„Coś już ciągnęło do szkoły” (ze szkolnej kroniki SP w Łęczu, odc. 4)

8 października Szkoła Podstawowa w Łęczu będzie obchodzić 80. urodziny. Z okazji jubileuszu będziemy publikować artykuły z historii szkoły i Łęcza oparte na szkolnej kronice. Dziś kolejny odcinek z życia uczniów i nauczycieli.
„Żal wakacji, ale coś już ciągnęło do szkoły. Przede wszystkim koleżanki i koledzy… Ciągnęła nas również po prostu cała szkoła. Jej atmosfera działa jak magnes.” – zapisano w szkolnej kronice.
To zdanie dobrze otwiera opowieść o szkole, której życie nie kończyło się wraz z ostatnią lekcją. Widać to szczególnie wyraźnie, kiedy obok kroniki szkoły otworzymy kronikę harcerską.
„Nasza drużyna harcerska powstała we wrześniu 1967 r. Pierwszą drużynową była druhna Joanna Król.”
Początki były skromne:
„Stawialiśmy pierwsze kroki w działalności harcerskiej. Nasza drużyna nie ma jeszcze bogatych tradycji, my sami dajemy jej dopiero początek.”
A zaraz potem krótkie zdanie: „Na zbiórkach było wesoło.” 23 marca 1968 roku harcerze wybrali się szukać śladów wiosny. Ruszyli w stronę Zalewu Wiślanego, ale wiosna najwyraźniej nie zamierzała jeszcze ustąpić zimie:
„A tu wiatr jak nie dmuchnie – Uciekać do domu, bo wam nosy poodmrażam. Śladów wiosny im się zachciewa, tu zima jeszcze rządzi i basta.”
Zima potrafiła utrudnić życie także tym, którzy po prostu chcieli dotrzeć do szkoły. W 1974 roku szkolny kronikarz zanotował:
„Mimo obietnic dyrekcji PKS Elbląg zapewniających dobre warunki dojazdu, autokary się spóźniają, a dzieci docierają do szkoły i domu w tłoku, bo często autobus jest bez przyczepy, a jeśli już ją ma, to dzieci niechętnie z niej korzystają, bo jest lodówką.”

W tym samym roku do szkoły w Łęczu dołączyły starsze klasy z Próchnika.
Po lekcjach życie drużyny miało własny rytm:
„…na zbiórkach nie tylko bawiliśmy się, ale również rzetelnie pracowaliśmy, poszerzaliśmy nasze wiadomości o świecie, naszym kraju. Na wycieczkach szczegółowo poznawaliśmy okolicę Łęcza, badaliśmy historię naszej miejscowości przeprowadzając wywiady.”

Rok szkolny 68-69
Wycieczki i poznawanie najbliższej okolicy rzeczywiście często wracają na kartach harcerskiej kroniki.
17 października 1968 roku harcerze wyruszyli na rajd po Wysoczyźnie Elbląskiej razem z drużynami z Milejewa i Ogrodnik. Goście mieli nocować w Łęczu. Przygotowano dla nich miejsce w stodole:
„Naszym gościom przygotowaliśmy nocleg należyty – chyba nic nie macie przeciwko świeżemu, pachnącemu sianu w dużej przestronnej stodole. Podobno trochę zmarzli, ale chyba dobrze wypoczęli.”
Pogoda również nie rozpieszczała uczestników:
„Pogoda nie dopisała, bo słońce schowało się za chmurami, ale w lesie było ładnie i kolorowo, uroku dodawały żółte, czerwone i zielone liście drzew.”
A gdy zbliżali się do schroniska, z daleka słychać było śpiew:
„Z daleka słychać ‘…płonie ognisko w lesie’, to śpiewają ci, którzy przed nami dotarli do schroniska.”
Nie wszystko jednak przebiegało zgodnie z planem. Podczas jednej z wypraw harcerze znaleźli interesujący okaz, który postanowili wydobyć:
„Pech chciał, że trafiliśmy na ten wspaniały korzeń.”
Próbowali, ale:
„Korzeń nie poruszył się ani o centymetr.”
I na tym, mimo że „zwykle tak łatwo nie rezygnujemy”, sprawa się zakończyła.
W szkolnej kronice w tym czasie pojawiają się pierwszoklasiści. Podczas rozpoczęcia roku szkolnego 1973/74 składają przyrzeczenie:
„Przyrzekamy, że zawsze będziemy dobrymi uczniami i będziemy dbać o honor naszej szkoły.”
Pod spodem zapisano nazwiska nowych uczniów. Po latach taki zapis nabiera szczególnego znaczenia. Nie pozostaje tylko informacja, że „przyjęto pierwszoklasistów”. Zostają konkretne imiona i nazwiska: Ewa Kowalska, Ewa Machcińska, Iwona Wojtowicz, Piotr Chmielewski, Karol Kępka, Andrzej Wasilewski oraz ich koledzy i koleżanki.

Rok szkolny 67-68
W harcerskiej kronice ta sama szkoła pojawia się w nieco innej roli. Jest miejscem zbiórek, punktem wyjścia na rajdy, miejscem spotkań i noclegów dla przyjeżdżających drużyn.
Podczas Dnia Bohatera Drużyny gen. Karola Świerczewskiego kronikarz zapisał:
„Ten dzień był dla nas szczególnie uroczysty. Odwiedziła nas i była gościem na naszym ognisku nasza druhna Joanna. Od niej dowiedzieliśmy się o wielu ciekawych, dobrych i niebezpiecznych chwilach z życia gen. Waltera.”
A wieczór zakończył się tak, jak wiele innych harcerskich spotkań:
„Do późna snuliśmy wspomnienia i śpiewaliśmy piosenki harcerskie.”
Kiedy czytamy obie kroniki razem, łatwiej zobaczyć, że opowiadają o tym samym świecie, ale z dwóch różnych miejsc. Jedna została napisana przez szkołę. Druga – przez tych, którzy po lekcjach zakładali harcerskie mundury i ruszali dalej.

Rok 1965