Remis, który smakuje inaczej (komentarze pomeczowe)

Mazovia Mińsk Mazowiecki i Olimpia Elbląg podzieliły się punktami po meczu, w którym emocji nie brakowało do ostatnich sekund. Gospodarze prowadzili, później przez całą drugą połowę grali w osłabieniu, a Olimpia zdołała odwrócić wynik. Ostatnie słowo należało jednak do Mazovii, która niemal w ostatniej akcji doprowadziła do remisu 2:2. Obaj trenerzy patrzyli na ten rezultat z zupełnie innej perspektywy.
Mazovia zaczęła lepiej
Damian Guzek, trener gospodarzy, był zadowolony przede wszystkim z pierwszych fragmentów spotkania. Jego zespół długo utrzymywał się przy piłce i potrafił narzucić Olimpii własne warunki.
– Mazovia na pewno dobrze weszła w mecz. Od pierwszych minut nasza gra wyglądała naprawdę zadowalająco. Dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, szukaliśmy swoich rozwiązań, natomiast przeciwnik częściej ustawiał się w niskiej obronie i czekał na swoje momenty. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę, że Olimpia to bardzo wartościowy, dobrze poukładany zespół, mający ciekawe pomysły taktyczne – mówił na pomeczowej konferencji Damian Guzek.
Karol Przybyła na początek spotkania patrzył przede wszystkim przez pryzmat straconej bramki. Jego zdaniem rzut karny, po którym Mazovia objęła prowadzenie, był przypadkowy.
– Pełen emocji mecz. Finalnie z wyniku nie możemy być zadowoleni, ponieważ wiemy, jak to spotkanie przebiegało. Tracimy bramkę po przypadkowym rzucie karnym, kiedy nasz zawodnik z dwóch, trzech metrów dostaje mocno uderzoną piłką w rękę. To stawia nas w niekomfortowej sytuacji – mówił na pomeczowej konferencji Karol Przybyła.
Mecz zaczął się zmieniać
Po około pół godzinie Olimpia zaczęła coraz częściej dochodzić do głosu. Zdaniem Guzka przewaga elblążan stopniowo rosła, a jej konsekwencją była również sytuacja, po której Mazovia straciła zawodnika.
– Przez pierwsze 30–35 minut mieliśmy swoje sytuacje. Była poprzeczka, rzut karny, wcześniej również dwa groźne strzały. Później mecz zaczął się wyrównywać, a im dalej w las, tym przewaga Olimpii rosła. Myślę, że druga żółta kartka, a w konsekwencji czerwona, również była w pewnym stopniu efektem tego, jak w tamtym momencie grał przeciwnik. Olimpia była ustawiona wysoko i agresywnie.
Dla Olimpii czerwona kartka gospodarzy oznaczała zupełnie nowe rozdanie.
– Druga żółta kartka dla zawodnika gospodarzy daje nam oddech i drugie życie – podkreślił Przybyła.
Plan na drugą połowę
Mazovia wiedziała, że po przerwie czeka ją przede wszystkim obrona. Grając jednego zawodnika mniej, gospodarze spodziewali się przewagi Olimpii w bocznych sektorach i dużej liczby dośrodkowań.
– Przeciwko tak dobrze zorganizowanemu taktycznie zespołowi bardzo trudno nawiązać równorzędną rywalizację, grając jednego zawodnika mniej. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Nakreśliliśmy plan na drugą połowę i chłopcy go realizowali, ale wiedzieliśmy również, że sytuacji dla Olimpii będzie coraz więcej. Spodziewaliśmy się, że będą szukać przewagi w bocznych sektorach i dośrodkowań. Tak też ta druga połowa wyglądała – zaznaczył Guzek.
Olimpia miała z kolei jasno określone, czego powinna unikać. Sztab przestrzegał zawodników przede wszystkim przed stałymi fragmentami Mazovii.
