UWAGA!

----

Radio EL. Radio naszych marzeń

 Elbląg, Witold Werner, Studio radiowe 1992, ul. Łączności 3, źródło
Witold Werner, Studio radiowe 1992, ul. Łączności 3, źródło fot. Bożenna Janikowska, Kronika Elbląga, Kadencja I, tom 2, Kalendarium, UM Elbląg, 2002 r.

35. rocznica uruchomienia Radia EL przy ul. 1 Maja 2 przypada 10 czerwca 2027 r., ale początków elbląskiej rozgłośni należy szukać już w 1990 r. przy ul. Łączności 3, gdzie działało studio, w którym nagrywano lokalne programy dla Polskiego Radia Gdańsk i gdzie mieściło się także Towarzystwo Rozwoju Rozgłośni Radiowej, przyszłego właściciela Radia Elbląg. O kulisach powstania radia, piratach i katastrofach opowiedział po latach Witold Werner – założyciel i pierwszy redaktor naczelny Radia EL.

„Katarzyna Ziobro, Artur Gronek i Witold Werner witają i zapraszają do wysłuchania pierwszego i premierowego programu Radia EL” – w tle wybrzmiewa „Radio Ga Ga” brytyjskiego zespołu Queen. To pierwszy utwór, który oficjalnie wyemitowano podczas premiery Radia EL.

 

„Po blisko dwóch latach zmagań z przeciwnościami losu, wreszcie jest nasze radio na antenie. 73,1 MHz, to nasza częstotliwość, 263 54 to nasz numer telefonu. Zaczynamy! Mamy nadzieję, że będziemy Państwu towarzyszyć już przez całą dobę, przez 24 godziny od tej właśnie chwili” – 10 czerwca 1992 r., w środę, o godz. 16:00 zza konsolety do radiosłuchaczy mówił po raz pierwszy założyciel, pierwszy redaktor naczelny Radia EL – Witold Werner. - „A teraz osoby bez których tego radia nigdy by na świecie nie było: Prezydent Elbląga Józef Gburzyński i przewodniczący Rady Miejskiej Wiktor Daszkiewicz. Witam panów. To absolutna premiera przed mikrofonami Radia EL”:

 

Wiktor Daszkiewicz: - „Bardzo się cieszę, że jestem jedną z pierwszych osób, które mogą wystąpić przed Radiem EL, radiem naszych marzeń. Rzeczywiście ta sprawa od dawna drążyła nasze umysły. Nie mieliśmy gazety, nie mieliśmy radia. Miasto było jakby na uboczu. W tej chwili jest zupełnie inaczej. Nastąpiła promocja naszego miasta. Przez to, że mamy radio, przez to że gazety częściej o nas piszą, przez to że będziemy mieli Dni Morza. Przy zasługach które pan wymienił o radzie miejskiej i zarządzie miasta, należy wymienić także pana osobę, bo bez pana, tego radia na pewno by nie było. Należy pan do osób, które się stosują do zasady: „pukajcie, a będzie wam otworzone”. I to się zrealizowało wyjątkowo dobrze”.

 

Józef Gburzyński: „Zawdzięczamy powstanie radia takiemu pasjonatowi jak pan i zespołowi pasjonatów których pan zgromadził wokół siebie”.

 

Początki Radia Elbląg

Witold Werner: - Przyjechałem do Elbląga z Łodzi w 1989 roku i zacząłem pracę w "Głosie Wybrzeża" jako dziennikarz. Lech Czuba, który wówczas był szefem oddziału w Elblągu, mówi: „Słuchaj, wyjeżdżam na wakacje, a ty jakbyś mógł, to napisz jakiegoś newsa, zadzwoń do chłopaków do Radia Gdańsk i oni będą mieli informacje do serwisu”.

Puściłem newsa raz, puściłem drugi. Trzeciego dnia – Andrzej Trojanowski, szef newsroomu w Radiu Gdańsk, powiedział: „słuchaj, a nie nagrałbyś tego przez telefon?”. Napisałem. Nagrałem. Kolejnego dnia już nie chcieli tekstu. Już chcieli nagranie.

Parę dni później mówię Andrzejowi: słuchaj jest impreza w Elblągu, ale tutaj byłby potrzebny magnetofon. Zapytał: dasz sobie z tym radę? Dam! No to kierowca za chwilę będzie jechał do ciebie z magnetofonem. Przywieźli mi magnetofon reporterski. Fatalny. Tragiczny wręcz, pogardliwie nazywany przez reporterów „madziarem”.

