UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Kalendarium elbląskie: 20-26 maja (odc. 48)

 
Elbląg, Kalendarium elbląskie: 20-26 maja  (odc. 48)
Produkcja łopatek do turbiny

Co wydarzyło się w Elblągu na przestrzeni wieków pomiędzy 20 a 26 maja? Jak powstała największa w dziejach miasta fundacja? Kiedy tramwaje jeździły do Bażantarni? Kto zbudował Kolej Nadzalewową? Kto przed policją zajmował gmach przy ul. Królewieckiej 106? Kim był Julian Leniec i na czym polegała „bratnia pomoc” dla Zamechu? Tego i innych ciekawostek możecie się dowiedzieć z kolejnego odcinka naszego kalendarium.

20 maja 1899 r.
     Koleją na plażę

     120 lat temu trasą Kolei Nadzalewowej z Braniewa do Elbląga przejechał pierwszy pociąg. Oficjalne otwarcie linii nastąpiło jednak dopiero 11 września 1899 roku.
     
Inicjatorem budowy prywatnej linii kolejowej wzdłuż Zalewu Wiślanego byli przedsiębiorcy i posiadacze ziemscy znad Zalewu, których biznesy, ze względu na sezonowość żeglugi, stały się niekonkurencyjne wobec tych położonych w pobliżu kolei. To oni wraz z samorządami obu miast i kolejowym towarzystwem budowlanym Lenz & Co. ze Szczecina założyli spółkę akcyjną „Kolej Nadzalewowa”. Budowa trwała dwa lata, ale starania o jej rozpoczęcie ponad dwa razy dłużej.
     20 maja z Braniewa do Elbląga przyjechał pierwszy, uroczyście witany na każdej ze stacji, pociąg. Zainaugurowano tym samym ruch pasażerski. Pociągi towarowe mogły wyjechać na tory cztery miesiące później. 11 września odbyła się też uroczystość otwarcia linii.
     Pasażerskie pociągi z Elbląga do Braniewa i Braniewa do Elbląga mijały się w Tolkmicku 4 razy dziennie. Tu w sezonie można było przesiąść się na jeden ze statków odpływających do Krynicy Morskiej. Pociągi dojeżdżały do stacji Elbląg Miasto (dziś budynek mieszkalny przy Skwerze Sprawy Elbląskiej 6).
     Przywilej przejazdu przez centrum miały wyłącznie składy wiozące cesarza do jego posiadłości w Kadynach (do 1918 roku). Po wojnie pociągi pasażerskie jeździły przez Elbląg do 1958 roku, a pociągi towarowe do 1982 r. Po oddaniu do użytku obwodnicy kolejowej rozpoczęto rozbiórkę torów i oznakowania w centrum miasta.. Ostatni regularny pociąg trasę Kolei Nadzalewowej pokonał w 2006 roku. Później próbowano ożywić tę linię na dłużej, ale nieskutecznie.
     
     21 maja 1819 r.
     Filantrop stulecia
     200 lat temu Richard Cowle, wdzięczny za dobre przyjęcie w Elblągu angielski kupiec, sporządził testament, w którym gros swojego majątku przekazał miastu.

     Richard Cowle był Anglikiem, który dzięki swej pracowitości i smykałce do interesów w kilkanaście lat doszedł do wielkiego majątku. Odziedziczył przy tym niemały spadek po swoim szwagrze, radcy handlowym Piotrze Emanuelu Potcie. W wieku 38 lat postanowił zostać rentierem i wieść wraz z żoną niezależne życie w bogatym Gdańsku. Gdy ten w 1807 roku zajęli Francuzi, postanowił przenieść się do Królewca. Ale tam zażądano od niego wysokich podatków. W Elblągu natomiast Magistrat obiecał traktować go jak „obcego” i nie obciążać podatkami ściąganymi od obywateli miasta.
     Gdy po 10 latach pobytu w Elblągu Richard Cowle wyjeżdżał ponownie do Gdańska, odwdzięczył się miastu w złożonym 21 maja 1819 roku testamencie. Przekazał w nim 200 tys. talarów na utworzenie fundacji Pott-Cowle. Odsetki z kapitału miały sfinansować budowę i utrzymanie szpitala miejskiego, być co roku dzielone pomiędzy pozostałe szpitale, przytułki i dom dziecka, finansować działalność Domu Przemysłowego, być wypłacane nauczycielom, biednym, chorym i sierotom. Testament zaczynał się od słów:  „Przyjacielskie przyjęcie, jakie Elbląg zgotował mi i mojej żonie, przywiązało mnie do tego miejsca, w którym mieszka tak wiele serdecznych i dobrych ludzi. Upamiętnienie mieszkania wśród tak dobrych ludzi jest moim utęsknionym życzeniem”. Fundacja Pott-Cowle istniała jeszcze po I wojnie światowej, wypełniając skwapliwie testament Anglika. Z jej funduszy na początku XX wieku zbudowano nowy szpital miejski, a ulicy, przy której powstał, nadano nazwę Pott-Cowle (dziś Żeromskiego).
     
