UWAGA!

Nadzieja dla „wykluczonych”

Pani nie wie, jak to jest, kiedy człowiek nie pracuje tak długo. Kiedy siedzi się w domu, myśli się, że człowiek do niczego się nie nadaje - mówi kobieta o smutnych oczach, której wiek trudno oszacować. Nie jest stara, ma troje dzieci, najstarsze jest już dorosłe, najmłodsze chodzi do podstawówki. To dzieci były powodem siedzenia w domu. To znaczy pretekstem.

Bo przecież przy trójce i mężu jest co robić - zawsze tak myślała. I wszyscy, tak jej się zdawało, rozumieli to. I nagle okazało się, że to nic nie znaczy. I że nic nie umie, a dzieci trochę się jej wstydzą. Bo inne mamy wyglądają lepiej. Inaczej wyglądają, inaczej mówią. A ona chciała tak dobrze dla wszystkich... Dziś na nic jej skończony 25 lat temu ekonomik. Nic nie umie. Nikt do pracy jej nie przyjmie, choć ma maturę i dyplom technika. - Jak to nieważne? - pyta rozżalona. - Przecież tak się starałam, byłam pierwsza w rodzinie po maturze. Trochę potem pracowała w biurze, bo wtedy z pracą nie było kłopotu. Poznała fajnego chłopaka, był piękny ślub, potem urodziła się pierwsza córka.
     - Poszłam na wychowawczy, bo wszystkie wtedy tak robiły. Córka poszła do przedszkola, ja wróciłam do biura. Jak miała 6 lat , na świat przyszedł syn. Znowu siedziała z nimi w domu. Nawet dobrze, tak myślałam wtedy, mała do szkoły , a synek przy mamie. I jakoś tak zeszło.
     Aż urodziła trzecie dziecko. Od początku chorowite, nie mogło wszystkiego jeść, nie spało, płakało... - Nie mogłam jej oddać obcym pod opiekę - twierdzi stanowczo. Dziś „mała” ją przerosła, czasem choruje, ale normalnie chodzi do szkoły. I niby wszystko jest dobrze. Tylko ona nie jest do końca szczęśliwa. - Brak mi ludzi, brak mi tego, że muszę się co dzień ekstra ubrać, pójść do pracy, mieć inne obowiązki. Nie spotykam się z koleżankami, bo one mają swoje sprawy. Nie mam o czym z nimi rozmawiać, nie mam wrednej szefowej, nie przychodzą do mnie interesanci . Mam tylko dom, męża i dzieci... Wiem, że to nie jest mało, że inni mi zazdroszczą. Starsza córka kończy licencjat, syn ma niedługo maturę, a najmłodsza też dobrze sobie radzi. Mąż jest w porządku, pracuje u prywaciarza. Mało zarabia, ale jakoś dajemy radę. Czasem dostaniemy zapomogę i jakoś się kręci. Biednie? Nieprawda - oburza się. Dzieciom przecież nic nie brakuje. A ja potrafię się poświęcić. Taki los matki. Takie trudne czasy...
     To nie jest opowieść jednej matki. To połączone życiorysy kilku czterdziestoparoletnich kobiet. Nic oryginalnego. Normalne życie. Żadna patologia. Nie ma tu przemocy, alkoholu, złodziejstwa. Zwykłe rodziny. I tylko ten brak nadziei na lepsze. Bo świat poszedł do przodu, a one zostały. O takich jak one mówi się - wykluczone społecznie. To znaczy, niby razem, ale jednak gdzieś na boku. Niby w porządku, ale jakieś gorsze. Niedostosowane do nowych czasów. Nie młode, ale i nie stare. To, że trzeba im pomóc, nie budzi żadnych wątpliwości. Tylko jak?
     Na pięć tysięcy zarejestrowanych bezrobotnych w Elblągu aż trzy tysiące to kobiety. W większości pozbawione są już prawa do zasiłku, nie mają pożądanych umiejętności zawodowych, nie wiedzą, gdzie i jak szukać pracy. Boją się konfrontacji z nieznanym, szukają byle pretekstu, by nie szukać wyjścia.
     Dla takich osób, nie tylko dla kobiet, Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Elblągu wymyślił i wdrożył systemowy projekt pod nazwą „Od wykluczenia do usamodzielnienia” finansowany przez Unię Europejską w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. W ramach projektu Aktywnej Integracji realizowane są tzw. kontrakty socjalne. W pierwszej edycji do udziału w programie zakwalifikowano 266 osób, które pozostają długotrwale bez pracy i są pod opieką MOPS. Przez trzy miesiące spotykają się przez pięć dni w tygodniu z psychologiem i doradcą zawodowym. Uczą się podstawowych umiejętności społecznych, bycia razem, rozmowy z obcymi ludźmi, nawet tego, jak spędzać wolny czas. Oprócz tego mają zajęcia z informatyki, uczą się posługiwania komputerem i internetem. Są też lekcje podstaw języka angielskiego i ekonomii społecznej. Kolejny etap to diagnoza zawodowa i kurs nauki zawodu, do którego, zdaniem doradcy, uczestnik Aktywnej Integracji ma największe predyspozycje i który pozwoli na podjęcie pracy. Skorzysta z tego 216 elblążan. Bo to jest główny cel programu - znaleźć pracę i przywrócić człowieka do normalnej aktywności. Projekt „Od wykluczenia do usamodzielnienia” realizowany będzie od 2008 do 2013 roku. MOPS planuje przeszkolić w ten sposób 504 osoby.
     
     Projekt systemowy „Od wykluczenia do usamodzielnienia” realizowany jest przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Elblągu w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki Priorytet VII Promocja Integracji Społecznej Działanie 7.1 Rozwój i upowszechnienie aktywnej integracji Poddziałanie 7.1.1. Rozwój i upowszechnianie aktywnej integracji przez ośrodki pomocy społecznej.
Mira Stankiewicz
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • .. .do ludzi? proszę bardzo-od 4 października w soboty będą odbywały się spotkania kawowo-ciastkowe połączone z nauką robótek na szydełku-na ul. Wyspiańskiego 18 (lokal udostępniony przez właścicielkę Świata Haftu i Włóczek) - więc zapraszam :)
Reklama