UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Kary więzienia za strzały na Kosynierów Gdyńskich

 
Elbląg, Proces w tej sprawie trwał od czerwca ubiegłego roku
Proces w tej sprawie trwał od czerwca ubiegłego roku (fot. Michał Skroboszewski, archiwum portEl.pl)

7 lat więzienia dla Rafała Sz. i 3 lata więzienia dla Dominiki Z. - to kary, jakie w wydanym dzisiaj wyroku wymierzył Sąd Okręgowy w Elblągu w sprawie strzelaniny na ul. Kosynierów Gdyńskich sprzed trzech lat. Prokuratura domagała się wyższych kar, zarzucając oskarżonym usiłowanie zabójstwa dwóch pokrzywdzonych, sąd zmienił jednak kwalifikację prawną czynów. Wyrok nie jest prawomocny.

Prokuratura domagała się dla oskarżonego Rafała Sz. 15 lat pozbawienia wolności, a dla Dominiki Z. - 13 lat, zarzucając głównemu oskarżonemu usiłowanie zabójstwa braci M., a jego ówczesnej partnerce – pomocnictwo w tym czynie. Sąd zmienił kwalifikację prawną z usiłowania zabójstwa na usiłowanie spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała pokrzywdzonych, wymierzając oskarżonym odpowiednio kary 7 i 3 lata więzienia i po 15 tysięcy złotych nawiązki na rzecz jednego z pokrzywdzonych w tej sprawie – Roberta M. Przypomnijmy, że wyrok dotyczy wydarzeń z 12 kwietnia 2017 roku, kiedy to na parkingu przy ul. Kosynierów Gdyńskich w biały dzień doszło do strzelaniny.

Sąd po ogłoszeniu wyroku przez około godzinę uzasadniał motywy, jakimi się kierował, wydając takie orzeczenie. Odniósł się też do długiego okresu rozpatrzenia tej sprawy.

- Nie czuję się upoważniony, by tłumaczyć czas postępowania przygotowawczego w prokuraturze, ale wiadomo, że w tej sprawie wykonano szereg bardzo pracochłonnych opinii biegłych. Ze strony sądu mogę powiedzieć, że sprawa wpłynęła do sądu w marcu 2019 roku i rokowała ona szansę, by była zakończona najpóźniej jesienią 2019 roku. W toku postępowania okazało się jednak, że zaistniały poważne wątpliwości co do charakteru obrażeń pokrzywdzonego Roberta M. Wynikały one m.in. z tego, że na etapie śledztwa Roberta M. nie był badany przez biegłego sądowego, a dokumentacja lekarska, na której biegły oparł swoją opinię, tych wątpliwości nie wyjaśniała. Sam pokrzywdzony też różnie określał obrażenia, których doznał – mówił Marek Omelan, przewodniczący składu sędziowskiego, dodając także, że przez kilka miesięcy sąd nie mógł ustalić miejsca pobytu Roberta M., by biegły sądowy mógł go zbadać.

Marek Omelan w ustnym uzasadnieniu motywów wyroku drobiazgowo odtworzył przebieg zdarzeń, do jakich doszło 12 kwietnia 2017 roku i określił ich przyczynę.

- Robert M. i Rafał Sz. są to osoby, które są powiązane ze środowiskiem przestępczym. Kilka lat temu wspólnie przebywali w jednym zakładzie karnym, gdzie doszło do konfliktu pomiędzy nimi i ten konflikt przeniósł się poza zakład karny. Tak się złożyło, że Rafał Sz. wspólnie ze swoją ówczesną partnerką Dominiką Z. prowadzili sklep przy ul. Słonecznej, w dzielnicy w której mieszkali bracia M. - mówił Marek Omelan.

Z ustaleń sądu wynika, że 12 kwietnia bracia Krzysztof i Robert M. w godzinach popołudniowych wysiedli z auta na ul. Słonecznej, by zrobić zakupy w pobliskim sklepie, sąsiadującym ze sklepem Rafała Sz. Na chodniku doszło do konfliktu między Dominiką Z. a oboma braćmi. Kobieta zaczęła uciekać, a goniących ją braci zauważył Rafał Sz., który ruszył za nimi w pościg. Bracia M. podjechali następnie na parking przy ul. Kosynierów Gdyńskich. Robert M. z piwnicy przyniósł do auta siekierę, w środku miał też pojemnik z gazem obezwładniającym, spodziewając się odwetu.