     22 maja 1897 r.
     Tramwaj do Bażantarni
     122 lata temu uruchomiono trzecią linię tramwajową. Prowadziła ze Starego Rynku pod Bramą Targową do Bażantarni.

     Podpisana w grudniu 1894 r. z berlińską firmą Union-Elektricitäts-Gesellschaft (UEG) umowa precyzyjnie opisywała szczegóły budowy i eksploatacji linii tramwajowych w Elblągu. Obowiązywać miała 50 lat (z możliwością przedłużenia o kolejnych 10) i zobowiązywała wykonawcę do zbudowania i uruchomienia w ciągu roku dwóch pierwszych z 5 planowanych linii tramwajowych. W listopadzie 1895 roku na ulice miasta wyjechały tramwaje linii nr 1. Prowadziła ona z przed dworca Kolei Wschodniej ulicami: Grunwaldzką, 3 Maja, 1 Maja, przez plac Słowiański, Kowalską, Starym Rynkiem, Studzienną aż do przystani parowców przy Moście Niskim. Uruchomiona w następnym roku linia nr 2 wiodła od Starego Rynku, pod Bramą Targową, a dalej ulicami Stoczniową, Królewiecką do skrzyżowania z dzisiejszą ul płk. Dąbka.
     22 maja 1897 roku oddano do użytku linię nr 3. Była przedłużeniem „dwójki” aż do muszli koncertowej w Bażantarni. „Trójka” przynosiła większe od pozostałych linii straty, gdyż z przejazdów do Bażantarni elblążanie korzystali tylko w letnie niedziele. W 1922 roku tramwaje zostały skomunalizowane i dofinansowane. Rozbudowano linie i zmieniono ich trasy, ale nadal były to tylko trzy linie.
     
     23 maja 1997 r.
     
Wiłkomirski patronem muzyków
     22 lata temu Zespół Państwowych Szkół Muzycznych w Elblągu otrzymał imię Kazimierza Wiłkomirskiego, wybitnego dyrygenta, pedagoga, wiolonczelisty i kompozytora (1900-1995).

     Państwowa Podstawowa Szkoła Muzyczna w Elblągu założona została w 1952 roku przez Józefa Karpińskiego. Po jego śmierci w 1977 roku funkcję dyrektora objął skrzypek i altowiolista Bogusław Stolarski (do 2012 r.). Stolarski uruchomił najpierw II stopień nauczania, a później Liceum Muzyczne. W roku obchodów 45-lecia szkoły wybrano dla Zespołu Szkół patrona – został nim zmarły w 1995 roku wybitny polski dyrygent i wiolonczelista – Kazimierz Wiłkomirski. Jego przyrodnia siostra, światowej sławy skrzypaczka Wanda Wiłkomirska (1929-2018) kilkukrotnie odwiedzała elbląską szkołę. Zespół Państwowych Szkół Muzycznych w Elblągu jest jedyną szkołą w Polsce, której patronem jest Kazimierz Wiłkomirski. Imię Rodziny Wiłkomirskich nosi Szkoła Muzyczna w Świdniku.
     
     24 maja 1909 r.
     Uczeń Dunikowskiego
     110 lat temu we Lwowie urodził się Julian Stanisław Leniec, artysta rzeźbiarz, jeden z założycieli spółdzielni Plastyk.

