnio na swojej działce, to przez błoto i kałuże się przedzierałam, ale może już niedługo zaświeci słońce?
     
     Pozostałe rozmowy:
      Leszek Czerwiński
      Anna Gryszkiewicz
      Mariusz Michalski
      Marcin Tomasik
      Tomasz Muszyński
      Krzysztof Bartoszewicz
A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia nowoczesna III
Kuchnia nowoczesna
RTV + SZAFA
Kuchnia klasyczna