Wkrótce „Głos Wybrzeża” dostał pismo: prosimy o przekazanie pracownika z dniem takim, a takim. Czuba szczęśliwy pewnie nie był, ale nie miał wyjścia. I tak zostałem etatowym pracownikiem Komitetu ds. Radia i Telewizji, a w Elblągu powstał oddział Radia Gdańsk. Mieścił się przy ul. Łączności 3 na tym samym piętrze co Państwowa Inspekcja Pracy. Główne jego wyposażenie stanowił duży magnetofon studyjny z przystawką do montażu. Były to bowiem czasy, gdy materiały dziennikarskie montowało się nie tak jak teraz – na ekranie komputera, lecz pracowicie tnąc taśmę. Tak się zaczęło radio w Elblągu.

W owych czasach mogły powstawać już rozgłośnie radiowe. Tylko że wówczas, nie przyznawano w ogóle częstotliwości. To znaczy przyznawano – ale tylko i wyłącznie rozgłośniom katolickim. Pozostałe, mimo że składały wnioski, ich nie dostawały. I w tym momencie zaczęły powstawać pirackie stacje radiowe. Jedną z takich pirackich stacji było Radio WaWa, którą zrobił znany z Teleexpressu Wojciech Reszczyński.

 

„W ostatnim czasie pojawiają się na falach radiowych UKF rozgłośnie o mniejszym lub większym, ale lokalnym zasięgu. Słyszalne są w Chojnicach „Radio Maryja” z Bydgoszczy, „Radio Plus” z Gdańska, „Radio EL” z Elbląga oraz „Radio Weekend”. To ostatnie jest słyszalne najlepiej, ale jak do tej pory trudno zorientować się, skąd nadaje, a jego emisje ok. częstotliwości 70 MHz są nieregularne” – (Gazeta Chojnicka, 1992).

 

- Wymarzyłeś sobie radio w Elblągu?

Witold Werner: - Chciałem przeprowadzić się do Gdańska. W końcu i tak pracowałem w rozgłośni gdańskiej, ale Andrzej Trojanowski, szef redakcji Gdańsk, powiedział tak: ja ciebie nie chcę w Gdańsku, ty masz być w Elblągu. Ponieważ nie mogłem się przenieść bliżej pracy, więc postanowiłem pracę przenieść sobie bliżej domu. Dlatego postanowiłem stworzyć rozgłośnię bliżej domu.

Udało się zorganizować godzinną audycję w Radiu Gdańsk. Robiliśmy to wspólnie z Tadeuszem Piotrowskim, czasami wyręczał mnie i jeździł za mnie do Radia Gdańsk. I tak to się zaczęło. A równocześnie już tworzyłem zręby Radia El.

  Elbląg, Radiowy sprzęt z 1990 roku
Radiowy sprzęt z 1990 roku (fot. Witold Werner)

 

„Informacjom z Elbląga było trudno przebić się na gdańską antenę. Ważne wydarzenia polityczne czy gospodarcze „wchodziły” bez przeszkód. Jednak zwykłe zdarzenia z życia naszego miasta nie uzyskiwały zrozumienia u szefów. A przecież radio lokalne musi informować nawet o drobiazgach, które niejednokrotnie są bardzo ważne dla mieszkańców miasta” – Witold Werner, (Gazeta Gdańska, 1992).

 

- Chodziłeś tak długo przy Radzie Miejskiej, że w końcu udało Ci się ich i innych polityków przekonać do sfinansowania rozgłośni w Elblągu?

- Tak. Radio EL było siedemnastą piracką stacją w Polsce.

 

- Bo nie mieliście koncesji, gdy wystartowaliście…

- Był złożony wniosek o koncesję, tylko nikomu ich nie przyznawali. Miastu zależało na radiu dlatego, że zawsze żyło w cieniu Gdańska. I dlatego znalazły się pieniądze. Zorganizowałem coś w rodzaju kursu dla ludzi, którzy mieli później w nim pracować. Nadajnik kupiliśmy w Warszawskich Zakładach Radiowo-Telewizyjnych, musieliśmy tylko podać częstotliwość, na którą mieli go dostroić. Początkowo nadawaliśmy na 73,1 MHz – (potem Radio EL nadawało na częstotliwościach: 72,74 i 92,60 MHz oraz 94,10 MHz – przyp. red.)

Gdzieś miesiąc po otwarciu, wchodzi do mnie sekretarka Anna Sikorska i mówi: słuchaj, przyjechali faceci z Polskiej Agencji Radiokomunikacyjnej (PAR). OK, proś. Wchodzi trzech: jeden z nich pracował w Radiu Gdańsk.