     Julian Leniec był absolwentem Szkoły Sztuk Zdobnictwa Artystycznego we Lwowie i krakowskiej ASP, gdzie był uczniem Xawerego Dunikowskiego. W 1945 roku przybył do zrujnowanego Elbląga i przy ul. Winnej, w poniemieckim zakładzie kamieniarskim, otworzył pracownię rzeźby. Odszukiwał zaginione działa sztuki, był założycielem i pierwszym prezesem spółdzielni Plastyk. Mieszkał w Elblągu do 1977 roku. Jego prace w naszym mieście, to m.in.: przeróbka fontanny na placu Słowiańskim, żaba (dziś 1 Maja), pomnik króla Kazimierza Jagiellończyka na placu jego imienia, Słowacki przed I LO, plafony na banku przy ul. 1 Maja, Muzeum i polski orzeł na Poczcie Głównej.
     Julian Leniec zmarł 31 października 2000 r. Został pochowany na cmentarzu Dębica w Elblągu.
     
     25 maja 1946 r.
     Dzieci z Kazachstanu
     73 lata temu do Elbląga przyjechały dzieci z Domu Dziecka w Kazachstanie.
Umieszczono je w budynku przy ulicy Królewieckiej 106, w miejscu gdzie obecnie znajduje się policja.

  Pociąg Kolei Nadzalewowej w drodze do Braniewa
Pociąg Kolei Nadzalewowej w drodze do Braniewa


     Szacuje się, że wśród deportowanej z Kresów w latach 1940-41 ludności polskiej było ok. 90 tys. dzieci. Po nawiązaniu kontaktów dyplomatycznych między ZSRR a polskim rządem emigracyjnym zaczęły powstawać polskie domy dziecka. W sierpniu 1942 było ich 65. W tym czasie 7 tys. polskich dzieci ewakuowano do Iranu, a pozostałe przejęły sowieckie placówki. Dopiero w sierpniu 1943, z inicjatywy Związku Patriotów Polskich, ponownie zaczęto tworzyć polskie sierocińce. Na terenie republik rosyjskiej, kazachskiej, kirgiskiej, tadżyckiej i uzbeckiej było ich łącznie ponad 90. Jeden z nich w kazachskim Aktiubińsku. Wiosną 1945 roku przebywało tam 150 dzieci narodowości polskiej, białoruskiej, ukraińskiej i żydowskiej. Do Polski mogli wyjechać tylko Polacy i polscy Żydzi, resztę (także obywateli polskich) zabrano do sowieckiego Domu Dziecka. Wielotygodniowa podróż prowadziła do Domu Rozdzielczego w Gostyninie. Tam po kąpieli i zaopatrzeniu w nową odzież dzieci poddano dwutygodniowej kwarantannie. Chore trafiły do szpitala. Te,, które zostały odnalezione przez rodziny, zostały przez nie zabrane. Pozostałe przyjechały do Elbląga.
     25 maja 1946 roku blisko 100 polskich sierot z Polskiego Domu Dziecka w Aktiubińsku ulokowano w gmachu dawnego Instytutu Głuchych w Elblągu przy ul. Królewieckiej 106 (dziś Komenda Miejska Policji). Dzieci nie tylko zostały serdecznie przyjęte, ale też otoczone troskliwą opieką. Jednak nie na długo – funkcjonariusze sąsiadującego z Domem Dziecka Urzędu Bezpieczeństwa (dziś budynek noclegowni) upatrzyli sobie gmach i zmusili dyrekcję do przeprowadzki. Dom Dziecka przeniósł się na ul. Pułaskiego, a w gmachu przy Królewieckiej 106 wygodnie rozlokowało się UB i MO.
     
     26 maja 1956
     Pierwsza „dorosła” turbina
     63 lata temu do elektrociepłowni na Żeraniu wysłano pierwszą skonstruowaną w Zamechu turbinę dużej mocy TC-25.

