W Krynicy
Sezon oficjalnie otwarty, tylko Krynica Morska nieprzygotowana na przyjęcie turystów i wczasowiczów, informował Dziennik Bałtycki z 25 czerwca 1958 r.
Krynica Morska – urocza miejscowość wczasowa – dzięki swemu korzystnemu położeniu i dużemu urokowi stanowi nie lada przynętę dla turystów i wczasowiczów z całego kraju.
Już 1 czerwca br. dokonano tu oficjalnego otwarcia sezonu. Domy wczasowe zapełniły się mieszkańcami z różnych zakątków kraju. Dzień w dzień statki Gdańskiej Żeglugi przywiozą liczne rzesze turystów, niemal codziennie zajeżdżają autobusy z wycieczkami. W piękne sobotnie popołudnie plaża roi się dosłownie od elblążan i mieszkańców pobliskich miejscowości.
Cały urok pięknej Krynicy pryska jednak z chwilą, gdy przyjezdni pomyślą o sprawie czysto ziemskiej, a mianowicie o jedzeniu. Pomimo że zbliża się już koniec czerwca, w Krynicy Morskiej czynna jest tylko jedna restauracja (prywatna) „Pod rybką”. Zajmuje się ona zresztą przede wszystkim żywieniem wycieczek i z tej prostej przyczyny osoby indywidualne często nie mogą tam otrzymać obiadu.
Dwie pozostałe restauracje są jeszcze w remoncie. Zaimprowizowano wprawdzie restaurację zastępczą w budynku baru mlecznego, ale sala znajduje się w takim stanie, że z chwilą wejścia do niej mija apetyt. Proste, niczym nie nakryte stoły, lepią się dosłownie od pozostałości piwa, wódki i jedzenia. W popielniczkach, nie wysypywanych od chwili uruchomienia punktu, popiół i inne nieczystości. Nie zastąpiony rekwizyt stanowią grupy dobrze już podchmielonych mężczyzn, rozgrzewających się tu w chłodne dni odpowiednim płynem wysokoprocentowym. Jak więc widać i w tym roku WZGS, który zajmuje się prowadzeniem zakładów zbiorowego żywienia, nie zdążył przygotować placówek na sezon.
A przecież najwyższy już czas, aby tę sprawę uregulować.
Już 1 czerwca br. dokonano tu oficjalnego otwarcia sezonu. Domy wczasowe zapełniły się mieszkańcami z różnych zakątków kraju. Dzień w dzień statki Gdańskiej Żeglugi przywiozą liczne rzesze turystów, niemal codziennie zajeżdżają autobusy z wycieczkami. W piękne sobotnie popołudnie plaża roi się dosłownie od elblążan i mieszkańców pobliskich miejscowości.
Cały urok pięknej Krynicy pryska jednak z chwilą, gdy przyjezdni pomyślą o sprawie czysto ziemskiej, a mianowicie o jedzeniu. Pomimo że zbliża się już koniec czerwca, w Krynicy Morskiej czynna jest tylko jedna restauracja (prywatna) „Pod rybką”. Zajmuje się ona zresztą przede wszystkim żywieniem wycieczek i z tej prostej przyczyny osoby indywidualne często nie mogą tam otrzymać obiadu.
Dwie pozostałe restauracje są jeszcze w remoncie. Zaimprowizowano wprawdzie restaurację zastępczą w budynku baru mlecznego, ale sala znajduje się w takim stanie, że z chwilą wejścia do niej mija apetyt. Proste, niczym nie nakryte stoły, lepią się dosłownie od pozostałości piwa, wódki i jedzenia. W popielniczkach, nie wysypywanych od chwili uruchomienia punktu, popiół i inne nieczystości. Nie zastąpiony rekwizyt stanowią grupy dobrze już podchmielonych mężczyzn, rozgrzewających się tu w chłodne dni odpowiednim płynem wysokoprocentowym. Jak więc widać i w tym roku WZGS, który zajmuje się prowadzeniem zakładów zbiorowego żywienia, nie zdążył przygotować placówek na sezon.
A przecież najwyższy już czas, aby tę sprawę uregulować.
oprac. Olaf B.