Szkoda straconej szansy (piłka ręczna)

Nasze szczypiornistki doskonale rozpoczęły środowy mecz. Niestety przestoje w grze w połączeniu z nieskutecznością w decydujących momentach pojedynku złożyły się na wysoką porażkę. Start przegrał z SPR Lublin 30:40 (17:20). Zobacz fotoreportaż.
Początek pojedynku z wicemistrzyniami Polski był w wykonaniu Startu znakomity. Na bramkę Wiolety Janaczek odpowiedziała co prawda szybko Krystina Repelewska, ale potem przez pięć minut trafiały już tylko gospodynie. Nasze zawodniczki grały bardzo twardo w obronie, skutecznie w ataku i prowadziły 6:1. O czas poprosił trener lublinianek Edward Jankowski i przyjezdne zaczęły odrabiać straty. Trudno opisać, co stało się z naszą drużyną. Start, który na początku pojedynku nie miał słabych punktów między szóstą, a dwudziestą minutą spotkania zaledwie pięć razy trafił do bramki przyjezdnych, a stracił w tym czasie aż czternaście goli. Lepiej wyglądała gra gospodyń w końcówce pierwszej odsłony. W obronie elblążanki nadal nie potrafiły znaleźć sposobu na bardzo silną i celnie rzucającą Alinę Wojtas, ale w ataku nasze zawodniczki grały znacznie lepiej. Bramki zdobyły Paulina Wasak, Katarzyna Cekała i Anna Szott i elblążanki przegrywały trzema golami 17:20.
Jak dobrze nasza drużyna zagrała na początku pojedynku, tak słabo rozpoczęła drugą część meczu. Znowu na parkiecie istniał tylko SPR. Doświadczone lublinianki potrzebowały zaledwie kilku minut, by odskoczyć na siedem trafień. Wydawało się, że jest po meczu, ale elblążanki po raz kolejny zaczęły odrabiać straty. Nasz zespół znowu bronił agresywniej, a kibice mogli żałować, że nie było tak w całym spotkaniu. Kto wie jakim wynikiem zakończyłby się pojedynek, gdyby skuteczniej zagrała Katarzyna Cekała, która w krótkim czasie dwa razy nie potrafiła pokonać lublińskiej bramkarki w sytaucjach „sam na sam”. Przyjezdne przetrwały nawałnice Startu i kontrolowały grę pilnując czterobramkowej przewagi. W końcówce meczu nasza drużyna nie walczyła już z takim zaangażowaniem jak na początku pojedynku, a wicemistrzynie Polski bezlitośnie to wykorzystywały zdobywając gole po kontratakach.
Spotkanie zakończyło się zasłużonym zwycięstwem lublinianek. Nasze zawodniczki mogą żałować starconej szansy, bo grając tak agresywnie w obronie jak na początku pojedynku mogły osiągnąć w tym spotkaniu znacznie lepszy rezultat. Najbliższe dwa mecze Start bezydyskusyjnie musi wygrać, by marzyć jeszcze o grze w „ósemce”. W sobotę podopiczne trenera Grzegorza Gościńskiego zagrają w Polkowicach, a w przyszłym tygodniu podejmą w Elblągu Pogoń Szczecin.
Powiedzieli po meczu:
Grzegorz Gościński- Nie wiem, co mam o tym myśleć. Musimy się nad tym wszystkim zastanowić. Albo się komuś chce grać i robi to z pełnym zaangażowaniem, albo nie. Trudno przekonywać zawodniczkę w Superlidze, by rzucała z drugiej linii. Wystarczyło popatrzeć na Alinę Wojtas, która najpierw starała się rzucać, a dopiero potem myślała o „szukaniu koła”. U nas jest odwrotnie. Mogę przegrać nawet 20 bramkami, ale chcę wiedzieć, że walczyliśmy od a do z, że zostawiliśmy wszystkie siły na boisku. Kolejny raz tłumaczę się z tego, że ktoś nie podejmuje walki, nie walczy na 100 procent.
Anna Szott- Nie wiemy gdzie jest problem. Chyba boimy się wygrać. Coś idzie dobrze, a potem mamy przestoje. Gramy słabo w obronie tak jak dzisiaj czy w Gdyni, a tak nie można grać z tak silnymi przeciwnikami. Przed nami dwa mecze, które koniecznie musimy wygrać.