Pytam: kawy? Kawę! I facet mówi tak: jak tylko uruchomiliście nadajnik na próby techniczne, to od razu o tym wiedzieliśmy, a teraz przyjechaliśmy po to, żeby zamknąć nadajnik. Mówię: OK. Jak to ma wyglądać w praktyce? On mówi: ja nie mogę tego nadajnika fizycznie wyłączyć, bo to nie jest mój nadajnik. Mogę co najwyżej oplombować pomieszczenie, w którym on jest, żebyście nie mogli do niego wejść. Mirek Grażewicz posprawdzał wszystko. Weszli, zaplombowali pomieszczenie, a rozgłośnia działała dalej. Pracownik PAR powiedział: „na sąd się to nie kwalifikuje, ale będziesz miał sprawę na kolegium”. Nawet nie poszedłem na tę sprawę. Poszedł prawnik i wszystko rozeszło się po kościach...

 

- Byłeś inicjatorem radia, ale radio nie było twoją własnością.

- Właścicielem radia było Towarzystwo Rozwoju Rozgłośni Radiowej w Elblągu, czyli stowarzyszenie, którego byłem prezesem. Stowarzyszenie prowadziło działalność gospodarczą pod tytułem Radio EL.

 

- Różne źródła podają, że Rada Miejska dała 100-120 milionów, a nawet 220 czy 350 ówczesnych mln zł (po denominacji to kwota ok. 35 tys. zł - red.) na rozwój rozgłośni elbląskiej?

- Nie pamiętam już ile to było, chyba nie było tylu milionów, było chyba dużo mniej, ale oni chyba sfinansowali nadajnik i dali lokal na rozgłośnię, a potem dalej już musieliśmy kombinować sami. Foremki do jajek, którymi było wyłożone studio, dostaliśmy od kogoś, z Galerii EL kupiłem magnetofon do montażu, potem powolutku dokupowało się a to magnetofony, a to miksery, które kupowałem chyba od Darka Bociana, mikrofony...

 

- Spisałem prawie 100 nazwisk które przewinęły się w Radia EL podczas jego działalności...

- To w czasach gdy ja zaczynałem było poniżej dwudziestu.

 

„Twórcy Radia EL to bardzo młodzi ludzie. Najmłodszy ma 19 lat. Poza naczelnym nie ma tu dziennikarzy z wykształcenia, są za to ludzie, którzy mają ciekawe pomysły, dużo inicjatywy i dobre głosy. Oprócz prawników, politologa i technika budowlanego, doskonałym prezenterem jest kucharz i barman, który porzucił mieszanie drinków na rzecz mikrofonu” – (Tygodnik Solidarność, 1992).

 

Początkowo ramowy program Radia EL na fali UKF FM 73,1 MHz Stereo obejmował m.in.: serwisy informacyjne, prognozę pogody, informacje drogowo-komunikacyjne, zapowiedzi kulturalno-sportowe, kronikę policyjną, przegląd prasy codziennej, giełdę pracy, notowania walut, bazarowe wieści, koncert życzeń, komunikaty reklamowe, kalendarium elbląskie. Audycje z tego okresu to m.in.: „Ludzie i pieniądze” – czyli interesy przy śniadaniu (Marta Hajkowicz, Tomasz Gliniecki), „W dziesiątkę” – promocja, publicystyka, muzyka, „Gry, zabawy, quizy”, „V.S.O.P.” – czyli bardzo dobry stary produkt, „Godzina z VIP-em” (Witold Werner), „Kalendarium Muzyczne” (Marcin Horn), „Bajki Babci Agatki” (Helena Stachnowicz), „Pop and Rock” (Janusz Pietruszyński), „MC New Romantic” (Marcin Cimaszkiewicz), „Spotkanie z X muzą” (Grażyna Kowalska), „Magazyn popularno-naukowy” (Robert Szaj), „Pogo” – subkultury młodzieżowe (Marek Nowosad), „Fonofobia” (Marcin Borchardt), „Pop dla romantyków” i „Przed burzą” (Tadeusz Piotrowski), „Lokalne Wydarzenia Tygodnia” i „Na sygnale” czyli pitaval elbląski pod redakcją Katarzyny Siedleckiej, „Sportowy Weekend” – audycja informacyjna Marcina Kaznochy oraz „Dźwięki i zgrzyty” Krzysztofa Rokity.

 

- Po roku działalności radia, sukcesach, doszło między tobą a niektórymi dziennikarzami do spięć i odszedłeś... O co chodziło w tym konflikcie?

