UWAGA!

Tomasz Steńczyk: albo nas pokochają, albo znienawidzą!

 
Elbląg, Chcemy wywołać skrajne reakcje. Albo ludzie nas za to pokochają, albo znienawidzą. Albo powiedzą, że tak się nie robi, że tak nie wolno, albo krzykną „o, wreszcie!” - mówi Tomasz Steńczyk o płycie z utworami Agnieszki Osieckiej
Chcemy wywołać skrajne reakcje. Albo ludzie nas za to pokochają, albo znienawidzą. Albo powiedzą, że tak się nie robi, że tak nie wolno, albo krzykną „o, wreszcie!” - mówi Tomasz Steńczyk o płycie z utworami Agnieszki Osieckiej (fot. AD)

Na co dzień pracuje jako akustyk w Młodzieżowym Domu Kultury, Po godzinach daje jednak upust swojej kreatywności, pisząc muzykę do kolejnych utworów. Obecnie pracuje nad kolejną płytą, a już w niedzielę podczas Dni Elbląga zaśpiewa przed elbląską publicznością. O pasjach, kolejnej płycie i planach na przyszłość rozmawiamy z elbląskim bardem Tomaszem Steńczykiem.

- Masz imponującą listę osiągnięć, a autorem tekstów twoich piosenek z debiutanckiej płyty „Myślibitwa” jest Sławomir Wolski, który znany jest choćby ze współpracy z Renatą Przemyk. Jak to się stało, że to właśnie on postanowił pisać dla ciebie?
       - Na festiwalu w Rybniku, gdzie zająłem pierwsze miejsce, zaśpiewałem piosenkę jego autorstwa z repertuaru Mariusza Lubomskiego. Trochę ją na swój sposób przearanżowałem. Wolskiemu bardzo się to spodobało i napisał do mnie, a ja podchwyciłem temat i tak powstały teksty do pierwszej jak na razie wydanej płyty.
       - Ty podsunąłeś mu tematy?
       - Nie. Były to teksty albo napisane przez niego wcześniej, albo powstawały na bieżąco. To on wymyślał tematy i tytuły. Ja nie miałem z tym nic wspólnego. Nie narzucałem mu niczego. Z czasem podesłał mi trzynaście tekstów, bardzo mi się spodobały, nie miałem więc problemów z utożsamieniem się z nimi. Odbieramy ze Sławkiem na podobnych falach.
       - W piosence pt. „Holandia” Wolski odwołuje się do Żuław. Było to celowe, bo ty pochodzisz z Żuław? Czy może odwołał się do nich, bo są one dość podobne krajobrazowo do Holandii?
       - Czy było to zamierzone, dokładnie nie wiem. Jest to jednak wielce prawdopodobne. Ja go chyba nawet o to kiedyś zapytałem i wiem, że rozmawialiśmy na ten temat, ale muszę przyznać, że dokładnie nie pamiętam, co mi wtedy odpowiedział.
       - Co zaśpiewasz podczas zbliżających się Dni Elbląga?
       - Grechutę, Osiecką i Steńczyka. Głównie piosenki Osieckiej, które są materiałem naszej nowej płyty. Pozwolimy sobie także na zagranie kilku żwawszych utworów z „Myślibitwy”.
       - Kojarzę tylko te smutne.
       - Są i takie, i takie. U Wolskiego urzekły mnie nie tyle tematy, ile sposób pisania tekstów. Przez to stają się one niezwykle oryginalne. Bardzo ciężko jest wymyślić nowy temat piosenki. Utwory zawsze będą albo smutne albo wesołe, albo o miłości albo o życiu. Tu za bardzo nie można być oryginalnym. Można jednak nim być w sposobie ich napisania, w doborze słów. Podczas koncertu na Dniach Elbląga zaśpiewam „Ludzie w tv”, „Pokrzep mnie” i „Wojnę”, bo to są najbardziej energetyczne utwory, najbardziej nadające się na tego rodzaju imprezę. Ogólnie nasza płyta (moja i mojego zespołu „Mechaniczna pomarańcza") nie nadaje na tego typu imprezy, ponieważ jesteśmy zbyt mało znani, byśmy mogli to prezentować przed szerszą publicznością. Zagramy więc utwory, które są bardziej do słuchania niż do myślenia. Dni Elbląga przyciągają różnych ludzi i część z nich może będzie słuchała, ale duża część przyjdzie się po prostu pobawić. Trzeba więc zagrać coś znanego i dodatkowo przearanżować to tak, by dany utwór odpowiadał swoim brzmieniem charakterowi imprezy. Trzeba tych ludzi czymś zainteresować.