Anna Baranowska (SPR)- Słabo rozpoczęłyśmy ten mecz, zresztą często potrzebujemy czasu, by się obudzić. Potem grałyśmy spokojnie i kontrolowałyśmy mecz. Dobrze się gra, kiedy jest kilka bramek przewagi i tak było dzisiaj. Wygrałyśmy zasłużenie.
Zobacz wyniki i tabelę PGNiG Superligi.
Start Elbląg - SPR Lublin 30:40 (17:20)
Start: Kordunowska, Kędzierska, Frąckiewicz 1, Szlija, Szott 1, Sądej 6, Cekała 1, Wolska, Janaczek 6, Aleksandrowicz 4, Grudka, Wasak 10, Jałoszewska 1, Maksymiuk.
Najwięcej bramek dla SPR: Wojtas 10, Kocela 9, Stasiak, Nestsiaruk po 5.
Jak dobrze nasza drużyna zagrała na początku pojedynku, tak słabo rozpoczęła drugą część meczu. Znowu na parkiecie istniał tylko SPR. Doświadczone lublinianki potrzebowały zaledwie kilku minut, by odskoczyć na siedem trafień. Wydawało się, że jest po meczu, ale elblążanki po raz kolejny zaczęły odrabiać straty. Nasz zespół znowu bronił agresywniej, a kibice mogli żałować, że nie było tak w całym spotkaniu. Kto wie jakim wynikiem zakończyłby się pojedynek, gdyby skuteczniej zagrała Katarzyna Cekała, która w krótkim czasie dwa razy nie potrafiła pokonać lublińskiej bramkarki w sytaucjach „sam na sam”. Przyjezdne przetrwały nawałnice Startu i kontrolowały grę pilnując czterobramkowej przewagi. W końcówce meczu nasza drużyna nie walczyła już z takim zaangażowaniem jak na początku pojedynku, a wicemistrzynie Polski bezlitośnie to wykorzystywały zdobywając gole po kontratakach.
Spotkanie zakończyło się zasłużonym zwycięstwem lublinianek. Nasze zawodniczki mogą żałować starconej szansy, bo grając tak agresywnie w obronie jak na początku pojedynku mogły osiągnąć w tym spotkaniu znacznie lepszy rezultat. Najbliższe dwa mecze Start bezydyskusyjnie musi wygrać, by marzyć jeszcze o grze w „ósemce”. W sobotę podopiczne trenera Grzegorza Gościńskiego zagrają w Polkowicach, a w przyszłym tygodniu podejmą w Elblągu Pogoń Szczecin.
Powiedzieli po meczu:
Grzegorz Gościński- Nie wiem, co mam o tym myśleć. Musimy się nad tym wszystkim zastanowić. Albo się komuś chce grać i robi to z pełnym zaangażowaniem, albo nie. Trudno przekonywać zawodniczkę w Superlidze, by rzucała z drugiej linii. Wystarczyło popatrzeć na Alinę Wojtas, która najpierw starała się rzucać, a dopiero potem myślała o „szukaniu koła”. U nas jest odwrotnie. Mogę przegrać nawet 20 bramkami, ale chcę wiedzieć, że walczyliśmy od a do z, że zostawiliśmy wszystkie siły na boisku. Kolejny raz tłumaczę się z tego, że ktoś nie podejmuje walki, nie walczy na 100 procent.
Anna Szott- Nie wiemy gdzie jest problem. Chyba boimy się wygrać. Coś idzie dobrze, a potem mamy przestoje. Gramy słabo w obronie tak jak dzisiaj czy w Gdyni, a tak nie można grać z tak silnymi przeciwnikami. Przed nami dwa mecze, które koniecznie musimy wygrać.
Anna Baranowska (SPR)- Słabo rozpoczęłyśmy ten mecz, zresztą często potrzebujemy czasu, by się obudzić. Potem grałyśmy spokojnie i kontrolowałyśmy mecz. Dobrze się gra, kiedy jest kilka bramek przewagi i tak było dzisiaj. Wygrałyśmy zasłużenie.
Zobacz wyniki i tabelę PGNiG Superligi.
Start Elbląg - SPR Lublin 30:40 (17:20)
Start: Kordunowska, Kędzierska, Frąckiewicz 1, Szlija, Szott 1, Sądej 6, Cekała 1, Wolska, Janaczek 6, Aleksandrowicz 4, Grudka, Wasak 10, Jałoszewska 1, Maksymiuk.
Najwięcej bramek dla SPR: Wojtas 10, Kocela 9, Stasiak, Nestsiaruk po 5.
ppz