Wysoka porażka Startu (piłka ręczna)

Nasza drużyna zaledwie przez dziesięć minut sobotniego meczu była dla gospodyń równorzędnym rywalem. Gdynianki były lepsze w każdym elemencie gry i wygrały w pełni zasłużenie 37:25 (20:11). Na pochwałę zasłużyli elbląscy kibice wspaniale wspierający zespół Startu. Zobacz fotoreportaż.
Początek sobotniego meczu należał zgodnie z przewidywaniami do gospodyń. Łączpol nie miał słabych punktów. Gdynianki dobrze rzucały z dystansu w czym brylowały Loredana Mateescu i Katarzyna Duran. Skutecznie grały też skrzydłowa Katarzyna Koniuszaniec i kołowa Patrycja Kulwińska. W 9 min. gdynianki prowadziły trzema golami i wtedy dość niespodziewanie rytm złapała nasza drużyna. Elblążanki lepiej broniły, gole zdobyły z drugiej linii Hanna Frąckiewicz i rzutem z prawego skrzydła Agnieszka Szlija i było już tylko 6:5. Po chwili piłka ponownie wpadła do bramki gospodyń, ale sędziowie odgwizdali faul w ataku. Łączpol rzucił kolejną bramkę, potem następną i zaczął powiększać przewagę. Drugi kwadrans pierwszej odsłony był najsłabszy w wykonaniu Startu. Elblążanki grały fatalnie w obronie, nie potrafiły też znaleźć recepty na bardzo dobrą defensywę Łączpolu, często gubiły piłkę w ataku. Na boisku pojawiła się Agnieszka Wolska, ale rywalki skutecznie nie dopuszczały jej do rzutów. Do końca pierwszej połowy gdynianki miały zdecydowaną przewagę i prowadziły aż dziewięcioma trafieniami 20:11.
W drugiej połowie mecz się wyrównał. Trener Gościński wprowadził na boisko Paulinę Wasak i Ewelinę Ocalewicz i gra naszej drużyny w ataku wyglądała znacznie lepiej. Gdynianki, co oczywiste nie forsowały tempa. Grały dobrze w ataku pozycyjnym, wykorzystywały kontry i pilnowały wypracowanej wcześniej przewagi. Trudno było przypuszczać, że po przegranej tak wysoko pierwszej połowie nasza drużyna odwróci losy pojedynku, tym bardziej, że nadal grała słabo w obronie. Fantastyczni byli za to kibice Startu, którzy nawet gdy nasz zespół przegrywał już bardzo wysoko i nie było szans na odrobienie strat, nadal wspaniale dopingowali.
Jak słusznie po spotkaniu zauważył trener Gościński można być zadowolonym z liczby rzuconych bramek w meczu z tak trudnym rywalem. Niestety bardzo słabo nasza drużyna spisywała się pod własną bramką, stąd tak wysoka porażka. Już w najbliższą środę 18 stycznia w kolejnym ligowym spotkaniu Start podejmie w Elblągu SPR Lublin.
Powiedzieli po meczu:
Grzegorz Gościński- Mam duże pretensje do zespołu o obronę. Przy tak dobrze rzucających zawodniczkach nie można tak grać. Nie przeciwstawiliśmy się dobrze grającym gospodyniom i przez to nie mieliśmy dużo piłek do kontrataku. Oczywiście można powiedzieć, że Łączpol odpuścił w drugiej połowie, ale mimo wszystko rzuciliśmy 25 bramek co przy tej klasy przeciwniku jest niezłym wynikiem. Przy lepszej obronie mecz mógł wyglądać zupełnie inaczej. Przed nami kolejne trudne spotkania. Dziękuję za wspaniały doping naszym kibicom. Byli rewelacyjni.
Wioleta Janaczek- Spodziewaliśmy się, że gospodynie po porażce w ostatnim meczu w Chorzowie będą bardzo zmotywowane. Gratulujemy Gdyni zwycięstwa, one są na zupełnie innym miejscu w tabeli i mają inne cele. My zagrałyśmy słabo w obronie, miałyśmy też za dużo strat w ataku. Dziękujemy kibicom, którzy przyjechali z nami i bardzo nas wspierali.
