UWAGA!

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Uwaga! Opinia zostanie zamieszczona na stronie po zatwierdzeniu przez redakcję.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (wybrany wątek)
  • Też jestem absolwentem II LO, z lat 60-tych. Potwierdzam, iż spośród nauczycieli tamtego czasu oryginalnością wyróżniała się Kazimiera Wrona/Wrodecka. Zdania na jej temat są podzielone, ja akurat zapamiętałem wymienioną z arogancji, szpanerstwa i prymitywnych odzywek w stosunku do chociażby spokojnych, cichych dziewcząt. Normą było na lekcjach rzucanie przez p. Wronę kredą w kierunku uczniów, a na przerwach - szuranie po podłodze za dużymi o kilka numerów buciorami. Moją pasją była i jest nadal geografia. Mimo tego na lekcjach geografii u wymienionej z odpowiedzi i kartkówek otrzymywałem co najwyżej ocenę dostateczną i nie pomógł tu trik weryfikacyjny w postaci zamiany kartek na kartkówce z siedzącym obok mnie skądinąd dobrym uczniem - on otrzymał ocenę dobrą, a ja, niedostateczną. Zdawałem też maturę z geografii i tu w ocenie komisji pod przewodnictwem dyrektora p. Z.Sztuby wypadłem całkiem przyzwoicie. Dlatego dziwi mnie gloryfikowanie p. K.Wrony. Oby jak najmniej tego typu pedagogów! Jeśli już miałbym kogokolwiek wyróżnić z nauczycieli tamtych lat to z pewnością za obiektywizm i wysoką kulturę osobistą panów Tadeusza Goldera (fizyka) i Tadeusza Trojanowskiego (historia).
  • zgadzam się, pani Wrona to odpowiednik Ulenberga w I LO...
Reklama