     Po zbudowaniu i uruchomieniu pierwszych małych turbin – TNO w 1950 r. i TP2 w 1953 r. Zamech przygotowany był do produkcji turbin dużej mocy. Nie było jednak własnej dokumentacji, potrzebowano licencji. Na początku rozważano bardzo poważnie umowę licencyjną z firmą CKD (Ceskomoravska Kolben Danek), ale ostatecznie skorzystano z „bratniej pomocy” Związku Radzieckiego, który zaproponował nie tylko dokumentację na turbiny o mocy 25 i  50 MW, ale również przeszkolenie załogi i dostosowanie zakładu do potrzeb produkcji seryjnej.
     W 1952 roku Biuro Konstrukcyjne Zamechu otrzymało dokumentację turbiny akcyjnej TC 25 i przystąpiło do jej adaptacji do potrzeb krajowej energetyki i możliwości produkcyjnych zakładu. Do Leningradu (dziś Petersburg) na szkolenia wysłano 120 pracowników. Równolegle przygotowywano zakład do produkcji. Wyprodukowana w Zamechu pierwsza polska turbina o mocy 25 MW po pomyślnie zdanych testach 26 maja 1956 roku wysłana została do Elektrociepłowni Żerań. Do końca 1958 r. Zamech wyprodukował jeszcze 5 takich turbin, z których dwie zamontowano w Chinach. Rok wcześniej z Leningradu przyszła dokumentacja turbiny o mocy 50 MW.
     Przejęcie i późniejsze doskonalenie przez własny ośrodek naukowo-badawczy radzieckiej technologii, wbrew pozorom stały się ważnym atutem Zamechu, także po przekształceniach i zakupie przez kolejne koncerny. Wiedza, własna dokumentacja i kompetencje inżynierów z Elbląga wykorzystywane są w licznych kontraktach na modernizację poradzieckich turbin na całym świecie. 
     