- Oskarżony poddenerwowany całą sytuacją, a także wiążąc Roberta M. z wcześniejszymi napaściami na jego sklep, postanowił wziąć odwet. W tym celu wraz z Dominiką Z. udali się prawdopodobnie do swojego mieszkania, skąd oskarżony zabrał posiadaną przez siebie broń palną, z załadowanym magazynkiem i samochodem marki mercedes ruszył w okolice zamieszkania braci M. Zgodnie z ustalonym podziałem ról Dominika Z. zajęła miejsce za kierownicą i to ona prowadziła mercedesa, z tyłu usiadł oskarżony. Gdy bracia zauważyli oskarżonych, Robert M. wziął do ręki siekierę, a jego brat - gaz i tak ruszyli w kierunku auta Rafała Sz. Oskarżony uchylił szybę, wyjął pistolet, który miał w ręku i zaczął oddawać strzały – odtwarzał przebieg wydarzeń sędzia.

Krzysztof M. został trafiony w nogę z tyłu, Robert M. doznał czterech ran postrzałowych, również w nogi. Padły jeszcze trzy inne strzały, które uderzyły w karoserię auta Roberta M. Po czym oskarżeni odjechali z miejsca zdarzenia, ukrywali się kilka dni. Do dzisiaj nie znaleziono ani auta, ani pistoletu.

Sąd nie zgodził się z kwalifikacją prawną czynu zarzucanego oskarżonym przez prokuraturę, zmieniając usiłowanie zabójstwa na usiłowanie spowodowania ciężkiego uszkodzenie ciała pokrzywdzonych. - W ocenie sądu oskarżonym nie przyświecał zamiar pozbawienia życia pokrzywdzonych – mówił sędzia, dodając, że świadczą o tym okoliczności zajścia, rodzaj użytego narzędzia, lokalizacja ran, ilość zadanych urazów, stopień zagrożenia dla życia. - Incydent sprzed sklepu przy ul. Słonecznej wywołał chęć zemsty na pokrzywdzonych, co nie ulega wątpliwości, ale wyrządzenia im takiej dolegliwości, która miała by stanowić nauczkę na przyszłość oraz miała być sygnałem, że oskarżeni są gotowi użyć bezwzględnych środków, gdyby taka sytuacja się powtórzyła. To miała być zwykła manifestacja siły, która w mniemaniu oskarżonych miała być skutecznym środkiem do tego, aby powstrzymać w szczególności Roberta M. do podobnych agresywnych zachowań wobec Rafała Sz. i Dominiki Z.

Wobec Dominiki Z. sąd zdecydował o współsprawstwie, a nie o pomocnictwie. - Zachowanie Dominiki Z. nie można potraktować jedynie jako pomocnictwo. Oskarżona zrobiła coś więcej, należy ją potraktować jako pełną współsprawczynię, mimo że jej rola była drugoplanowa. Miała pełną świadomość, że Rafał Sz. zaopatrzył się w broń palną. Siadła na kierownicą, zgodnie z podziałem ról, aby ułatwić popełnienie przestępstwa i swobodę oddania strzałów. Była świadkiem zachowania oskarżonego od początku do końca, jej zachowanie wskazywało na to, że w pełni popiera to, co zrobił Rafał Sz. Dopiero jak zakończył swoje działanie, odjechała z miejsca zdarzenia. Razem się ukrywali, ukryli auto i broń. Jej rola była istotna, bo bez niej Rafał Sz. nie mógł popełnić przestępstwa – uzasadniał Marek Omelan, dodając że w tym przypadku nie ma mowy o obronie koniecznej, co podnosiła obrona. 

Sąd dodał także, że wyjaśnienia przebiegu zdarzeń przez oskarżonych są irracjonalne i nielogiczne. Oskarżeni zeznawali bowiem w śledztwie, że pojechali do braci M., by zabranym z domu aparatem fotograficznym dokumentować agresywne zachowania Roberta M. wobec nich. Rafał Sz. twierdził, że pistolet zabrał jednemu z napastników, który zaatakował go chwilę wcześniej. A strzelając z tej broni do braci M. myślał, że jest ona na śrut.

Wyrok nie jest prawomocny. Na jego ogłoszeniu nie pojawiła się Dominika Z., Rafał Sz. został doprowadzony z aresztu. Czy będzie apelacja w tej sprawie? Reprezentująca oskarżonego aplikantka nie chciała nam odpowiedzieć na to pytanie, a prokurator Dariusz Ewertowski przyznał, że odpowiedzi w tej sprawie udzieli, gdy sąd uzasadni wyrok na piśmie.

RG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama