Sztuka wyboru

Z jednej strony obrazy kolorowe i krzykliwe, trochę pop- artystyczne, z drugiej klasyczne portrety, skupiające siłę wyrazu na danej postaci. Dwie artystki, jedna wystawa i nawiązanie do tradycji paryskiego Salonu Odrzuconych. Autorska Pracownia Rzeźby Waldemara Cichonia zaprasza na specjalną ekspozycję prac dwóch elbląskich artystek. Zobacz zdjęcia z wernisażu.
Pomysł na to, aby prace Anny Panek oraz Rity Wójcik pokazać wziął się stąd, że decyzją komisji 27. Salonu Elbląskiego nie pojawiły się one na tegorocznej wystawie (poza jedną, której autorką jest Rita Wójcik).
– Ilustracją, która zaprasza na dzisiejszy wernisaż jest obrazek wypędzenia z raju. To taka metafora do tego, że prace, które można dziś oglądać to te, które zostały „wypędzone” z tegorocznego Salonu Elbląskiego – mówił elbląski rzeźbiarz Waldemar Cichoń podczas dzisiejszego (23 lipca) wernisażu. Dodał również, że wystawa odnosi się do tradycji paryskiego Salonu Odrzuconych. – Właśnie wtedy sztuka wyemancypowała się, oddzieliła od wszelkich sądów i werdyktów akademizmu, a ci, którzy zostali odrzuceni w historii sztuki stanowią najbardziej światłe punkty. Niewykluczone, że nasze dzisiejsze bohaterki staną w jednym rzędzie z tymi odrzuconymi na Salonie Paryskim.
Jak wyjaśniała jedna z malarek, Anna Panek, taki brak akceptacji dla pracy artysty zawsze jest bolesny, ale z drugiej strony dzieła te zostały pokazane, z czego należy się naprawdę cieszyć.
– To jest wygrana sama w sobie – mówiła Anna Panek.
Obie artystki mają dyplom uczelni artystycznych, a także szereg wystaw indywidualnych i zbiorowych na swoim koncie.
Prace można oglądać tylko przez tydzień (do przyszłego wtorku), w pracowni Waldemara Cichonia przy ul. Garbary 12.
– Ilustracją, która zaprasza na dzisiejszy wernisaż jest obrazek wypędzenia z raju. To taka metafora do tego, że prace, które można dziś oglądać to te, które zostały „wypędzone” z tegorocznego Salonu Elbląskiego – mówił elbląski rzeźbiarz Waldemar Cichoń podczas dzisiejszego (23 lipca) wernisażu. Dodał również, że wystawa odnosi się do tradycji paryskiego Salonu Odrzuconych. – Właśnie wtedy sztuka wyemancypowała się, oddzieliła od wszelkich sądów i werdyktów akademizmu, a ci, którzy zostali odrzuceni w historii sztuki stanowią najbardziej światłe punkty. Niewykluczone, że nasze dzisiejsze bohaterki staną w jednym rzędzie z tymi odrzuconymi na Salonie Paryskim.
Jak wyjaśniała jedna z malarek, Anna Panek, taki brak akceptacji dla pracy artysty zawsze jest bolesny, ale z drugiej strony dzieła te zostały pokazane, z czego należy się naprawdę cieszyć.
– To jest wygrana sama w sobie – mówiła Anna Panek.
Obie artystki mają dyplom uczelni artystycznych, a także szereg wystaw indywidualnych i zbiorowych na swoim koncie.
Prace można oglądać tylko przez tydzień (do przyszłego wtorku), w pracowni Waldemara Cichonia przy ul. Garbary 12.
mw