       - Brałeś udział w wielu ogólnopolskich konkursach takich jak: „Grechuta Festival Kraków”, „Studencki Festiwal Piosenki” czy w konkursie „Pamiętajmy o Osieckiej". Nie bez sukcesów. Czy masz jeszcze jakieś plany konkursowe?
       - W ogóle nie mam takich planów. W moim życiu było może z dziesięć takich festiwali. A wszystkie prowadziły do jednego – Krakowskiego Studenckiego Festiwalu Piosenki. Jest to najważniejszy festiwal w Polsce. Nie ma nic ponadto. Co roku zjeżdża się tam około pięćdziesięciu wcześniej wyselekcjonowanych artystów. Jest to taki festiwal festiwali. Mi udało się go wygrać. Jeśli się więc zdobyło coś najwyższego, to po co brać udział w festiwalach, które do niego prowadzą? Można by było to zrobić dla kasy, ale ja tak nie umiem. To byłoby trochę nie fair. Są oczywiście tacy artyści, którzy wygrali już wszystko i wracają do festiwali niższych rangą i ewidentnie robią to dla pieniędzy, bo mają wiedzę, doświadczenie i wiedzą, jak zdobyć nie tyle nawet główną nagrodę, ale taką, która przyniesie im pieniądze. Ja nie będę tam jeździł dla pieniędzy.
       - Na co dzień pracujesz jako akustyk w Młodzieżowym Domu Kultury. Jak ci się tam pracuje?
       - To bardzo fajna fucha. Od wielu lat bardzo interesuję się nagrywaniem. Od dwóch lat mamy tam studio nagraniowe. Praca w MDK to dla mnie wielka przyjemność. To nie tylko praca, ale także hobby.
       - Oprócz tego rozwijasz się muzycznie…
       - Z czasem narodziła się potrzeba powstania płyty.
       - Potrzeba?
       - Bo był to jakiś kolejny etap. Pierwszym etapem były festiwale. Jednym z etapów była nauka gry na gitarze i śpiewu. A następstwem tego wszystkiego był kolejny etap, czyli nagranie płyty. Mam nadzieję, że kolejne będą coraz lepsze.
       - Na mieście mówią, że już wkrótce pojawi się kolejna płyta… Zdradź, jaka ona będzie.
       - Będzie to płyta z piosenkami Agnieszki Osieckiej. Mamy termin do końca roku. Chcieliśmy ją ukończyć trochę wcześniej, ale raczej się to nie uda. Wcale nie jest to takie proste, jak myśleliśmy. Oczywiście już wcześniej mieliśmy jakieś pomysły, ale gdy doszło do pracy nad płytą, okazało się, że nie wszystko może powstać z dnia na dzień. Wydaje się, że masz jakiś pomysł i zaraz wejdziesz do studia lub siądziesz do komputera i „przelejesz swoje myśli na taśmę”, a tak nie jest. Idzie nam to trochę oporniej i dłużej niż zakładaliśmy, a wszystko dlatego, że chcielibyśmy zrobić wszystko inaczej niż do tej pory. Czy nam się to uda? Nie wiadomo.
       - Inaczej czyli jak?
       - Chcemy to zrobić w swoim stylu, by było to rozpoznawalne i charakterystyczne dla nas. By słuchacze wiedzieli, że to my gramy i nie jest to kolejny cover Agnieszki Osieckiej. Nie ukrywam, że chcielibyśmy to trochę wywrócić do góry nogami i brzmieniowo i aranżacyjnie. Chcemy wywołać skrajne reakcje. Albo ludzie nas za to pokochają albo znienawidzą. Albo powiedzą, że tak się nie robi, że tak nie wolno, albo krzykną „o, wreszcie!”.
      
       Koncert Tomasza Steńczyka podczas Dni Elbląga odbędzie się w niedzielę, 22 czerwca, o godz. 18. Miejsce: plac cyrkowy, Wyspa Spichrzów.
      
      
Rozmawiała Dominika Kiejdo
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • Spoko muza, i to naszego lokalnego artysty :) Pokrzep mnie można znaleźć na jutjubie - bardzo pozytywne :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5
    5
    Q-mata(2014-06-18)
  • Jedyna, dobra, propozycja niedzielnego koncertu na Dniach Elbląga. Genialny głos i świetne piosenki. Byłam na dwóch koncertach. Kto nie słyszał - polecam!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1
    3
    Judytaaa(2014-06-19)
Reklama