Zobacz wyniki i tabelę PGNiG Superligi.
Vistal Łączpol Gdynia - EKS Start Elbląg 37:25 (20:11)
Gdynia: Mikszto, Vlasenko, Sulżycka 2, Głowińska, Jędrzejczyk 1, Białek 1, Siódmiak 1, Brzezińska, Kobzar 1, Lipska, Szwed 5, Mateescu 8, Duran 5, Koniuszaniec 5, Kulwińska 8, Andrzejewska.
Start: Kędzierska, Kordunowska, Frąckiewicz 3, Szlija 1, Szott 6, Matouskova, Sądej 1, Cekała, Wolska 2, Janaczek 3, Aleksandrowicz 2, Grudka, Wasak 5, Konefał, Ocalewicz 2, Jałoszewska.
W drugiej połowie mecz się wyrównał. Trener Gościński wprowadził na boisko Paulinę Wasak i Ewelinę Ocalewicz i gra naszej drużyny w ataku wyglądała znacznie lepiej. Gdynianki, co oczywiste nie forsowały tempa. Grały dobrze w ataku pozycyjnym, wykorzystywały kontry i pilnowały wypracowanej wcześniej przewagi. Trudno było przypuszczać, że po przegranej tak wysoko pierwszej połowie nasza drużyna odwróci losy pojedynku, tym bardziej, że nadal grała słabo w obronie. Fantastyczni byli za to kibice Startu, którzy nawet gdy nasz zespół przegrywał już bardzo wysoko i nie było szans na odrobienie strat, nadal wspaniale dopingowali.
Jak słusznie po spotkaniu zauważył trener Gościński można być zadowolonym z liczby rzuconych bramek w meczu z tak trudnym rywalem. Niestety bardzo słabo nasza drużyna spisywała się pod własną bramką, stąd tak wysoka porażka. Już w najbliższą środę 18 stycznia w kolejnym ligowym spotkaniu Start podejmie w Elblągu SPR Lublin.
Powiedzieli po meczu:
Grzegorz Gościński- Mam duże pretensje do zespołu o obronę. Przy tak dobrze rzucających zawodniczkach nie można tak grać. Nie przeciwstawiliśmy się dobrze grającym gospodyniom i przez to nie mieliśmy dużo piłek do kontrataku. Oczywiście można powiedzieć, że Łączpol odpuścił w drugiej połowie, ale mimo wszystko rzuciliśmy 25 bramek co przy tej klasy przeciwniku jest niezłym wynikiem. Przy lepszej obronie mecz mógł wyglądać zupełnie inaczej. Przed nami kolejne trudne spotkania. Dziękuję za wspaniały doping naszym kibicom. Byli rewelacyjni.
Wioleta Janaczek- Spodziewaliśmy się, że gospodynie po porażce w ostatnim meczu w Chorzowie będą bardzo zmotywowane. Gratulujemy Gdyni zwycięstwa, one są na zupełnie innym miejscu w tabeli i mają inne cele. My zagrałyśmy słabo w obronie, miałyśmy też za dużo strat w ataku. Dziękujemy kibicom, którzy przyjechali z nami i bardzo nas wspierali.
Zobacz wyniki i tabelę PGNiG Superligi.
Vistal Łączpol Gdynia - EKS Start Elbląg 37:25 (20:11)
Gdynia: Mikszto, Vlasenko, Sulżycka 2, Głowińska, Jędrzejczyk 1, Białek 1, Siódmiak 1, Brzezińska, Kobzar 1, Lipska, Szwed 5, Mateescu 8, Duran 5, Koniuszaniec 5, Kulwińska 8, Andrzejewska.
Start: Kędzierska, Kordunowska, Frąckiewicz 3, Szlija 1, Szott 6, Matouskova, Sądej 1, Cekała, Wolska 2, Janaczek 3, Aleksandrowicz 2, Grudka, Wasak 5, Konefał, Ocalewicz 2, Jałoszewska.
ppz