UWAGA!

----

Scenariusz pisany do ostatnich sekund

 Elbląg, Scenariusz pisany do ostatnich sekund
Fot. Anna Dembińska, arch. portEl.pl

W Mińsku Mazowieckim mecz długo płynął nurtem idealnym dla gospodarzy, aż tuż przed przerwą ktoś nagle przestawił zwrotnicę. Olimpia dostała swoją szansę i po zmianie stron ruszyła po nią bez zbędnych kalkulacji. Emocji nie brakowało, a sama końcówka jeszcze raz wywróciła meczowy scenariusz do góry nogami.

Pierwsza połowa miała wyraźnie więcej mazowieckiego kolorytu. Gospodarze od początku częściej utrzymywali się przy piłce i stopniowo przesuwali grę pod bramkę Olimpii, choć początkowo elblążanie skutecznie gasili kolejne próby rywala. Z czasem robiło się jednak coraz goręcej. W 30. minucie po błędzie Kacpra Szczudlińskiego przy wyprowadzeniu piłki Mazovia stworzyła sobie serię okazji, a najgroźniejszy strzał Dawid Wierzba wybijał niemal z linii bramkowej. Chwilę później po dośrodkowaniu Adriana Gilanta głową uderzał mierzący 195 centymetrów Adrian Szczutowski i tylko poprzeczka uratowała Olimpię przed stratą gola. Ostrzeżenia nie wystarczyły. Po zagraniu ręką Dawida Laszczyka sędzia wskazał na jedenasty metr, a Cezary Sauczek nie zmarnował okazji. Andrzej Witan wyczuł kierunek strzału, jednak uderzenie było zbyt precyzyjne. Gdy wydawało się, że Mazovia zejdzie do szatni z prowadzeniem i pełną kontrolą nad wydarzeniami, w 44. minucie Michał Gładysz spóźnił się ze wślizgiem na Dawidzie Czaplińskim. Druga żółta kartka dla kapitana gospodarzy sprawiła, że układ sił przed drugą połową zmienił się diametralnie.

Po przerwie Olimpia ruszyła znacznie odważniej, przesunęła się wyżej i niemal od razu zamknęła Mazovię na jej połowie. Już w 49. minucie wydawało się, że będzie 1:1, kiedy po strzale Czaplińskiego i odbiciu piłki przez bramkarza dobitka Jakuba Peka wylądowała w siatce, jednak chorągiewka asystenta ostudziła radość elblążan. Goście jednak nie zwolnili. Próbowali Tomasz Kaczmarek i Michał Kiełtyka, a kolejne ataki coraz mocniej ściskały gospodarzy wokół własnego pola karnego. W 71. minucie nacisk wreszcie przyniósł efekt. Kaczmarek, jeden z najaktywniejszych zawodników Olimpii, uderzył z pola karnego i przy pomocy rykoszetu doprowadził do remisu. Dziesięć minut później Jakub Branecki dołożył akcję, która mogła być ozdobą całego spotkania. Przyjął piłkę z obrońcą na plecach, przedarł się bliżej bramki i z niemal niemożliwego kąta zmieścił ją w siatce. Olimpia odwróciła wynik i była o krok od zwycięstwa, ale futbol zostawił sobie jeszcze ostatni zwrot akcji. W doliczonym czasie gry Michał Janota posłał świetne dośrodkowanie z rzutu wolnego, a Mateusz Szwed doprowadził do 2:2.

 

Dla Mazovii był to punkt uratowany w ostatniej chwili, dla Olimpii remis z lekko gorzkim posmakiem. Przed pierwszym gwizdkiem, przy świetnym początku sezonu beniaminka, punkt w Mińsku Mazowieckim zapewne można byłoby brać w ciemno, ale z przebiegu drugiej połowy i straconej bramki w końcowych fragmentach pozostaje niedosyt. Ostatecznie był to pierwszy podział punktów obu drużyn w tym sezonie.