– Wychodząc na drugą połowę, powiedzieliśmy sobie w szatni, że grając w przewadze jednego zawodnika, przede wszystkim nie możemy dopuszczać do stałych fragmentów gry dla gospodarzy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to prawdopodobnie będzie ich główny sposób, żeby nam zagrozić i zdobyć bramkę – mówił Przybyła.
Olimpia odwróciła wynik
Przewaga elblążan przyniosła efekt. Olimpia najpierw wyrównała, później zdobyła drugą bramkę i miała kolejne okazje, żeby zamknąć spotkanie.
– Doprowadzamy do 1:1, później wychodzimy na prowadzenie 2:1 i mamy sytuacje, żeby zamknąć ten mecz, strzelając trzecią czy czwartą bramkę. Nie robimy tego i po raz kolejny zostajemy za to skarceni – przyznał szkoleniowiec Olimpii.
Guzek podkreślał, że jego drużyna w osłabieniu robiła wszystko, żeby wytrzymać coraz większy napór gości.
– Na tyle, na ile pozwalały nam możliwości, nadrabialiśmy pracą indywidualną, determinacją i tempem przesuwania. Nie ustrzegliśmy się jednak błędów. Kiedy przeciwnik coraz mocniej napiera i wprowadza w pole karne czterech, pięciu czy sześciu zawodników, a z naszej struktury wynika, że bronimy tam trzema lub czterema, prędzej czy później może pojawić się błąd.
Stały fragment zdecydował
Ostatecznie sprawdził się scenariusz, przed którym Olimpia przestrzegała się w przerwie. Mazovia dostała stały fragment i wykorzystała go niemal w ostatniej akcji spotkania.
– Ostatecznie właśnie w taki sposób tę bramkę straciliśmy. Nie zamykamy meczu i zostajemy za to skarceni niemal w ostatniej akcji spotkania – podsumował Przybyła.
Dla Mazovii był to z kolei dowód, że praca nad stałymi fragmentami przynosi efekty.
– Chwała chłopakom za to, że stałe fragmenty gry mamy na dobrym poziomie i potrafimy z nich czerpać korzyści. Bramka na 2:2, po dośrodkowaniu Michała (Janoty - dop. qba), który jest specjalistą od takich sytuacji, dała nam remis – mówił Guzek.
Jeden punkt, dwa nastroje
Ten sam wynik pozostawił po obu stronach zupełnie inne emocje. Mazovia, po całej drugiej połowie rozegranej w dziesiątkę, mogła docenić uratowany punkt.
– Myślę, że ten wynik trochę podniesie chłopaków, ponieważ w drugiej połowie zostawili na boisku mnóstwo zdrowia i serca. Może nie będziemy po tym meczu przesadnie optymistyczni, ale patrząc na jego przebieg, a szczególnie na drugą połowę, ten punkt na pewno trzeba szanować – zakończył Damian Guzek.
W Olimpii dominował niedosyt. Elblążanie mieli zwycięstwo bardzo blisko, dlatego remis trudno było przyjąć z pełnym zadowoleniem.
– Przed meczem taki remis może nie byłby wynikiem, który wzięlibyśmy w ciemno, ale na pewno bardzo byśmy go szanowali. Mazovia to zespół, który dobrze gra w piłkę, jest dobrze poukładany i ma wielu doświadczonych zawodników. Ten punkt również szanujemy, natomiast bezpośrednio po meczu jesteśmy na pewno źli i czujemy duży niedosyt – podsumował Karol Przybyła.
Przed Olimpią tygodniowy mikrocykl, który zakończy ligowe spotkanie z Wigrami Suwałki. Żółto-biało-niebiescy w sobotę, 29 sierpnia, w ramach 6. kolejki Betclic III ligi zagrają na własnym boisku. Początek meczu o godz. 17. Wcześniej elblążanie poznają także swojego kolejnego rywala w Wojewódzkim Pucharze Polski. Losowanie III rundy Steakownia Store WPP odbędzie się w środę, 26 sierpnia, o godz. 10.
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg