Plakat obraża, bo obnaża?

Jeszcze nie opadły emocje po niedzielnej (24 marca) premierze spektaklu „Mistrz i Małgorzata”, a już rozgorzały kolejne. Tym razem związane z plakatem. Jego autor – uznany na całym świecie artysta Leszek Żebrowski - umieścił w centralnym punkcie nagie kobiece ciało, co oburzyło mieszkankę Elbląga: - Teatr, jako instytucja, powinien szerzyć kulturę, dobro i piękno, a nie gorszyć! – napisała w liście do dyrektora elbląskiej sceny.
Każdy do sztuki podchodzi inaczej. Jeden, spoglądając na obraz abstrakcyjny będzie twierdzić, że to wybitne dzieło, inny powie, że to nic nie warte. Wszystko zależy od indywidualnego podejścia. Tak czy inaczej, artysta w swoich dziełach próbuje przekazać część swojego wnętrza. To, co stworzy, stanowi odbicie jego emocji, odczuć. Sztukę można określić więc jako oryginalne, celowe działania twórcy wzbudzające emocje u odbiorcy. A tego na pewno odmówić nie można Leszkowi Żebrowskiemu, uznanemu plakaciście, który dla elbląskiego Teatru im. Aleksandra Sewruka zaprojektował już plakaty m.in. do spektakli „Mazepa”, „Moralność Pani Dulskiej” czy zapowiadające Elbląską Wiosnę Teatralną. Żaden z nich nie wzbudził jednak takich emocji, jak plakat do najnowszej realizacji, czyli „Mistrza i Małgorzaty”.
Dzień po premierze, dyrekcja elbląskiego teatru otrzymała list od oburzonej mieszkanki, w którym czytamy (list został bowiem opublikowany na facebookowym profilu teatru): „(...) nie zgadzam się, by w ten sposób Teatr Elbląski reklamował swoje widowiska w miejscu publicznym /też w Internecie/. Uważam, że jest to jedna z form niszczenia godności kobiety poprzez traktowanie jej jak została przedstawiona w tym plakacie. Poza tym mieszkańcami Elbląga są nie tylko osoby pełnoletnie, ale też dzieci i nastolatki. Teatr jako instytucja powinna szerzyć kulturę, dobro i piękno, a nie gorszyć.” Na zakończenie oburzona elblążanka dodała, że w związku z powyższym, jej syn na ten spektakl z klasą nie pójdzie.
W Internecie rozgorzała dyskusja. Komentujący nie kryli swojego zaskoczenia takim odbiorem plakatu „Mistrza i Małgorzaty”. Oto przykładowe wypowiedzi: „Ciekawe, co autor ma do powiedzenia na temat Wenus z Milo”; „Nie wiem co tu przeszkadza komukolwiek? Kobiece ciało? Powinno się w takim razie zamknąć wszystkie galerie sztuki bo pełno tam aktów…”; „I zlikwidować ze szkół podręczniki do biologii... albo przynajmniej ilustracje w nich”.
Byli też i tacy, którzy wietrzyli prowokację.
-Dla mnie jest to kuriozalne – „aferę plakatową” kwituje rzecznik elbląskiego teatru Tomasz Walczak. - Kultura nasza opiera się na chrześcijaństwie, chcemy czy nie - tak jest i nic tego nie zmieni. Ani spektakl „Mistrz i Małgorzata", ani sam plakat nie są obrazoburcze. Powiem więcej, jeśli plakat autorstwa Leszka Żebrowskiego, jednego z najbardziej cenionych plakacistów świata, wzbudza takie emocje, to jesteśmy szczęśliwi, bo tenże plakat powstał na nasze zamówienie, a inspirowany jest innym genialnym twórcą i jego wrażliwością artystyczną, mam na myśli Franciszka Andrzeja Starowieyskiego. Co do listu – kontynuuje Walczak - nie będziemy się do niego odnosili, zrobiła to nasza publiczność na fanpage teatru.
I na koniec myśl legendy kina Marylin Monroe: Nieważne, jak o tobie mówią, ważne by mówili. Bo reklama jest dźwignią handlu.
Dzień po premierze, dyrekcja elbląskiego teatru otrzymała list od oburzonej mieszkanki, w którym czytamy (list został bowiem opublikowany na facebookowym profilu teatru): „(...) nie zgadzam się, by w ten sposób Teatr Elbląski reklamował swoje widowiska w miejscu publicznym /też w Internecie/. Uważam, że jest to jedna z form niszczenia godności kobiety poprzez traktowanie jej jak została przedstawiona w tym plakacie. Poza tym mieszkańcami Elbląga są nie tylko osoby pełnoletnie, ale też dzieci i nastolatki. Teatr jako instytucja powinna szerzyć kulturę, dobro i piękno, a nie gorszyć.” Na zakończenie oburzona elblążanka dodała, że w związku z powyższym, jej syn na ten spektakl z klasą nie pójdzie.
W Internecie rozgorzała dyskusja. Komentujący nie kryli swojego zaskoczenia takim odbiorem plakatu „Mistrza i Małgorzaty”. Oto przykładowe wypowiedzi: „Ciekawe, co autor ma do powiedzenia na temat Wenus z Milo”; „Nie wiem co tu przeszkadza komukolwiek? Kobiece ciało? Powinno się w takim razie zamknąć wszystkie galerie sztuki bo pełno tam aktów…”; „I zlikwidować ze szkół podręczniki do biologii... albo przynajmniej ilustracje w nich”.
Byli też i tacy, którzy wietrzyli prowokację.
-Dla mnie jest to kuriozalne – „aferę plakatową” kwituje rzecznik elbląskiego teatru Tomasz Walczak. - Kultura nasza opiera się na chrześcijaństwie, chcemy czy nie - tak jest i nic tego nie zmieni. Ani spektakl „Mistrz i Małgorzata", ani sam plakat nie są obrazoburcze. Powiem więcej, jeśli plakat autorstwa Leszka Żebrowskiego, jednego z najbardziej cenionych plakacistów świata, wzbudza takie emocje, to jesteśmy szczęśliwi, bo tenże plakat powstał na nasze zamówienie, a inspirowany jest innym genialnym twórcą i jego wrażliwością artystyczną, mam na myśli Franciszka Andrzeja Starowieyskiego. Co do listu – kontynuuje Walczak - nie będziemy się do niego odnosili, zrobiła to nasza publiczność na fanpage teatru.
I na koniec myśl legendy kina Marylin Monroe: Nieważne, jak o tobie mówią, ważne by mówili. Bo reklama jest dźwignią handlu.
A