 

Mazovia Mińsk Mazowiecki - Olimpia Elbląg 2:2 (1:0)

1:0 - Sauczek (42. min. - rzut karny), 1:1 - Kaczmarek (71. min.), 1:2 - Branecki (81. min.), 2:2 - Szwed (90+2 min.)

 

Olimpia: Witan - Kiełtyka, Szczudliński, Wierzba, Czapliński (86’ Sznajder), Pek, Święty, Czernis (60’ Augusto), Laszczyk, Kaczmarek (86’ Krawczyk), Branecki

 

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg

 


Najnowsze artykuły w dziale Olimpia

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
  • Już tylko same przegrane lub remisy i spadek. Co roku to samo.
  • Trener daje rade
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4
    2
    Jak zwykle(2026-08-22)
  • Przybyła czy ty jesteś ślepy, z czwórki Kaczmarek, Grączewski, Krawczyk, Laszczyk jest najsłabszy, na prawej stronie nic się nie dzieje, kręci się w kółko przewraca się, nic nie daje do przodu, on nie potrafi kiwnąć i strzału też nie ma i gra cały mecz, kolejny zawodnik Pek długie piłki do nikogo, wracając do meczu powtórka tego samego co z Płockiem wchodzi Sznajder niby na uspokojenie utrzymanie piłki, a wprowadził tylko zamieszanie, po raz kolejny fatalne zarządzanie meczem, nie rozumiem jak może grać Laszczyk mając na ławce Grączewskiego, najlepszy w Olimpii Kaczmarek
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Kibic OE(2026-08-22)
  • Kłaniam się Drodzy Czytelnicy! Mazovia Mińsk Mazowiecki - Olimpia Elbląg 2:2,czyli kolejny morderczy test naszej aparatury! Zaczęło się od awarii zaworu (rzut karny) i gospodarze odpalili produkcję na 1:0.Zaraz potem jeden z ich operatorów wyrwał jednak czerwoną wajchę z panelu, musiał ewakuować się z hali i Mazovia ciągnęła zmianę w osłabieniu. Mając przewagę przy taśmie, nasza inżynieria wcisnęła guzik z napisem „MAX”. Zamechowski reaktor zawył, z pewnymi problemami ale wytłoczyliśmy dwa gole i wydawało się, że trzy tony certyfikowanej stali są już zapakowane na naczepę, opieczętowane i jadą pod eskortą prosto do Elbląga. I kiedy główny brygadzista zmywał już smar z rąk, nadszedł doliczony czas. Nagle w naszym układzie wywaliło błąd krytyczny, kadłub się rozszczelnił i Mazovia wcisnęła wyrównanie na 2:2.Zamiast triumfalnego wyjazdu z pełnym towarem, daliśmy sobie wyrwać ładunek prosto z rampy załadunkowej w ostatnich sekundach pracy fabryki. Wracamy do Elbląga z jedną paletą punktów, choć wózek widłowy był gotowy na trzy. Wspaniałego wieczoru i całego weekendu Wam życzę! Żółto-biało-niebieska taśma się nie zatrzymuje. Ufajmy procesowi!
  • Augusto już nie strzela ?
  • Jest jednym z aktywniejszych na placu. Jeszcze strzeli.
  • Trochę mam dość wiecznego narzekania waszego, nie wiem skąd to sie bierze, wieczne narzekanie. Drużyna w dużym procencie zmieniona, ale za to na wielu pozycjach mamy kumatych ludzi - Święty i Kaczmarek to kurde chłopcy co potrafią kopać. Kozery w końcu nie ma a jest Branecki, który strzela. W obronie jeszcze do wymiany klocki, pewnie w środku pompy na defensywnego będzie trzeba pomyśleć czy to nie czas na kolejne wzmocnienie.. w każdym razie ile można zmieniać, niech pracuje ten sztab!!!!! Ktoś jeszcze pisał że Augusto nie strzela, na razie nie, fakt. Ale wnosi sporo dla tej drużyny, zacznie ładować.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Rafał Leper(2026-08-22)
Reklama