     Kartki z elbląskiego kalendarium publikowane są na antenie telewizji Truso TV (kanał 140 w sieci Vectra) oraz na facebookowym profilu Truso TV.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Temat powinien być krytyką,kto doprowadził do tego ze jeździmy takim złomem tramwajowy,kto doprowadził do tego ze kolej nadzalewowa nie wozi nas elblazan na plażę tylko jest ruina. Czy to takie trudne być naturalnym.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    15 7
    (2019-05-19)
  • Elblazanie i rynek. Za łatwo i za ranio jest mieć samochód, dwa, albo więcej. Tramwaje jeżdżą puste, a pociągi wozilyby powietrze.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    5 7
    (2019-05-19)
  • u nas w Polsce-nic się nie opłaca, ,najlepiej być politykiem, który wszystko zniszczy, to jest historia, o którą każdy cywilizowany kraj-dba, ,nie każdy ma auto ze starszych ludzi, a autobusy każdy wie jak funkcjonują, ale gdy wybory to mordy chętne na plakatach wiszą, by na hołotę głosować, ale ta hołota z plakatów nic nie robiła dla ludzi, ,kolej była i jest potrzebna, nie każdy ma dwa auta pod chałupą, ,lecz myślenie dla urzędasów to największy problem, bo by myśleć trzeba mieć mózg
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    16 4
    grace(2019-05-19)
  • Ciekawe. Już 120 lat temu "ze względu na sezonowość żeglugi, biznesy przedsiębiorców stały się niekonkurencyjne wobec tych położonych w pobliżu kolei". Nawet kolej nadzalewowa padła bo nie było kogo i czego wozić. Czy podczas planowania przekopu ktoś brał pod uwagę, że pojawiły się samochody i ciężarówki? Mam dziwne wrażenie, ze żyjemy mentalnie w XiX wieku i marzy nam się rewolucja przemysłowa oparta na węglu. Może znowu w Elblągu będziemy produkować parowozy, a w cegielniach cegły których już i tak prawie nikt nie chce bo powstały nowoczesne materiały?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    7 7
    Inżynier(2019-05-19)
  • czemu w komentarzach wszyscy plują jadem. sama krytyka. sami wszechwiedzący. sami nic nie robią ale wiedzą najlepiej
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    18 4
    antykrytyk(2019-05-19)
  • @grace - skoro myślisz, że masz mózg, wykorzystaj go, zacznij rządzić i zarządzać, polepsz coś zamiast wypisywać farmazony
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    2 3
    mózgu(2019-05-19)
  • @Inżynier - Inżynierze, to jest rolą państwa i UE. Zgodnie z dyrektywami UE popartymi programami i kasą, masowe towary powinny być wożone drogami wodnymi i koleją. My tymczasem oba te kierunki transportowe zniszczyliśmy. Stąd na naszych drogach jest proporcjonalnie więcej TIRów, niż na Zachodzie. Tam po rzekach i kanałach pływają barki i statki. A kolej nadzalewowa nie powstałaby i nie działała, gdyby nie ulgi w podatkach.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    13 1
    Lu.(2019-05-19)
  • Dlatego jest krytyka ze narobił ktoś błota a winnych brak. Nie wszystko jest cacy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5 1
    (2019-05-19)
  • @Lu. - Kolej Nadzalewowa jest przedsięwzięciem nie tylko opłacalnym, ale również potrzebnym zarówno regionowi, jak i jego mieszkańcom, którzy - wbrew temu co wypisują tu anonimy - nie tylko nie zawsze mogą pozwolić sobie na utrzymanie drogich i trujących nas wszystkich samochodów, ale również chętnie przesiedliby się na szybki i nowoczesny transport publiczny z powodów ekonomicznych i ekologicznych. Ma rację @Lu, że UE promuje i wspiera ogromnymi środkami transport śródlądowy i kolejowy, bo są to najtańsze, najczystsze i najbezpieczniejsze formy transportu. W Polsce jednak mało kto - zwłaszcza wśród politycznych decydentów - myśli o tym, bowiem są to zwykle ludzie ograniczeni do myślenia w perspektywie wyłącznie kolejnej kadencji, rzadko kiedy zdarza się tam ktoś myślący w perspektywie dekad i dłuższej. W Elblągu/Braniewie dochodzi do tego również lobby przewoźników autobusowych, któremu "zawdzięczamy" likwidację KN oraz brak wyobraźni władców ratusza, którzy wolą schlebiać posiadaczom aut traktujących je jako wyznacznik statusu materialnego, zamiast wspomagać zdecydowanie większą grupę obywateli korzystających z najrozsądniejszej formy transportu, czyli transportu publicznego.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    8 1
    LewicaRazem(2019-05-19)
  • Cegła to najlepszy materiały zobacz ile lat mają hale nad rzeką Elbląg, niektóre mają blisko 200 lat i stoją, a dzisiaj budują z tych nowoczesnych materiałów, które rozsypują się po 30-40 latach, a ścianki działowe można rozwalić pięścią. Dodatkowo cegła to materiał korzystny dla zdrowia. 120 lat temu zimy były długie i ostre, a dzisiaj to nawet Zalew rzadko zamarza i sezon trwa dłużej. A teraz jak kolej będzie szybko jeździć 160- 250 km/h , to będzie kogo i co wozić, nawet wojskowe transporty między Elblągiem, a Braniewem.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    6 2
    Gienek(2019-05-19)
  • Ludzie opanujcie się. Nikt nie zarzyna kury znoszącej złote jaja. Kolej została zlikwidowana bo była nieopłacalna. Mam 50 lat i pamiętam jak jakieś 32 lata temu z kolegą jechaliśmy z Tolkmicka od jego dziewczyny i byliśmy sami w pociągu. Poważnie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5 1
    (2019-05-20)
  • Przez 50 lat ten kraj, te ziemie, to miasto były orane i zarzynane ówcześnie panującym ustrojem. Głównie do poziomu ziemi rolnej. Jak chcecie odrobić stracone 50 lat w komunie w 30 lat kapitalizmu? Większość wciąż nie ma pomysłu jak się mentalnie przestawić na nowe myślenie. Nie da się poukładać i odbudować wszystkiego, co zostało utracone w tak krótkim czasie. Świetnym zobrazowaniem mogą być puzzle 5000 elementów. Ile czasu zajmie rozwalenie układanki, a ile poskładanie jej od nowa?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 2
    (2019-05-20)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Pieczątki Firmowe
Pieczątki Trodat