- W pewnym momencie, zaczęły dziać się dziwne rzeczy w radiu... Postanowiłem zatrzymać emisję programu, zrobić przerwę konserwacyjną na dwie godziny i po prostu wypieprzyć parę osób. Chciałem doprowadzić do tego, żeby niektórzy ludzie przestali gwiazdorzyć, a wzięli się za pracę... Doszło do tego, że program w większości zaczął składać się z konkursów. A nagrodą była nawet butelka wody mineralnej. Nie tak miało wyglądać poważne radio. Powoli robił się z tego radiowęzeł szkolny – a tego chciałem uniknąć.

To miało być poważne, lokalne radio informacyjne, a nie radio muzyczne. Ja wiem, że młodzi ludzie pracujący w radio woleli słuchać muzyki, ale to nie tak działa. Na swój byt musieliśmy zarobić reklamami. Ciąg myślowy był zatem taki: kto daje reklamy? Businessman. Kim on jest? To facet przeważnie już po 40. Jakiej on słucha muzyki? No i ciężki rock, nowości czy metal niech sobie będą – ale nie w godzinach największej słuchalności.

Kilku osobom to się niekoniecznie spodobało. Praktycznie, to ja rzuciłem podanie. Powiedziałem, że: „róbta se, co chceta”. Zarząd miał przyjąć, bądź nie przyjąć mojej rezygnacji. Jednym głosem przyjęli. Był to głos Jacka Bocheńskiego, który zaważył.

 

- Przez jakiś czas byłeś rzecznikiem prasowym ówczesnego prezydenta Elbląga Witolda Gintowt-Dziewałtowskiego.

- Byłem, ale odszedłem i podsunąłem pomysł Witoldowi Gintowt-Dziewałtowskiemu, aby został nim Mirosław Dymczak, a ja odszedłem do "Głosu Elbląga".

 

- Radio EL upadło w 2012 r. Jakie są Twoje odczucia?

- Szkoda. Szkoda dlatego, że to miało potencjał w tym sensie, że mogło być blisko ludzi. Mogło być częścią tego miasta. Później już go właściwie nie słuchałem. Wróciłem do Trójki. Po moim odejściu było to radio głównie muzyczne. Zaczęto się wzorować na radiu ZET, RMF FM czy na tego typu stacjach. Zmarnowano cały informacyjny potencjał, który tkwił w radiu. I tego trochę szkoda.

Po wyjeździe z Polski w 2003 roku, nigdy już nie wróciłem do dziennikarstwa. W 2022 r. na YouTube uruchomiłem kanał poświęcony katastrofom morskim... Wzięło się to stąd, że z kim byś nie rozmawiał, na pytanie, jaka była największa katastrofa morska, to zawsze padnie odpowiedź: Titanic. W 99 przypadkach na sto. O innych katastrofach ludzie w ogóle nie wiedzą.

Ostatnio poszerzyłem treść także o inną tematykę „katastroficzną”. I robię to co lubię: piszę, nagrywam, montuję… To taka namiastka radia, które zawsze kochałem najbardziej: nie prasę, nie TV – ale właśnie radio. No… może na równi z fotografią prasową.

 

- Skąd pomysł na książki? „Niezwykłe Morze. Opowieści prawdziwe”, „Katastrofy morskie”. Przybliż czytelnikom pokrótce, co się w nich znajduje...

- Jeżeli już miałem napisane treści, które zamieniały się później na podcasty, to zrobienie z tego książki nie było już problemem. To są te same teksty. A jeśli chodzi o treść? W książkach są opisy różnych, dziwnych katastrof. I okrętu podwodnego, który zatonął przez odkręcony zawór w toalecie, i o zderzeniu Batorego z górą lodową, i o statku „imprezowym” na Tamizie, i o kobietach-piratach, i o rozbitkach, którzy z głodu posuwali się do kanibalizmu… I tak można by wymieniać, bo tekstów jest około trzystu…

W ciągu kilku miesięcy prawdopodobnie powstanie kolejny „katastroficzny” kanał, w którym znajdą się opisy katastrof lotniczych i kolejowych, tsunami i pożarów, zawalenia się kopalń i budynków… W końcu nie na darmo moi słuchacze mówią o mnie „Pan Katastrof”...

 

Zainteresowanych tematyką zapraszamy na kanał „Anatomia Katastrofy” w serwisie YouTube.

 

Krzysztof Bidziński

www.muzycznyelblag.pl


Najnowsze artykuły w dziale Dawno temu

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Uwaga! Opinia zostanie zamieszczona na stronie po zatwierdzeniu przez redakcję.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
Reklama